Zachwyca mnie każda wielka miłość!

Wzrastanie 3/2012

Z ks. Markiem Dziewieckim, krajowym duszpasterzem powołań, w 32 rocznicę święceń kapłańskich rozmawia Magdalena Korzekwa

 

- Księże Marku, przeżywał Ksiądz niedawno rocznicę święceń kapłańskich. W konferencjach, książkach i artykułach regularnie podkreśla Ksiądz wielkość miłości małżeńskiej i sakramentu małżeństwa. Odnoszę wrażenie, że bardziej zachwyca się Ksiądz małżeństwem niż kapłaństwem… Czy nie żałuje Ksiądz, że zrezygnował z małżeństwa i rodziny?

- Jako nastolatek miałem wiele marzeń i aspiracji, a największym pragnieniem było właśnie małżeństwo i założenie szczęśliwej rodziny, w której codziennie mógłbym wzruszać miłością żonę i dzieci. Bóg mnie zaskoczył, gdyż znalazł sposoby, by jako nastolatkowi podpowiedzieć powołanie do kapłaństwa. W związku z tym w okresie matury przeżywałem bolesne rozterki. Zadawałem sobie pytanie o to, kogo bardziej posłuchać: Boga czy samego siebie i moich marzeń. Z każdym dniem stawało się dla mnie coraz bardziej jasne, że raczej zawierzę Bogu niż sobie pomysł na moje życie, gdyż On mnie nie tylko nieodwołalnie kocha, ale też rozumie. Poza tym Bóg ujął mnie tym, że zostawiał mi wolność. Wiedziałem, że nie przestanie mnie kochać, nawet jeśli nie posłucham Jego propozycji. Gdy zostałem księdzem, wtedy upewniłem się do końca o tym, że Bóg zna mnie i rozumie lepiej niż ja znam i rozumiem samego siebie. Jestem szczęśliwym księdzem i na co dzień – już od 32 lat - doświadczam radości bycia tym, który pomaga ludziom naśladować Jezusa i żyć zgodnie z mądrością Ewangelii oraz upewnia ich o tym, że są kochanymi dziećmi Bożymi, które potrafią odpowiedzieć swoją miłością na miłość Boga.

Codziennie dziękuję Bogu za dar kapłaństwa i ogromnie się tym darem cieszę, a jednocześnie wiem, że małżeństwo i rodzina to podstawowa i najczęstsza forma życia wielką, Bożą miłością na tej ziemi. Los ludzi zależy najbardziej od tego, co dzieje się między kobietą a mężczyzną, a zwłaszcza między mężem a żoną. Małżonkowie ślubują sobie miłość wierną i nieodwołalną, czyli przysięgają, że będą odnosić się do siebie nawzajem z miłością podobną do tej, jaką Bóg kocha człowieka. Przysięgają więc sobie, że będą stawać się coraz bardziej podobnymi do Boga. Czy może być coraz bardziej niezwykłego na tej ziemi?! Wiem, że byłbym bardzo spełniony i szczęśliwy, gdybym złożył wybranej przeze mnie kobiecie taką właśnie przysięgę małżeńską i gdyby ona odpowiedziała swoją miłością na moją miłość. Z pewnością byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym miał żonę i dzieci, dla których stałbym się bezpiecznym, czułym, niezawodnym sejfem. W życiu doczesnym nie można mieć jednak wszystkiego! Być księdzem to od rana do wieczora wspierać małżeństwa i rodziny oraz pomagać dzieciom i młodzieży, by dorastali do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Nie chciałbym jednak wspierać małżonków i rodziców oraz ich dzieci kosztem własnej żony i własnych dzieci. Właśnie dlatego jestem wdzięczny Bogu oraz Kościołowi za dar celibatu. W moich publikacjach zachwycam się głównie małżeństwem i rodziną, gdyż moje książki i artykuły kieruję przede wszystkim do ludzi świeckich. Natomiast w moich książkach czy artykułach o kapłaństwie, a także w czasie rekolekcji dla księży czy kleryków z podobnym zachwytem mówię o kapłaństwie, gdyż zachwyca mnie każda wielka i wierna miłość!

- Kiedy upewnił się Ksiądz o tym, że Bóg proponuje Księdzu kapłaństwo? Czy konsultował Ksiądz tę decyzję z innymi osobami?

- Od dzieciństwa byłem zaprzyjaźniony z Bogiem. Po I Komunii Św. zapisałem się do ministrantów. Później włączyłem się w ruch Światło-Życie i niemal codziennie byłem na Mszy świętej. Codziennie też rozmawiałem z Bogiem o moich marzeniach, przeżyciach, ideałach, o moich silnych i słabszych stronach, o kryteriach rozwoju, a najbardziej o pragnieniu życia w wielkiej miłości. Pewność, że Bóg mnie powołuje, wystarczającą do tego, by wstąpić do seminarium duchownego, osiągnąłem kilka miesięcy przed maturą. Nikomu jednak o tym nie mówiłem - nawet rodzicom ani księżom w mojej parafii - gdyż wiedziałem, że rodzice uszanują każdą moją decyzję i że nikt za mnie takiej decyzji nie podejmie. Chciałem też dosłownie do ostatniego dnia przed wstąpieniem do seminarium zachować pełną wolność i możliwość wycofania się nawet w ostatniej chwili, gdyby pojawiły się we mnie wątpliwości.

- Podczas Światowych Dni Młodzieży odbywa się spotkanie wspólnot neokatechumenatu. W trakcie nabożeństwa założyciel wspólnot prosi o to, by powstali ci mężczyźni, którzy w tym momencie słyszą, że Bóg wzywa ich do kapłaństwa. Z relacji uczestników tego nabożeństwa wiem, że wstaje wówczas i idzie w kierunku ołtarza zwykle kilkuset nastolatków! Może nie tylko w neokatechumenacie, lecz w całym Kościele powinniśmy pomagać mężczyznom w ten sposób odnajdywać powołanie?

- To nie jest zwyczajna droga odkrywania powołania, czy podejmowania decyzji o wstąpieniu do seminarium duchownego. Przeciwnie, jest to droga wyjątkowa i czasem niesie ze sobą zagrożenia. W grę może tu bowiem wchodzić psychologia tłumu oraz ryzyko, że ktoś zadziała pod wpływem emocji czy chwilowego zapału. Na szczęście od takiej decyzji, podjętej w czasie tego rodzaju nabożeństwa, do święceń kapłańskich droga jest długa i podlega normalnej już, kilkuletniej weryfikacji w określonym domu formacyjnym. W trakcie takiej formacji część kandydatów uświadamia sobie, że jednak kapłaństwo nie jest ich powołaniem.

- Jacy kapłani są dla Księdza największymi autorytetami?

- Tacy, którzy są jednocześnie dobrzy i mądrzy, mocni i entuzjastyczni w miłości, czyli podobni do Jezusa. Imponują mi kapłani ofiarni w miłości, delikatni i taktowni w kontakcie z osobami świeckimi i duchownymi, a jednocześnie zdolni do stanowczości i twardości w upominaniu błądzących oraz w obronie krzywdzonych. Cieszę się księżmi, którzy ze szczególnym szacunkiem odnoszą się do kobiet i którzy ofiarnie angażują się na rzecz troski o małżeństwa i rodziny. Jest dla mnie umocnieniem to, że znam osobiście takich księży w Polsce, we Włoszech, w Niemczech i w kilku innych krajach. Z racji tego, że pełnię funkcję Wicedyrektora Europejskiego Centrum Powołań, mam radość poznawania wspaniałych księży w wielu krajach naszego Kontynentu. Jestem wdzięczny Bogu za to, że w czasie moich studiów w Rzymie mogłem uczyć się kapłaństwa od samego Jana Pawła II, z którym miałem w tamtych latach wiele osobistych spotkań. Zresztą z „winy” Błogosławionego Papieża-Polaka zostałem wyświęcony o dwa tygodnie wcześniej niż było to planowane właśnie po to, bym już jako kapłan mógł przeżywać jego pierwszą pielgrzymkę do Ojczyzny w 1979 roku. Jestem szczęśliwy, że w Swojej fantazji miłości Bóg zaproponował mi taką drogę życia, która każdego dnia zaskakuje mnie coraz większą radością!

- Księże Marku, serdecznie dziękuję za rozmowę! Rocznica święceń to dobry czas składania życzeń. Najpierw dziękuję Księdzu w imieniu bardzo wielu osób, które dzięki Księdzu zrozumiały, czym jest miłość, do jakiej powołuje nas Bóg. Życzę Księdzu radości wzrastania w podstawowym powołaniu, jakim jest świętość.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama