Homo eucharisticus

Życie duchowe 1(70)2012

W świecie, w którym z ciała ludzie uczynili idola, a z pielęgnacji ciała stworzyli nową religię, chrześcijaństwo ma alternatywną propozycję. To troska o ciało po to, by pielęgnować ducha. Dostrzegają to nawet ci, którzy uważają się za ateistów.

 

Dbamy o zbawienie własnej duszy, modlimy się za dusze zmarłych i dusze w czyśćcu cierpiące i „przy okazji” zapominamy, że to, co wyróżnia chrześcijaństwo, to zupełnie nowe spojrzenie na ciało. „Ciało jest podstawą zbawienia. Wierzymy w Boga, który jest Stwórcą ciała; […] wierzymy w ciała zmartwychwstanie, dopełnienie stworzenia i odkupienie ciała. […] Wierzymy w prawdziwe zmartwychwstanie tego ciała, które teraz posiadamy” (KKK 1015, 1017).

1. Ciało nie jest jedynie garderobą dla naszej duszy – nie możemy być tym, kim jesteśmy, bez ciała. „Ciało” – w języku św. Jana – określa „całego człowieka w znaczeniu jego historycznego losu, który jest konkretny i ograniczony, wrażliwy i kruchy. W tym właśnie sensie «Słowo stało się ciałem»”[1]. Zrozumiała to czteroletnia dziewczynka, która pewnej nocy obudziła się z przerażeniem, przekonana, że ciemności wokół niej pełne są duchów i potworów. Wystraszona pobiegła do sypialni rodziców. Matka uspokoiła ją, wzięła za rękę i zaprowadziła z powrotem do jej pokoju, gdzie włączyła światło i dodała córce otuchy, mówiąc: „Nie musisz się bać, bo nie jesteś tu sama. Bóg jest z tobą w pokoju”. Dziewczynka odpowiedziała: „Wiem, że Bóg tu jest, ale chciałabym, żeby był tu też ktoś, kto ma skórę”[2].

Ludzkie ciało to tylko jedna strona tajemnicy Wcielenia i odpowiedź na ludzką tęsknotę za bliskością z Bogiem. Druga strona to Jego Ciało, które spożywamy w Eucharystii. Żadna religia nie czyni z ciała takiej „zbawczej oferty”, żadna nie pozwala Bogu na taki dar z siebie. Jak pięknie ujął to znany amerykański socjolog ks. Andrew Greely, w Eucharystii „Bóg jest wśród nas na rodzinnym obiedzie”[3]. Jaki jest więc nasz stosunek do ciała? Czy potrafimy dzięki Eucharystii spojrzeć na ciało w sposób, który łączy nas z Bogiem? Czy dzięki wierze potrafimy uduchowić ciało, a nie ubóstwiać go?

W świecie, w którym z ciała ludzie uczynili idola, a z pielęgnacji ciała stworzyli nową religię, chrześcijaństwo ma alternatywną propozycję. To troska o ciało po to, by pielęgnować ducha. Dostrzegają to nawet ci, którzy uważają się za ateistów. Jeden z nich Luc Ferry, autor bestselleru Jak żyć?, przestrzega swoich czytelników: „W przeciwieństwie do poglądów, które tysiące razy usłyszysz z ust ateistów wrogich religii chrześcijańskiej, wcale nie jest ona oddana walce z ciałem, cielesnością, zmysłowością. W przeciwnym razie, jak można by zaakceptować, że to, co boskie, staje się ciałem w osobie Chrystusa, że lógos przyobleka się w całkowicie materialne ciało zwykłej ludzkiej istoty? […] Nie daj się zwieść tym, którzy dziś deprecjonują i zniekształcają chrześcijańską naukę. Można nie być człowiekiem wierzącym – jeśli mam być szczery sam nie jestem wierzący – jednak nie sposób twierdzić, że chrześcijaństwo jest religią oddaną bez reszty pogardzie dla ciała. Po prostu dlatego, że to nieprawda”[4].

Nasza wyjątkowość polega na tym, że chrześcijaństwo w swojej doktrynie szczęśliwego życia łączy trzy podstawowe wątki: „osobistej nieśmiertelności duszy, zmartwychwstania ciał – z ich wyjątkowością kochanych twarzy – oraz zbawienie przez miłość, nawet najbardziej niespotykaną z możliwych, byle była miłością «w» Bogu”[5]. To jest „dobra nowina”, w centrum której umieszczone jest Ciało Boga i ciało człowieka.

2. Jeśli Ciało Boga ma być naszym pokarmem na życie wieczne (por. J 6, 51), to „najpierw musimy pójść do kościoła, aby otrzymać dar w postaci Ciała Chrystusa, a zatem musimy być tam obecni ciałem”[6]. To może wydawać się tak oczywiste czy wręcz banalne, iż nie widzimy w prośbie Jezusa – To czyńcie na moją pamiątkę! (Łk 22, 19) – wezwania do troski o ciało i o bycie uważnym ciałem, a nie tylko umysłem w trakcie liturgii i na modlitwie.

Jeśli naprawdę wierzymy, że w Eucharystii „Bóg jest wśród nas na rodzinnym obiedzie”, że jest między nami i sam jest bankietem, to wezwani jesteśmy przez Niego do tego, abyśmy stali się homo eucharisticus. Zgoda na przyjęcie Ciała Chrystusa przemienia nasze wzajemne relacje, przemieniając równocześnie nas samych. Pamięć Eucharystii – To jest Ciało moje, które za was będzie wydane (Łk 22, 19) – to pamięć żywego, obecnego Ciała. Musimy jednak nauczyć się przeżywać Eucharystię jako rodzaj dramatu, który jest odtworzeniem najważniejszego z dramatów – dramatu ludzkiego istnienia od narodzin do śmierci, i po niej.

Jak podkreśla ojciec Timothy Radcliffe, „jeśli chrześcijaństwo ma rozkwitać w naszym społeczeństwie, a nie stać się religią malejącej społeczności, to musimy przywrócić Eucharystii, chociaż po części, rangę wielkiego wydarzenia, które daje życie i do którego po prostu czujemy się przynaglani”[7]. Zanegowanie ciała to odcięcie się od życia, walka z ciałem to wypaczona duchowość. Raczej chodzi o to, aby „dać Bogu skórę”. Wierzymy, że przez moc Ducha Bożego „nasze ciało stanie się duchem, podczas gdy duch stanie się niezniszczalnym ciałem”[8].

Czekając na to, aby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, aby się przyodziało w nieśmiertelność (1 Kor 15, 53), żyjmy w ciele, ale nie dla ciała. Troszczmy się o nie, ale go nie ubóstwiajmy, bo jest to nie tylko narcyzm, ale również idolatria. Módlmy się nim, a nie wyniszczajmy go, ponieważ „ciało duchowe” nie powstaje na gruzach naszego człowieczeństwa. Ciało ma nie tylko swoją historię, ma również swoje przeznaczenie. Ponieważ Eucharystia jest Ciałem ofiarowanym nam z miłości, pamiętajmy, że „wymaga ona więcej niż tylko przyjmowania; ona także wymaga zaspokojenia pragnienia Chrystusa. On mówi: «Przyjdźcie do Mnie». On jest spragniony dusz. Ewangelia nigdzie nie mówi: «Odejdźcie», lecz zawsze «przyjdźcie do Mnie»” (Matka Teresa z Kalkuty)[9]. Jezus więc wzywa nas nie tylko do przyjmowania Komunii, ale do wejścia w komunię – ciała, serca i umysłu. 



[1] B. Sesboüé SJ, Zmartwychwstanie i Życie. Krótki traktat o rzeczach ostatecznych, Poznań 2002, s. 49.
[2] Por. R. Rolheiser OMI, W poszukiwaniu duchowości w XXI wieku, Kraków 2005, s. 113.
[3] A. Greely, The Catholic Imagination, Berkeley – Los Angeles 2000, s. 78.
[4] L. Ferry, Jak żyć?, Warszawa 2011, s. 121.
[5] Tamże, s. 119.
[6] T. Radcliffe, Po co chodzić do kościoła?, Poznań 2009, s. 12.
[7] Tamże, s. 14.
[8] B. Sesboüé SJ, dz. cyt., s. 49.
[9] Cyt. za: V. Flynn, 7 Tajemnic Eucharystii, Radom 2011, s. 79.


 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| CIAŁO, DUSZA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama