Świętość dla wybranych?

Wieczernik 182/2011

Wszyscy jesteśmy plemieniem wybranym, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym

 

Kościół jest wspólnotą większą niż myślimy. Należą do niego żywi i zmarli, bez względu na to, czy znajdują się w czyśćcu, czy przebywają w chwale Bożej; znani i nieznani; wielcy święci i niepozorni ludzie. Możemy nawzajem się wspierać ponad śmiercią. Możemy przywoływać imiona naszych patronów i ulubionych świętych, ale także naszych zmarłych, co do których wierzymy, że są już u Boga. I odwrotnie. Możemy przez naszą modlitwę dopomóc naszym zmarłym, znajdującym się jeszcze w czyśćcu. Każdy, kto czyni lub cierpli z Chrystusem i dla Chrystusa, przyczynia się dla dobra wszystkich. I odwrotnie: grzech każdego człowieka szkodzi całej wspólnocie (Katechizm dla młodzieży Youcat 146).

Świętych obcowanie to tajemnica komunii z ludźmi, którzy zakończyli swoje ziemskie pielgrzymowanie. Razem tworzymy Święty Kościół. Święty – pomimo naszych grzechów. Ci już w pełni zbawieni przyczyniają się do wzmacniania naszej świętości pomimo naszej grzeszności.

Złodzieje, cudzołożnicy, zabójcy, nicponie, a nawet sataniści – czy to ludzie święci? Thomas J. Craughwell w książce „Święci nie-święci” opisuje sylwetki ludzi, których pomimo ciemnej przeszłości kanonizowano. Cóż powiedzieć o naszej powszedniej grzeszności, która nie wyklucza nas ze wspólnoty świętych.

Już w początkach dziejów Izraela, mimo nieznanej prawdy o życiu wiecznym zbawionych, Bóg wzywał swój naród do świętości: Świętymi bącie, bo Ja jestem święty (por. Kpł 11, 44). Historia zbawienia prowadzi nas do przekonania, że nie tylko Izrael, ale my wszyscy jesteśmy plemieniem wybranym, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym (por. 1 P 2, 9). Bóg nas wybrał przez Chrzest Święty i już wtedy nazwał umiłowanymi. W spotkaniu z kochającym Bogiem rozpoczyna się tajemnica ponadczasowej wspólnoty Świętego Kościoła.

Tę wspólnotę rani każdy grzech, jednak nie pozbawia wizji świętości. Droga uświęcenia przez nawrócenie nieustannie wskazywana przez Jezusa daje szansę każdemu człowiekowi, by być świętym – nawet tak drastycznie grzesznym jak biblijny Dobry Łotr, któremu wystarczyło przyznanie się do Jezusa i Jego Królestwa na krzyżu, by jeszcze za życia być kanonizowanym. Co więcej, dzisiaj możemy liczyć na wsparcie tych ludzi. Oni chyba nas jeszcze bardziej rozumieją w kontekście naszego zmagania się z grzechami. A Jezus? Nie przyszedł gloryfikować idealnych, ale pomagać grzesznikom i leczyć ich duchowe choroby (por. Mt 9, 12).

Moc świętości na ziemi

Święty Paweł nie wahał się nazywać swoich uczniów świętymi. Nie oznaczało to, by byli to ludzie, którzy za życia potrafili oderwać się od swojej grzeszności. Tych właśnie świętych, gdy nieostrożnie dali się uwieźć pokusom, nieraz ganił. Ten tytuł jednak przypominał im o stałej relacji z Świętym Bogiem.

W wypowiadanym w czasie niedzielnej Eucharystii Credo wyznajemy prawdę o tym, że Kościół jest święty. Sam Bóg nieustannie rozpościera nad tą wspólnotą światło swojej świętości. Przychodzi do grzesznych ludzi poprzez Sakramenty. Bez względu nawet na grzeszność samego szafarza On chce uświęcać swój Kościół nieustannie wskazując pełnię świętości. Sakramenty są sposobem na to, by święty Bóg dotykał nas swoją świętością. Sakramenty są po to, byśmy już tutaj stawali święci, choć na chwilę.

W momencie Chrztu czy Sakramentu Pokuty i Pojednania, jesteśmy pozbawieni wszelkich grzechów. W Eucharystii przez Komunię Świętą stajemy się święci, bo jesteśmy zjednoczeni z Najświętszym Jezusem — jakże można nie uwzględnić świętości tego człowieka-tabernakulum. Przez Bierzmowanie napełnieni jesteśmy Duchem Świętym, zasadą świętości. Namaszczając chorego Jezus pozwala uczestniczyć w zbawczym wymiarze Swojej Męki. W Sakramencie Małżeństwa Bóg sam staje się gwarantem Miłości, bo jest przyrzeczoną Miłością. Przez Sakrament Święceń Najświętszy Jezus identyfikuje się z kapłanem, by ten sam mógł być in persona Christi i mocą Chrystusa mógł używać określenia Ja – Jezus.

Cóż za eksplozja świętości na ziemi!

Święta Strefa Niebieska

Tych, którzy już uczestniczą w chwale Nieba nazywamy świętymi. Są dla nas przykładami wskazującymi w uprzedzający sposób swym życiem doczesnym, jak przeżyć czas na ziemi, by być zbawionymi. Wielu znamy z imienia, są znane ich życiorysy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że to nie wszyscy. Mnóstwo jest tych, którzy są zbawieni, a nie zostali ogłoszeni przez Kościół. Może po prostu nie byli tak znani, dlatego wieść o nich nie rozeszła się albo rozeszła się w zbyt małym gronie. Może po ludzku nie potrafiliśmy odkryć, że ich życie już jest wejściem do Królestwa Niebieskiego. Są tam też nasi bliscy i nieraz w sercu czujemy, że oni już za nas mogą się wstawiać bezpośrednio przed tronem Boga. Brak procesu kanonizacyjnego nie umniejsza ich świętości — są świętymi jak ci ogłoszeni mocą dekretu papieskiego.

Możliwość znajomości świętych daje Kościołowi niesamowity dar. Możemy się z nimi porozumiewać i prosić o wstawiennictwo. A możliwości mają wielkie. Przecież na stałe są w przestrzeni chwały Bożej. Boga mają – mówiąc po ludzku –na wyciągnięcie ręki. Skoro świętość jest eksplozją miłości, mogą wyrażać miłość wobec Boga modląc się i wobec nas zanosząc tą modlitwę za nas.

Szczególnym doświadczeniem chwały Bożej na ziemi jest Eucharystia. To jest rzeczywistość spotkania również z tym Kościołem chwały. Święci uczestniczą z nami w liturgii. W czasie modlitwy wzywamy ich imiennie. W Kanonie Rzymskim wymienia się czterdzieści imion świętych pierwszych wieków, którzy niejako otwierają bramy Nieba.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| ŚWIĘTOŚĆ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama