Bóg, wiara, cierpienie

Niedziela 8/2012

Czego powinni obawiać się katolicy? Co zniszczy wiarę? Na to pytanie usiłuje odpowiedzieć Krzysztof Varga, publicysta działu kultury „Gazety Wyborczej”

 

Zdaniem autora, dla Kościoła nie są groźne demonstracje Nergala i Palikota, które stanowią jedynie rodzaj  strategii marketingowej w realizacji  biznesowego modelu gwiazdy estradowej czy politycznej. Nie jest  groźny ani krzykliwy antyklerykalizm, ani Roman Kotliński z ziejących obłąkańczą nienawiścią do księży „Faktów i Mitów”.

W pogoni za argumentami

Prawdziwie niebezpieczny, zdaniem Vargi, jest zwykły, spokojny ateizm, który może spowodować odejście wiernych. Wyrazem takiego rzekomo wzorcowego myślenia jest, zdaniem Vargi, wydana niedawno książka pt. „Dlaczego jesteśmy ateistami”. Jest to zbiór wypowiedzi 50 autorów, którzy, jak deklarują, odrzucili wiarę, a wybrali rozum. Są to ateistyczni filozofowie, pisarze i uczeni anglosascy. Choć autorzy zgodnie odrzucają wszystko, co wiąże się z aspektem pozaempirycznym, nadprzyrodzonym, znamiennym rysem ich świadectw jest zaprzeczanie istnieniu Boga, odwołujące się do argumentacji o charakterze etycznym. Ból, śmierć, cierpienie ludzi i zwierząt, ich zdaniem, dowodzą, że Bóg albo nie jest wszechmocny, albo nie jest dobry (Nicholas Everitt). Gdyby istniał Bóg, byłby odpowiedzialny za wojny, przecież wywoływane przez ludzi, katastrofy naturalne, klęski. Zdaniem innej autorki, nawet świadectwo ludzi dziękujących Bogu za ocalenie z danej katastrofy można zrównoważyć informacją, że przecież inni zginęli. Zdaniem uczonych ateistów, idea Boga służy jako parawan, za którym ludzie ukrywają swoje własne występki. Wiele razy, ich zdaniem, wiara była kamuflażem zbrodni jednych ludzi przeciwko innym. Autorzy wyraźnie przejaskrawiają rolę konfliktów o charakterze religijnym, za którymi przecież kryją się z reguły o wiele poważniejsze konflikty narodowościowe czy polityczno-społeczne, a pomniejszają zbrodnie reżimów ateistycznych, komunistów czy hitlerowców. Według opinii etyka Petera Singera, zwolennika eutanazji oraz zrównania praw ludzi i zwierząt, moralność społeczeństw bardziej religijnych nie góruje nad moralnością społeczeństw zlaicyzowanych.

Co z Objawieniem?

Treści Pisma Świętego, zdaniem historyka nauki Michaela Shermera, to nie objawienie Boże, ale jedynie „mitologia chrześcijańska”, mająca swoje źródła i pokrewieństwa w literaturze narodów starożytnego Bliskiego Wschodu. Według Victora Stengera natomiast, niemożliwe jest istnienie Istoty, która byłaby w stanie nadzorować tor ruchu każdej cząsteczki w świecie miliardów galaktyk i śledzić każdą myśl miliardów ludzi. Autorzy odrzucają żądanie wierzących, by to oni udowodnili, że nie ma Boga, przeciwnie – domagają się, by to ludzie wierzący udowodnili Jego istnienie, uważają, że ich książka ma znaczenie edukacyjne dla ogromnych rzesz ludzi, choć przy okazji może wywołać irytację ludzi wierzących. Relacjonując to wszystko, Varga, deklarujący się jako spokojny i racjonalny ateista, odcina się od prymitywnych ataków na Kościół i religię, nie odmawia łaskawie wierze miejsca we współczesnym świecie oraz docenia pozytywny wpływ wiary chrześcijańskiej na rozwój kultury w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat. Docenia także chorały Bacha, choć – jak podkreśla – nie akceptuje kazań niektórych biskupów.

Nie będę służył

I co  na to wy, chrześcijanie? – zdają się wołać z głębin swojej duchowej pustki pewni siebie autorzy pamfletu. Przede wszystkim  oni „takie widzą świata koło, jakie tępymi zakreślają oczy” (por. A. Mickiewicz, „Oda do młodości”). Wszyscy zanurzeni są po czubki głów w materialistycznym naturalizmie. Widzą świat monochromatycznie, jednowymiarowo. Wierzą bardzo mocno, że wywodzą się z nicości i zmierzają do nicości. Choć sami są ślepi, chcą innych pozbawić oczu wiary i uczynić podobnymi ślepcami. Wydaje się jednak, że tak naprawdę przyjmują postawę buntu i nie chcą się zgodzić na świat stworzony przez Boga. Chcieliby innego świata, świata manekinów, w którym ludzie byliby pozbawieni wolnej woli, świata, w którym oni chcieliby ustanawiać swoje własne prawa, prowadzić grę według własnych reguł. W stosunku do realnego świata, w którym się narodzili, przyjmują postawę odmowy: „Non serviam” – Nie będę posłuszny Bogu, przy czym należy zauważyć, że jest to strategia złego ducha. Jak z nimi polemizować, co im odpowiedzieć? Na słowa 50 ateistów można przytoczyć opinie 150 uczonych wierzących, jednak będą to tylko słowa jednych przeciwko słowom drugich. Poza tym problem jest stary jak świat. Wolter, powołując się na tragiczne trzęsienie ziemi w Lizbonie, kwestionował istnienie Bożej Opatrzności, natomiast teologowie, a jeszcze bardziej kaznodzieje wskazywali na przejawy ludzkiej nieprawości i bluźnierstwa, które miały ściągnąć karę Bożą.

Słowa przeciw słowom

Wobec arogancji i pychy bezbożnika Pismo Święte orzeka: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga». Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze (…). Czyż się nie opamiętają wszyscy, którzy czynią nieprawość, którzy lud mój pożerają, jak gdyby chleb jedli, którzy nie wzywają Pana?” (Ps 14,1. 4).

Niezwykła mądrość kryje się w Księdze Hioba. W księdze tej Bóg odpowiada na ludzkie skargi i żale. Na skargi udręczonego cierpieniem Hioba, wobec prób różnego rodzaju odpowiedzi i wyjaśnień, Bóg odpowiada, podkreślając swoją suwerenność, mądrość i konieczność zaufania oraz wiary: „Gdzieś był, gdy zakładałem podstawy ziemi? Powiedz, jeśli znasz mądrość. Kto wybadał jej przestworza? (…) Kto założył jej kamień węgielny ku uciesze porannych gwiazd, ku radości wszystkich synów Bożych? (...) Czy dotarłeś do źródeł morza? Czy doszedłeś do dna Otchłani? Czy wskazano ci bramy śmierci? Widziałeś drzwi do ciemności? Czy zgłębiłeś przestrzeń ziemi? Powiedz, czy znasz to wszystko? (...) Naprawdę chcesz złamać me prawo? Wykażesz mi zło? Jesteś czysty? Czy ramię masz mocne jak Bóg? Czy głos twój rozbrzmiewa jak Jego?” (por. Hi 38, 4. 7. 16-18; 40, 8-9).

Cóż wobec majestatu, wielkości i mądrości Boga znaczą nadęte  kukiełki, choćby się nawet przebrały w najbardziej wytworne profesorskie togi? Mogą budzić jedynie politowanie i współczucie. Sprawdza się na nich osąd św. Pawła, że wiedza nadyma, miłość zaś buduje (por. 1Kor 8,1). Mają jedynie nieco wiedzy, ale nie mają daru mądrości, którym się cieszą nawet bardzo prości i skromni, lecz otwierający swoje serca i umysły na Boże światło ludzie. A w Liście do Rzymian św. Paweł pisze: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? (...) Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki! Amen” (Rz 11, 33-34. 36).

Na czym więc polega prawdziwa mądrość, czy człowiek oderwany od Boga może ją uzyskać? Czy nie jest to iluzja? Wyjaśnia to św. Paweł: „Człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko Duchem można to rozsądzić. (...) Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga” (1Kor 2, 14; 3,18-19). Ponieważ zwalczanie wiary często jest połączone z wymiernymi korzyściami, z karierą, pieniędzmi, warto przypomnieć ostrzeżenie Pana Jezusa: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, jeśli na duszy swojej poniesie szkodę? Bo cóż da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 26).

Jaka jest więc prawda o człowieku i źródle jego istnienia? Niedawno zmarła mądra pani profesor, filozof, która w swoim życiu przeżyła obóz na Syberii, w refleksjach nad problemem wiary i kondycji człowieka wyraziła swój lęk i jednocześnie nadzieję, że ludzka egzystencja nie równa się egzystencji wijących się w kloace robaków. W zbiorach Wikipedii znalazłem wyróżniony cytat Krzysztofa Vargi: „Być robakiem jest ohydą, ale być królem robaków to wspaniałość” („Nagrobek z lastryko”). Dlatego dedykuję mu jeszcze jedno przesłanie z Księgi, którą on nazywa zbiorem mitów: „Przemija świat i jego pożądliwość, lecz słowo Boże trwa na wieki” (por. 1 J 2, 17).

 

Komentarz do tekstu „My ateiści. Czy religia to katastrofa?”, „GW” 4/5 II 2012.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama