Dla tej wielkiej przygody stworzony jest każdy

Niedziela 17/2012

Tutaj nie pytają, skąd człowiek przychodzi i na jakim etapie życia z Panem Bogiem akurat jest. I czy w ogóle wierzy... Tak naprawdę – do końca nigdy nie wiemy, co się w drugim człowieku dzieje. Czasem pozostaje jedynie podziw, że w tak cudownie prosty sposób Bóg czyni wielkie rzeczy. To fascynujące...

 

Doświadczenie Jego Obecności przemienia życie człowieka. Jest jak narodziny, jak wydostanie się nagle w przestrzeń człowiekowi właściwą, gdzie można oddychać powietrzem i ze zdumieniem oglądać świat, który jest. Dla tej Wielkiej Przygody stworzony jest każdy” – napisał kiedyś bp Wacław J. Świerzawski. Te słowa powinni przeczytać ci, którym w życiu zrobiło się za duszno, za ciasno, zbyt monotonnie. I marzy im się wietrzenie duszy, przemeblowanie głowy, uspokojenie serca. Słowem – wyruszenie na poszukiwanie Boga lub pogłębienie relacji z Nim albo odnalezienie czegoś, co nam się w życiu zgubiło.

Boska triada...

Jest kilka takich miejsc, gdzie można to uczynić. Oto jedno z nich. Jeszcze mało znane – z akcentem na „jeszcze”. Miasteczko niewielkie – Zawichost. Jego granice z jednej strony wytycza Wisła, z drugiej – droga na Lublin. Liczy 1500 mieszkańców, ma dwa kościoły, jeden klasztor oraz kilka ulic. Kościoły piękne, zabytkowe, bezcenne, naznaczone historią, i jeden zabytkowy, XIII--wieczny klasztor, który zamieszkują dziś siostry jadwiżanki (Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego). Jest to młode zgromadzenie, założone przez bp. Wacława J. Świerzawskiego w 1990 r. w celu przygotowywania dorosłych do chrztu, ewangelizacji i reewangelizacji. Siostry mówią, że ich powołanie to połączenie myśli św. Augustyna i św. Jadwigi Królowej: „Miłuj – i czyń, co widzisz...”. – Czujemy się posłane do ludzi, którzy przechodzą z niewiary do wiary – mówi s. Anna Hyszko, przełożona zawichojskiego klasztoru.

Tylko jak sprostać temu powołaniu w czasach odartych z sacrum, w wieku wątpliwości, odrzucenia, negacji, ale i tęsknoty za wewnętrznym spokojem, harmonią, za Bogiem? – Po prostu miłować Boga, bo z tego miłowania rodzi się chęć dzielenia się miłością z innymi – przekonuje s. Anna. – Towarzyszenie człowiekowi w drodze do Boga. Tworzenie klimatu obecności Boga, klimatu, w którym rodzi się wiara...

Sposobem jest organizowanie rekolekcji, spotkań czy – jak nazywają je siostry – sesji o nietuzinkowej tematyce, wynikającej z nieustających poszukiwań tematów, które zainteresują współczesnego człowieka.

...kościół, klasztor, dom

Klasztor i dom mieszczący ośrodek odnajdujemy przy średniowiecznym kościele św. Jana Chrzciciela. Nie spotkamy tu tłumu, ale na tłumie nam raczej nie zależy. Kameralne wnętrza, przytulne, idealne dla rekolekcji, spotkań i sesji. No i z niemal każdego okna mamy widok na płynącą niżej „polskich rzek dyrektorową”, jak pisał Gałczyński. Spokój Wisły udziela się i nam. W tej zaciszności miejsca jest coś z wakacji czasów dzieciństwa. Ogród schodzi skarpą ku rzece, rozciąga się stąd szeroki, zalany światłem widok. Powietrze lekkie i czyste.

Nie pytamy, skąd przychodzisz

Dom w Zawichoście mieści dwa ośrodki. Nadrzędny jest Ośrodek Formacji Liturgicznej – miejsce, gdzie pogłębia się relacje z Bogiem dzięki liturgii. Rektor kościoła św. Jana Chrzciciela wyjaśnia, jak może przebiegać owo spotkanie. – Czasami ze smutkiem patrzę na nasze podejście do przeżywania Mszy św., na traktowanie sakramentów. A to przecież żywy Bóg, przychodzący do człowieka, ofiarujący mu zbawienie nie tylko wieczne, ale i zbawienie od tego, co jest w każdym człowieku zniewoleniem, niemożliwością przeżywania życia w jego pełni. Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy, iż odkrywanie Boga musi być w życiu chrześcijanina odkrywaniem Go właśnie w liturgii.

Drugi jest Ośrodek Pomocy w Kryzysach, utworzony przez krakowską Fundację „Powrót”, niosący pomoc osobom będącym w dramatycznej sytuacji, którym rozsypuje się życie, którzy nie dogadują się z mężem, żoną, dziećmi, których życie traci sens. – Do równowagi dochodzi się przez spotkanie z Bogiem w sakramentach – przekonuje s. Anna.

Dlatego siostry nigdy nie pytają, skąd człowiek przychodzi ani czy wierzy. Ważne, że się pojawił. – Często doświadczamy podczas liturgii, że jakiś człowiek, wręcz wadzący się z Bogiem, poraniony, nie zna żadnej modlitwy. Zaszywa się wtedy w kącie naszego kościoła, stwarza nawet fizyczny dystans – i patrzy. Słucha i milczy – niby nic się nie dzieje. Ale my wiemy, że Pan Bóg działa. Że we wnętrzu tego człowieka uruchamiają się nowe pokłady doznań, uczuć, emocji... – opowiadają siostry.

Rytm, puls i ramy

W kościele tak sędziwym, że pamięta średniowieczne mniszki, czas zwalnia bieg. W tym ascetycznym, niemal pozbawionym ozdób wnętrzu łatwiej „rozpłynąć” się w modlitwie, zasłuchać, pozwolić, by Słowo Boże „pracowało w nas”, jak mówią siostry. Jednak spotkanie musi mieć swój rytm, musi pulsować. Czas należy ubrać w ramy słuchania, milczenia i wymiany myśli.

– Czasem sesja przewiduje milczenie, innym razem rozmowę. Na ogół jednak proponujemy naszą sprawdzoną metodę – wyjaśnia s. Anna. – W piątek rezerwujemy czas na poznanie się. Dopiero wieczorem wchodzimy w przestrzeń milczenia. Tworzymy klimat, który pozwala, by dotknęło nas Słowo Boże. Czasem ludzie boją się tej ciszy. Sądzą, że nie wytrzymają. Tymczasem milczenie sprawia, że dzieją się rzeczy niezwykłe. W sobotę dzień dzielony jest na krótkie sesje-wykłady. Jest Eucharystia. Jest czas na spowiedź lub indywidualną rozmowę. Jest też muzyka, żeby nie było wokoło jedynie głuchej ciszy, bo „treści pracują”... W niedzielę zaczyna się zadawanie pytań i opowiadanie tego, co nas poruszyło, wstrząsnęło... co przeżyliśmy.

Zainwestuj w siebie

Warto przyjechać tu np. w maju, gdy Zawichost wygląda niezwykle uroczo. Inspirująco zapowiada się bowiem sesja zaplanowana na 18-19 maja. Rekolekcjonistą będzie psycholog i psychoterapeuta o. Mateusz Hinc, kapucyn. Przed nim trudne zadanie, polegające na wyjaśnieniu i przekonaniu, że kryzys może okazać się dla nas szansą na inne, lepsze, a może po prostu odmienione życie. W czasach, gdy słowo „kryzys” odmieniane jest przez wszystkie przypadki i dotyka coraz częściej sfery prywatnej i rodzinnej, temat ten wydaje się jak najbardziej na czasie.

W dniach 21-23 września br. odbędzie się sesja dla tych, których małżeństwo rozsypuje się, którzy przeżywają kryzys lub go przeczuwają. Jest to niezmiernie ciekawa propozycja – trzydniowa sesja, którą poprowadzi Małgorzata Mierzwa-Hudzik – mężatka, matka, psycholog i terapeuta oraz kierownik duchowy. Pani Małgorzata prowadzi także rozmaite warsztaty dla osób świeckich i konsekrowanych. Tym razem – jak wyjść z konfliktu małżeńskiego bez szwanku. Czy konflikt to zawsze porażka, czy może także szansa na przemianę życia?

Uchwycić nieuchwytne

Czy ktoś odnajduje tu drogę do Boga, odzyskuje sens życia, wewnętrzną harmonię? Zapewne tak, ale tych historii nie usłyszymy. Słusznie mówią tutejsze siostry, że tak do końca nigdy nie wiemy, co się w drugim człowieku dokonuje. S. Anna mówi: – Wiara ma to do siebie, że wyruszamy na wspólną wędrówkę i nie wiemy, dokąd dojdziemy. Wiemy tylko jedno: że w drodze towarzyszy nam Chrystus i że to On sam dotyka oczu, uszu i serca człowieka. I że tylko On może sprawić, by idący z nami człowiek doświadczył Jego obecności.

 

Ośrodek Formacji Liturgicznej św. Jana Chrzciciela.

Więcej o spotkaniach i sesjach:

27-630 Zawichost, ul. 11 Listopada 5,
tel. (15) 835-41-05, ofl@jadwizanki.pl
lub Ośrodek Pomocy w Kryzysach Fundacji „Powrót”, tel. 693-238-340, powrot@jadwizanki.pl


 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama