"L'Osservatore Romano" w kobiecej szacie

Niedziela 23/2012 Niedziela 23/2012

Z okazji ukazania się w „L’Osservatore Romano” pierwszej wkładki poświęconej kobietom z prof. Lucettą Scaraffią – historyczką, odpowiedzialną za tę nową inicjatywę papieskiego dziennika – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

 

Włodzimierz Rędzioch: – W święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny  „L’Osservatore Romano” ukazał się po raz pierwszy dodatek o kobietach, za który jest Pani Profesor odpowiedzialna. Jakie zagadnienia będzie poruszał?

Prof. Lucetta Scaraffia: – W dodatku mają być zamieszczane informacje o obecności kobiet w życiu Kościoła na całym świecie. Już w przyszłym numerze zaplanowaliśmy artykuł również o Polsce, ale nie chcę wyjawiać szczegółów, gdyż będzie to niespodzianka. Bardzo wiele kobiet – zakonnic i osób świeckich – nie tylko uczestniczy w życiu Kościoła, ale również zajmuje interesujące i odpowiedzialne stanowiska. Natomiast ludzie kojarzą Kościół przede wszystkim z kardynałami, biskupami…

– To znaczy z hierarchią...

– No właśnie. Dlatego chociaż raz w miesiącu udostępniamy miejsce na informacje na temat  obecności kobiet w Kościele, w historii i w dzisiejszych czasach. Dodam jeszcze, że zdecydowaliśmy się wydać pierwszy dodatek w dniu, w którym Kościół świętuje Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, gdyż spotkanie Maryi i Elżbiety jest symbolem relacji między kobietami w kulturze chrześcijańskiej, którą cechuje zdolność do wzajemnej pomocy i poszanowania.

– Od kiedy prof. Vian kieruje  „L’Osservatore Romano”, do dziennika watykańskiego pisze wiele kobiet. A kto będzie pisał w dodatku?

– Najpierw zaczniemy od współpracowniczek, które są już związane z gazetą. Chcemy jednak wciągnąć do współpracy kobiety z całego świata. Bardzo zależy nam na tym ogólnoświatowym wymiarze, gdyż jest to prawdziwy wymiar Kościoła.

– Zaprosiła Pani do współpracy Ritannę Armeni, znaną dziennikarkę, ale osobę niewierzącą. Co oznacza wybór tej kobiety?

– Armeni to osoba niewierząca, ale bardzo wrażliwa na to wszystko, co dotyczy kwestii kobiecych, ma poglądy i nadzieje podobne do naszych. Ufam, że w ten sposób unikniemy charakteru czysto „parafialnego” naszego dodatku, a z drugiej strony współpraca z nią pozwoli nam otworzyć się na kobiety, które są niewierzące, i zapoznać je z ideami katoliczek. W świecie katolickim jest bardzo wiele wybitnych kobiet, feministek, intelektualistek, całkowicie nieznanych szerokim kręgom, a warto je poznać.

– Czy dodatek będzie miał jakąś szczególną szatę graficzną?

– Nasz dodatek, który nosi tytuł „Kobiety, Kościół, świat”, respektując styl graficzny „L’Osservatore Romano”, będzie się charakteryzował pewnymi nowymi rozwiązaniami graficznymi oraz zamieszczaniem na pierwszej stronie humorystycznego rysunku Cinzii Leone, którego bohaterką będzie zakonnica, siostra Ultima (z włoskiego „ultima” – ostatnia), oraz rysunku współczesnej artystki Isabelli Ducrot (w pierwszym numerze tematem rysunku jest Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny).

– Korzystam z okazji, by zadać Pani Profesor kilka pytań dotyczących feminizmu. Feminizm najbardziej dziś znany, bo powszechnie reklamowany, to ten, który powstał w latach 60.-70.  ubiegłego wieku w następstwie rewolucji seksualnej w USA i rewolucji studenckiej w Europie w 1968 r. Cechuje go przede wszystkim wroga postawa względem mężczyzn (mężczyzna postrzegany jest jako wróg; feminizm zastąpił walkę klas walką płci), niechęć do instytucji małżeństwa (małżeństwo ukazywane jako miejsce zniewolenia kobiety) oraz odrzucanie macierzyństwa (ciąża, która deformuje ciało kobiety, postrzegana jest prawie jako przekleństwo; potomstwo jest przeszkodą w realizacji samej siebie, w karierze zawodowej). Jak można przełamać monopol tego rodzaju feminizmu, który dominuje we współczesnej kulturze i w mediach Zachodu?

– Było i jest bardzo wiele rodzajów feminizmu. Aby przełamać monopol dominującego dziś feminizmu, trzeba przede wszystkim docenić rolę kobiety, która zbyt często – także w Kościele – jest niedoceniana i ignorowana. Istnieje jednak różnica między feminizmem, który domaga się równości, sprowadzając rolę kobiety do roli mężczyzny – tzn. chce znieść specyfikę kobiecą, jak macierzyństwo – od feminizmu, zwanego feminizmem odmienności, który uznaje różnice między kobietą a mężczyzną i chce, aby te różnice były uznawane. Zbyt często różnica była synonimem nierówności, lecz my bronimy jej, proponując nowy rodzaj feminizmu, który będziemy propagować.

– Niektórzy socjolodzy uważają, że radykalny feminizm, który postrzega Kościół i jego nauczanie za antynowoczesne, wywiera tragiczny w skutkach wpływ na katoliczki. Jednym z takich skutków jest przerwanie się „łańcucha” przekazywania wiary nowym pokoleniom (przez wieki to głównie kobiety przekazywały wiarę potomstwu). Czy zgadza się Pani z tą analizą?

– Niestety, to prawda – większość kobiet uwierzyła tym, którzy obiecywali im szczęście i wolność za pomocą uznania wolności seksualnej, antykoncepcji i aborcji. Tak jakby kobiety mogły osiągnąć szczęście, zachowując się jak mężczyźni. Jednak tego rodzaju feminizm jest w kryzysie, bo doprowadził do tego, że dziś kobiecie łatwiej jest robić karierę niż założyć rodzinę i mieć dzieci, gdy jest jeszcze młoda. Wiele młodych kobiet zrozumiało jednak, że były oszukiwane, dlatego chcą realizować swe pragnienie macierzyństwa. Stąd też wypływają nowe oczekiwania i zainteresowanie ideami tych, którzy uznają odmienność kobiet i proponują coś innego niż tradycyjny feminizm.

– Ostatni papieże – w sposób szczególny Jan Paweł II – przykładali wielką wagę do „ kobiecego geniuszu” i uczynili wiele, aby docenić rolę kobiety w społeczeństwie i w Kościele. Dlaczego Kościół w dalszym ciągu postrzegany jest jednak jako mało przychylny kobietom?

– Niestety, tego rodzaju oskarżenia są w większości uzasadnione. To prawda, że ostatni papieże uczynili wiele, aby uznać rolę i specyfikę kobiet, i dokonali pewnego otwarcia na świat kobiet, ale problem w tym, że jak na razie nie ma dużych rezultatów. Środowisko kościelne jest  niechętne kobietom, są akceptowane, gdy wypełniają role podrzędne i służebne. W dzisiejszym świecie jest to nie do zaakceptowania. Nasz dodatek – ukazując, jak wiele kobiet zaangażowanych jest w życie Kościoła i odnosi sukcesy – chciałby mieć swój wkład w zakresie koniecznej odnowy wewnętrznej Kościoła.

– Życzę więc sukcesów w pracy na rzecz Kościoła i kobiet.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...