Religijność obywatelska – pro publico bono

Przegląd Powszechny 3/2012

Religijność obywatelska oznacza relacje między człowiekiem, osobowym Bogiem – lub innym źródłem wartości – i porządkiem doczesnym państwa (z uwzględnieniem obowiązków wobec niego).

 

Taka religijność wyraża się w przekonaniu, że państwo buduje się na wartościach, które je przekraczają. Nie może być ono jedynie sprawnie zarządzaną strukturą. Ostatecznym celem działania państwa powinien być człowiek z jego godnością i podstawowymi prawami. Państwo nie jest tworem absolutnym; nie może sankcjonować prawdy ani być źródłem moralności, nie może przypisywać sobie prawa do decydowania o życiu człowieka czy o modelu małżeństwa i rodziny. Wartości, na których opiera się państwo, pochodzą z wyższego porządku.

Polska konstytucja stwierdza, że wierzący obywatele widzą źródła tego porządku w Bogu, a pozostali, chociaż nie odnoszą się do Boga, także opierają się na stałym fundamencie wartości. Czy jest on przez wszystkich rozumiany tak samo? Praktyka pokazuje, że niekoniecznie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy przymierzać ogólne zasady do konkretnych problemów. To poważny temat sporu cywilizacyjnego, nie tylko politycznego. Czy państwo ma funkcjonować w niezmiennym horyzoncie aksjologicznym, który nie podlega głosowaniom i referendom, czy wystarczy oprzeć się na procedurach demokratycznych, w których przyjmuje się rozwiązania będące owocem kompromisu oraz politycznej i obyczajowej poprawności?

Religijność obywatelska wyraża się w pojmowaniu polityki nie jako gry, która dzięki zabiegom socjotechnicznym dąży za wszelką cenę do zdobycia władzy i utrzymania się przy niej, ale stanowi sferę działania rozumu moralnego. Zmarły niedawno były prezydent Czech Václav Havel definiował politykę jako moralność w praktyce. Walczył dla czegoś i dla kogoś. Władza nie powinna być dla samej władzy. Dojrzała religijność obywatelska przeciwna jest wszelkim przejawiam upartyjnienia.

Od początku przemian demokratycznych w Polsce każda nowa władza przekreśla osiągnięcia poprzedników, stwarza wrażenie, że od niej świat się zaczyna. Gdyby nie to, bylibyśmy po trzynastu latach bardzo zaawansowani na przykład w reformie służby zdrowia. Upartyjnienie powoduje utratę zdolności krytycznego i samodzielnego myślenia. Politycy nie słuchają się nawzajem, powielają stereotypy i próbują się przekrzykiwać. Tę samą rzeczywistość interpretują w skrajnie odmienny sposób. Przeciwnika politycznego traktuje się jako osobistego wroga, którego należy wdeptać w ziemię. Nie ma żadnych instrumentów, by przekonać się, gdzie leży prawda, chyba że wychodzimy z założenia, że rację zawsze mają ci, których my popieramy. Z tego magla nic nie wynika.

Religijność obywatelska inspiruje do działalności publicznej w imię dobra wspólnego. Jej dojrzałym owocem w naszej najnowszej historii stała się „Solidarność”. „Przegląd Powszechny” jest patronem konkursu Pro Publico Bono, który promuje właśnie ideały religijności obywatelskiej. Chodzi w nim o wyróżnienie działań wspólnotowych ponad osobistymi i partyjnymi interesami. Profesor Jerzy Stępień zauważa, że największą barierą dalszego rozwoju cywilizacyjnego Polski jest brak kapitału społecznego, czyli zaufania. Jego odbudowa powinna zacząć się od ukazywania opinii publicznej inicjatyw, które mogły zaistnieć dzięki współdziałaniu, na przykład integracji środowisk, które podejmują twórczy dialog w pracy dla dobra lokalnej społeczności. Laureat Nagrody Pro Publico Bono, Fundacja Pomocy Wzajemnej „Barka” zajmuje się tworzeniem warunków do wzrastania w człowieczeństwie, godności jednostek, wspieraniem solidarności z wykluczonymi oraz odbudową społeczności lokalnej zakorzenionej w świecie dawnych pegeerów.

Wielkie zadanie w kształtowaniu zdrowej religijności obywatelskiej ma Kościół oraz inne wspólnoty wyznaniowe i religijne. Wymiar duchowy ma szansę nadawać działaniu propaństwowemu i prospołecznemu wielką głębię. W tym roku mija czterysta lat od śmierci księdza Piotra Skargi, wielkiego promotora religijności obywatelskiej. Bardzo podkreślał on znaczenie miłości ojczyzny jako wspólnego dobra, dla którego trzeba pracować nie oglądając się na zyski. Był pochłonięty bezinteresowną pracą społeczną dla biednych i wykluczonych. Jan Nowak-Jeziorański zwrócił kiedyś uwagę, że w czasach pokoju najwyższym przejawem patriotyzmu jest troska o drugiego człowieka. Dobrze by było, gdyby pamiętali o tym najbardziej zagorzali „rozdawnicy certyfikatów” prawdziwego Polaka i patrioty.

W budowaniu relacji państwo-Kościół nie należy sztucznie wpisywać się w jakiś model stosunków przyjęty i sprawdzony w innych krajach. Warto podążać oryginalną drogą, uwzględniającą dziedzictwo historyczne oraz wymagania współczesności. Aby spełnić zadanie na polu promocji zdrowej religijności obywatelskiej, Kościół powinien być życzliwym i krytycznym obserwatorem życia politycznego, oceniać je z punktu widzenia nadrzędnych zasad, na których powinno się ono opierać. Tworzy to potrzebę zachowania właściwego dystansu, żeby nie czynić się „zakładnikiem” jedynie słusznej opcji i ugrupowania. Należy przypominać, byśmy nie wiązali z porządkiem doczesnym zbyt wielkich nadziei. Nie ma takiego rządu ani parlamentu, który by nam urządził raj na ziemi. To jest niewykonalne.

Od dłuższego czasu z niepokojem obserwuję, że osoby, które aktywnie uczestniczą w życiu Kościoła, nie wykazują większego zainteresowania angażowaniem się w politykę oraz struktury życia państwowego. Ich miejsce zajmują „fasadowi katolicy”, którzy zasłaniają się autorytetem Kościoła i zamiast działać na własne konto, wciągają Kościół do bieżących przepychanek z przeciwnikami. Gdy Kościół wpada w ramiona jednej partii, traci bezstronność i wiarygodność. Zwolennicy pozostałych ugrupowań przestają czuć się w nim jak w domu. Bezpodstawnie zaczynają się czuć gorszymi katolikami.

Kościół najlepiej przysłuży się polityce i państwu kształtowaniem zdrowej religijności obywatelskiej: wspieraniem podstawowych wartości, współpracą w środowisku lokalnym, budzeniem patriotyzmu, który wynika z troski o człowieka i pomyślność ojczyzny, oraz stawianiem dobra państwa ponad partykularne i partyjne interesy. Politykom trzeba przypominać, że należy prowadzić rzetelną debatę o sprawach najważniejszych dla Polski, a nie ciągle walczyć z wypowiedziami innych.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama