Rozmowa pozorowana

Tygodnik Powszechny 46/2011

W jednej z najważniejszych spraw dla przyszłości świata, Kościół w Polsce praktycznie oddał pole garstce świeckich desperatów.

 

Wspólnota ludzi wierzących czuje się powołana do dialogu z niewierzącymi. Wystarczająco jasno świadczą o tym dokumenty Soboru Watykańskiego II. „Kościół, chociaż odrzuca ateizm całkowicie, to jednak szczerze wyznaje, że wszyscy ludzie, wierzący i niewierzący, powinni się przyczyniać do należytej budowy tego świata, w którym wspólnie żyją; a to z pewnością nie może dziać się bez szczerego i roztropnego dialogu” – głosi Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym (p. 21).

Od wielu lat „Tygodnik” stara się mieć udział w tym powołaniu. Przypomniał o tym ostatnio ks. Adam Boniecki w odpowiedzi na list otwarty bp. Wiesława Meringa w sprawie Nergala: „przecież ci, którzy nie są z nami, niekoniecznie muszą być pozbawieni ludzkich zalet, ich motywy niekoniecznie wywodzą się od diabła, ich pretensje do ludzi Kościoła niekoniecznie są złośliwie wydumane, ich pytania niekoniecznie są zastawianymi na nas pułapkami, lecz mogą pochodzić z autentycznej troski o dobro człowieka i społeczeństwa. Jeśli te stwierdzenia mogą się wydać banalne, to w praktyce wciąż nie możemy się z nimi uporać” – pisał redaktor senior w artykule „Dziedziniec pogan”.

Z inspiracji Benedykta XVI na Zachodzie dialog z niewierzącymi przeżywa renesans. Jak sytuacja przedstawia się w Polsce?

Radykalizacja postaw

Wiele wskazuje, że najlepsze lata mamy za sobą. Prawie ćwierć wieku temu, 13 maja 1988 r., w siedzibie Sekretariatu Episkopatu Polski odbyło się sympozjum „Niewierzący a Kościół”, zorganizowane przez ówczesną Komisję Episkopatu ds. Dialogu z Niewierzącymi. W dyskusji uczestniczyli m.in. Adam Michnik, Marek Edelman, Bronisław Geremek i Klemens Szaniawski. 19 kwietnia 2001 r. z inspiracji miesięcznika „Znak” również w siedzibie Episkopatu sympozjum powtórzono. Jak w sprawozdaniu z tego wydarzenia pisał w „Tygodniku” Michał Okoński, „zaproszeni byli wszyscy żyjący uczestnicy dyskusji sprzed lat, ale mogli (chcieli) przybyć jedynie niektórzy”.

O niewierzących i Kościele w 2001 r. dyskutowali m.in. Barbara Skarga, Andrzej Osęka, Łukasz A. Turski, Helena Eilstein i Ryszard Bugaj. Ale już wtedy uwidoczniły się pewne symptomy zmian, np. obniżenie rangi kościelnych oficjeli uczestniczących w sympozjum czy znikome zainteresowanie ze strony hierarchów: o ile w 1988 r. w dyskusji wzięli udział kard. Paul Poupard i trzech polskich biskupów – Kazimierz Majdański, Alfons Nossol i Bronisław Dembowski, o tyle 13 lat później w całości sesji uczestniczył jedynie współorganizator, bp Bronisław Dembowski, ówczesny przewodniczący Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Niewierzącymi.

Czy dzisiaj do gmachu Episkopatu na dyskusję o dialogu „mógłby (chciałby)” przyjść np. redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”? Wydaje się to mało prawdopodobne. Widoczna jest radykalizacja stanowisk i brutalizacja języka. Na ingresie nowego metropolity lubelskiego przewodniczący KEP abp Józef Michalik podzielił niewierzących na „niezawinionych”, z którymi Kościół może rozmawiać, i „zawinionych”, z którymi dialogu nie będzie. Obecny przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Niewierzącymi, bp Mering, we wspomnianym liście do ks. Bonieckiego wypomniał „Tygodnikowi” udostępnianie łamów autorom niekatolikom. Komitet w zasadzie ograniczył działalność do dorocznych wiosennych spotkań, na których omawiane jest np., obok oddziaływania Jana Pawła II na niewierzących (kwiecień 2011), zagrożenie ze strony takich ludzi jak Alicja Tysiąc, domagająca się swego czasu odszkodowania za odmowę przeprowadzenia aborcji mimo tzw. wskazań lekarskich (marzec 2010).

Nieskrępowana dyskusja z niewierzącymi czy inaczej myślącymi nadal jest możliwa, ale bez oficjalnego patronatu polskiego Kościoła. Przykładem zeszłoroczna debata na temat tolerancji, którą zorganizował niezależny od Kościoła instytucjonalnego portal Tezeusz.pl.

Dziedziniec pogan

Tymczasem wbrew stereotypowemu wizerunkowi człowieka nieskorego do religijnych debat z niekatolikami, Benedykt XVI ożywił w ostatnim czasie dialog z niewierzącymi w stopniu od dawna niespotykanym. W 2009 r. w tradycyjnym bożonarodzeniowym przemówieniu do Kurii rzymskiej Papież wspomniał o istniejącym za czasów Jezusa w świątyni jerozolimskiej „dziedzińcu pogan”. Było to miejsce, w którym gromadzili się nie-Żydzi, aby oddawać kult prawdziwemu Bogu (stąd m.in. Jezus wyrzucił przekupniów). „Sądzę, że Kościół powinien także dziś otworzyć jakiś rodzaj »dziedzińca pogan«, gdzie ludzie mogliby w jakiś sposób »uczepić się« Boga, nie znając Go i zanim odnajdą dostęp do Jego tajemnicy, której służy życie wewnętrzne Kościoła. Do dialogu z innymi religiami powinno się dziś dołączyć szczególnie dialog z tymi, dla których religia jest czymś obcym, którzy nie znają Boga, a którzy mimo wszystko nie chcieliby zostać po prostu bez Boga, lecz pragnęliby się do Niego przybliżyć, choćby jako do Nieznanego” – zaproponował Benedykt XVI.

Inicjatywę podjęła Papieska Rada ds. Kultury. Inauguracja spotkań z niewierzącymi odbyła się z dużym rozmachem w marcu tego roku, w Paryżu – jak podkreślano, mieście-symbolu Oświecenia i świeckości. „Dziedziniec pogan” okazał się dużym sukcesem – w dyskusjach uczestniczyło ok. 150 naukowców i intelektualistów, w tym autor „Boga bez bycia” filozof Jean-Luc Marion, genetyk i pisarz Axel Kahn oraz znana psychoanalityczka Julia Kristeva. Ta ostatnia została zaproszona przez Benedykta XVI także na październikowe spotkanie międzyreligijne w Asyżu, którego formułę międzyreligijnej refleksji i modlitwy o pokój na świecie Papież poszerzył o głos niewierzących (więcej w artykule Macieja Müllera, „Trudna droga Ratzingera”, „TP” nr 44/11).

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama