Pomysł na jałmużnę

Tygodnik Powszechny 12/2012

Kupiony w Poznaniu stugramowy woreczek ryżu może dać skromny posiłek głodującej osobie w Kenii. Taki pomysł na wielkopostną jałmużnę wymyślili świeccy ze wspólnoty prowadzonej przez franciszkanów.

 

Środa wieczór. We franciszkańskim kościele na poznańskim Wzgórzu Przemysła kończy się Msza święta. Wychodzący ze świątyni biorą po płóciennym woreczku ze stu gramami ryżu, a do koszyczka wrzucają dobrowolną ofiarę: przeważnie 10- i 20-złotowe banknoty. Pieniądze otrzymają polscy franciszkanie z gdańskiej Prowincji św. Maksymiliana, którzy od kilkunastu lat pracują na misjach w ubogich dzielnicach stolicy Kenii – Nairobi. Mieszkańcy tamtejszych slumsów cierpią głód.

– Chcemy pomóc tym biednym ludziom, bo dla wielu z nich stugramowa porcja ryżu to jedyny posiłek w ciągu dnia – mówi Maria z duszpasterstwa akademickiego Porcjunkula, które prowadzą poznańscy franciszkanie konwentualni z gdańskiej prowincji zakonu. Do duszpasterstwa należą studenci i absolwenci poznańskich uczelni. Maria rozdaje ryż razem z kolegą Emilem w niedziele i środy, bo młodzi ludzie z Porcjunkuli mają wtedy swoją Mszę.

Wszystko zaczęło się w Popielec. Katechezę wielkopostną u poznańskich franciszkanów głosił polski misjonarz z Kazachstanu. Opowiadał o przeprowadzonej kiedyś we Włoszech akcji sprzedawania stugramowych porcji ryżu na pomoc głodującym w Afryce. – Postanowiliśmy powtórzyć to w Poznaniu, bo to bardzo prosta, ale konkretna akcja – mówi Maria.

Do uszytych przez nich woreczków wypełnionych ryżem dołączona jest kartka ze słowami Benedykta XVI, który przypomina, że „w czasie Wielkiego Postu jednym z wyrazów miłości do braci i troski o najuboższych jest post, jałmużna i modlitwa”. Jest też informacja z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), że jedna trzecia ludności świata jest niedożywiona, a jedna trzecia głoduje.

Wspólnota Porcjunkula (czyli „mała cząstka”) powstała kilkanaście lat temu. Nazwę wzięła od maleńkiej kapliczki nieopodal Asyżu, którą w XIII wieku benedyktyni podarowali świętemu Franciszkowi – dziś kaplicy Matki Bożej Anielskiej. – My też jesteśmy maleńką cząstką Kościoła – tłumaczy ojciec Robert Leżohupski, duszpasterz wspólnoty. Oprócz modlitwy, spotkań dyskusyjnych i wypraw w góry, zajmują się wolontariatem. Pomaganie innym organizują z franciszkańską prostotą – na przykład w Adwencie ogłosili w kościele zbiórkę dla kobiet z domu samotnych matek w podpoznańskim Kiekrzu, prowadzonym przez Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. Ludzie przynosili im kosmetyki i drobne rzeczy.

Organizatorzy akcji „Woreczek ryżu” chcieliby, aby ich pomysł oprócz charakteru charytatywnego miał też wymiar religijny. Ma to być praktykowanie postu – bo kupiony woreczek ryżu powinien stać się dla nabywcy jedynym posiłkiem w wybranym dniu; oraz jałmużny – bo pieniądze, które przeznaczyłby na posiłki, składa jako ofiarę na potrzebujących. – Zachęcamy też do modlitwy za ubogich, głodnych i cierpiących – mówi ojciec Robert. – Chodzi o to, żeby jałmużna przemieniała także nasze wnętrze, a nie pozostała tylko, choć szlachetnym, to jednak zewnętrznym gestem.

Paradoksalnie franciszkanin martwi się nadmiernym zainteresowaniem mediów akcją. – Źle by się stało, gdyby szum medialny zagłuszył prawdziwe intencje naszej wielkopostnej akcji, która jest prosta i skromna, ale ma głęboki wymiar – mówi ojciec Robert. I cytuje Ewangelię św. Mateusza: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu”.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| JAŁMUŻNA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama