Katolicy cyfrowo wykluczeni

Niedziela 15/2012

Dwie komisje sejmowe tego samego dnia zajmowały się cyfryzacją telewizji naziemnej. Podczas debaty posłowie PiS i SP walczyli o koncesję dla Telewizji Trwam

 

Najbardziej zainteresowani informacjami nt. cyfryzacji byli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i oczywiście przedstawiciele Fundacji Lux Veritatis, która jest nadawcą TV Trwam. W wyniku decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji prowadzona przez ojców redemptorystów telewizja nie otrzymała koncesji na nadawanie cyfrowego sygnału naziemnego. Według niektórych analityków polskiego rynku, jest to wypychanie katolickich odbiorców z głównego nurtu medialnego.

Tuż po rozpoczęciu obrad, podczas których miała zostać przedstawiona informacja nt. wdrażania cyfrowej telewizji, przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO zarządziła przerwę do następnego spotkania. Posiedzenie trwało zaledwie 3 min 36 s.– Przyjechaliśmy tu tylko po to, by usłyszeć, że jest kilkunastodniowa przerwa. To niepoważne traktowanie ludzi – mówi o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor TV Trwam. Debata na temat cyfryzacji telewizji odbyła się jednak na posiedzeniu drugiej sejmowej Komisji ds. Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.

Komisja bez kultury

Temat koncesji dla TV Trwam jest niewygodny zarówno dla większości członków sejmowej komisji, jak i dla samej KRRiT. – Do tej pory nie wiemy, dlaczego jedni dostali bezpłatną koncesję na cyfrową telewizję, a inni nie. Za tą decyzją nie stoją bowiem żadne merytoryczne przesłanki, a przedstawiciele Krajowej Rady wielokrotnie rozmijali się z prawdą – mówi Elżbieta Kruk, poseł PiS oraz była przewodnicząca KRRiT. – Cały proces jest nietransparentny i odbywał się z pominięciem prawa.

Naruszenie procedury jest szczególnie drażniące w przypadku telewizji ojców redemptorystów, bo dotyczy jedynego w tej grupie nadawcy społecznego. – Telewizja Trwam nie jest produktem komercyjnym. Ona istnieje dzięki społecznemu zapotrzebowaniu – tłumaczy Elżbieta Kruk. Natomiast przewodniczący Jan Dworak zachowuje się tak, jakby dbał wyłącznie o interesy nadawców, a nie odbiorców. – Ja pytam, w jaki sposób on wypełnia swoje konstytucyjne obowiązki? Przecież po jego decyzji do KRRiT wpłynęło ponad 2 mln listów ze skargami, a tysiące ludzi w dziesiątkach miast wyszło protestować na ulice – mówi Kruk.

Równolegle z narastającą falą protestów wszelkie możliwe działania prawne podejmuje także zarząd Fundacji Lux Veritatis. – Decyzję KRRiT zaskarżyliśmy do sądu administracyjnego. Zgłosiliśmy również wniosek o wstrzymanie procesu przyznawania koncesji innym nadawcom do Urzędu Komunikacji Elektronicznej – mówi Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowa Fundacji Lux Veritatis. Okazuje się bowiem, że UKE zarezerwował częstotliwości dla nadawców, zanim uprawomocniła się decyzja KRRiT o przyznaniu koncesji. Któryś z tych urzędów państwowych ominął więc prawo. W efekcie telewizje zaczęły nadawać program już w grudniu, podczas gdy urzędowa decyzja o przyznanych im koncesjach nabrała mocy prawnej dopiero w połowie stycznia.

Podczas posiedzenia Komisji ds. Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii zarówno Lidia Kochanowicz, jak i poseł Beata Kempa próbowały dociec, który z tych urzędów działał poza prawem. Magdalena Gaj tłumaczyła, że dostała takie uzgodnienie od KRRiT. Natomiast przedstawiciele Rady mówili, że to nie ich wina, tylko skomplikowanych procedur. Nie ma więc winnych, a prawo zostało złamane. – Dlatego też składam wniosek o dostarczenie do Sejmu wszystkich dokumentów w tej sprawie – mówiła podczas posiedzenia komisji Beata Kempa.

Kto lepiej wypełnia misję

Poseł PiS Jan Dziedziczak wymienia wiele argumentów, które w normalnym demokratycznym państwie powinny przesądzić o przyznaniu koncesji dla telewizji z Torunia. Przypomina, że podczas ostatnich Światowych Dni Młodzieży w Madrycie po raz pierwszy od 30 lat TVP nie transmitowała np. papieskiej pielgrzymki. Podczas gdy TV Trwam emitowała spotkanie z Benedyktem XVI, TVP do jednego z programów zaprosiła satanistę, który wcześniej podarł na scenie Pismo Święte. – Kto lepiej wypełnia misję publiczną? Kto reprezentuje wrażliwość religijną milionów Polaków, a kto ją obraża? – pyta retorycznie Dziedziczak.

W ostatnich tygodniach wyszło na jaw, że KRRiT podejmowała nie tylko skandaliczne decyzje pod względem pluralizmu medialnego i różnorodności tematycznej, ale także z punktu widzenia ekonomii. Fatalna w skutkach okazała się decyzja o przyznanej częstotliwości dla telewizji ATM Rozrywka. Od kilku miesięcy emituje ona jedynie program próbny, a te audycje, które można znaleźć w jej ofercie, nie spełniają warunków, na których otrzymała częstotliwość na pierwszym multipleksie. – Nie spełnia ona wymogów i dlatego wszczęliśmy postępowanie o uchylenie koncesji – tłumaczył na posiedzeniu komisji Jan Dworak. Po raz kolejny okazuje się, że decyzje KRRiT generują skandal za skandalem. – ATM nie emituje programu, bo nie ma pieniędzy na jego produkcję. Natomiast nasza telewizja od wielu lat udowadnia, że ma pieniądze na wiele produkcji, a mimo to nie dostała koncesji – podkreśla Lidia Kochanowicz.

Ponad 2 mln zebranych podpisów i wielotysięczne demonstracje na ulicach wielu miast muszą robić wrażenie także na władzy. Żadna z innych telewizji nie jest w stanie zmobilizować tak wielkiego zaangażowania społecznego. – Z ich punktu widzenia o wiele wygodniej jest rozdać koncesję zaprzyjaźnionym telewizjom lub jakimś kanałom rozrywkowym niż TV Trwam, która prezentuje chrześcijański światopogląd. Decyzja KRRiT wpisuje się więc w szerszy nurt zwalczania Kościoła w Polsce – mówi Dziedziczak. Dlatego też wszystkie osoby, którym zależy na przyszłości Polski, wolności i demokracji, powinny stanąć murem w obronie TV Trwam. – Już teraz widzimy, że obywatel nie jest traktowany podmiotowo, a władza staje się coraz bardziej arogancka. Apeluję więc do wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie – podkreśla o. Tadeusz Rydzyk.

O. Tadeusz Rydzy k- Dyrektor TV Trwam i Radia Maryja

Gdy widzę, co dzieje się w naszym kraju, to zastanawiam się, czy całkiem zostaniemy wycięci, czy jednak dostaniemy tę koncesję. Za nami przecież upominają się miliony ludzi oraz wszyscy biskupi z Konferencji Episkopatu Polski, a ja tu dziś po raz kolejny widzę żelbeton. Pan przewodniczący mówi o pluralizmie w mediach. W praktyce oznacza to jednak pluralizm między kanałem emitującym muzykę angielską a francuską, a my mówimy, że w każdym kraju powinien być pluralizm ideowy. (as)

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • M.R.
    16.04.2012 01:14
    Wrażenie? Jakie wrażenie na rządzących wywołuje poparcie społeczne dla telewizji Trwam? To proste. W tej chwili 2 mln. to jest ok. 5% populacji. Czyli pozostałe 95% (36 mln.) pozostaje do zagospodarowania przez układ trzymający władzę w Polsce. 5% nie stanowi realnego zagrożenia utraty władzy. Ale jeśli odda się częstotliwość TV Trwam, to ryzykuje się, że te 5% może się zamienić w 30% (to by wymagało uzyskania ponad 11 mln. głosów poparcia). Czy ktokolwiek, kto w zbójecki sposób od samego początku (bo tak pozyskano władzę przy okrągłym stole i w sejmie kontraktowym), od 1944 r. po dzień dzisiejszy dzierży władzę, odda ją dobrowolnie? Gdybym ja był w tym układzie, to te 2 mln. głosów byłoby dla mnie przestrogą do czego prowadzi oddanie jakiejkolwiek możliwości nadawania mediom niezależnym. Oczywiście nie wolno poddawać się bez walki, zresztą Pan Bóg zmiecie to towarzystwo prędzej, czy później, ale trzeba to sobie powiedzieć, że ta bitwa została przegrana jeszcze za życia Jana Pawła II. A hierarchia Kościoła w ogromnej większości, dopiero dzisiaj budzi się z uśpienia i zaczyna dostrzegać PROBLEM. Heca rozpętana wokół miejsca na multipleksie dla katolików, dla mediów niezależnych, była potrzebna, by obudzić z letargu przysypiających do tej pory. Osobny problem stanowią tzw. dyżurni katolicy w Platformie, którzy w dalszym ciągu podżyrowują władzę, której jednym z głównych celów jest zniszczenie Kościoła, jako instytucji niezależnej i niepotrzebnej, bo aspirującej do rządu dusz, siejąc zamieszanie wśród wyborców. No i brak reakcji Kościoła, na tych reprezentantów władzy, którzy udając katolików, czynnie przeciwstawiają się nauce Kościoła siejąc zamieszanie i zgorszenie.
    Powiedzieć trzeba jasno jedno - ta bitwa o media niezależne, ogólnodostępne, jest przegrana. Podobnie jak bitwa o Polskę. Już dawno. Ale przegrane bitwy też są potrzebne. Właściwa walka dopiero się zaczyna. I jeszcze jedno. Jarosław Kaczyński uważa, że wystarczą mu dwie kadencje, by zmienić Polskę. Oznacza to, że miałby wtedy co najmniej 75 lat. Trzeba jasno powiedzieć - nie będzie żadnej kadencji, zbyt wielkie siły są zaangażowane, by do tego nie dopuścić. Natomiast, jeśli chcemy ocalić Polskę, w jakimkolwiek kształcie, to jest to praca, nie na to, a na następne pokolenie. Choć sam jestem poza Polską, to trzeba też jasno powiedzieć, że to czemu byłem przeciwny - przystąpienie do UE, w tym wykonaniu, choć jednostkowo, było opłacalne dla wielu ludzi i zapobiegło krwawej rewolucji w kraju, docelowo przyczyniło się do całkowitej dezintegracji narodu, a w ślad za tym i Kościoła. Jeśli chcemy cokolwiek ocalić, trzeba budować z myślą o tym co będzie za 20 - 30 lat, patrząc realnie na ten kształt społeczeństwa jaki wtedy tu będzie. Co do ostatniej emigracji - ludzie , którzy wyjechali kilka lat temu, własnie przecinają ostatnie więzy, nawet jeśli je do tej pory pielęgnowali. Trzeba myśleć, jak odzyskać podmiotowość kraju, który będzie liczył może 20 milionów ludzi, głownie w wieku emerytalnym i który będzie stanowił zglajchszaltowaną masę. W dużej mierze postkatolicką i całkowicie zależną od sąsiadów. Mieliśmy już z tym zjawiskiem do czynienia podczas zaborów. Trzeba z tą myślą rozpocząć pracę w kraju, jak i wśród najnowszej emigracji, bo tu teren jest dziewiczy i zupełnie zapuszczony.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama