Z dala od cichego kącika

Przegląd Powszechny 4/2012

Podstawowym problemem jest dziś status przestrzeni publicznej i miejsce w niej sztuki. Do kogo ta przestrzeń należy? Z Piotrem Rypsonem, krytykiem i historykiem sztuki, rozmawia Marcin J. Witan

 

Od kiedy możemy mówić o sztuce nowoczesnej?

Z perspektywy polskiej cezura jest klarowna – Polska wchodzi w nowoczesność z odzyskaniem niepodległości w r.1918, po I Wojnie Światowej; z jej chaosu wyłania się nowy świat. Dlatego tworząc kolejną edycją galerii  sztuki nowoczesnej w Muzeum Narodowym w Warszawie pamiętam o polskich artystach, którzy w tamtym czasie tworzyli w krajach niemieckich,  w rewolucyjnej Rosji,  we Francji czy Hiszpanii. Oni, wracając do odradzającej się ojczyzny, byli takimi jaskółkami nowoczesności.

Stanowili zapowiedz prawdziwej wiosny – odrodzenia życia artystycznego na wysokim poziomie także w dziedzinie, o której zwykle mało się mówi. Niedawno wydał Pan książkę o znaczącym tytule „Nie gęsi.  Polskie projektowanie graficzne 1918 – 1949” . Pierwsza data jest oczywista…..

….druga zaś to rok wprowadzenia doktryny socrealistycznej i upaństwowienia wszystkich wydawnictw i drukarń w Polsce, więc koniec wolnej działalności artystycznej w tej dziedzinie i koniec rynku.

Po złożeniu materiału okazało się ze mogę tej książce nadać tytuł ‘Nie gęsi’…

…sugerujący, że mamy się czym pochwalić.

Mikołaj Rej miał na myśli cudzoziemców którzy nie wiedzą, że Polacy mają swój język . Mnie zaś chodziło o to, że sami Polacy nie są dziś świadomi, że takim językiem dysponują; zresztą niekoniecznie ze swojej własnej winy. Nasza powojenna historia tak się potoczyła jak się potoczyła czyli niezbyt fortunnie; Niemcy, Rosjanie, rządy komunistyczne skutecznie zwalcowały, zniszczyły warunki niezbędne do tworzenia i rozwoju sztuki użytkowej.

Rzeźbiarz, malarz czy pisarz może tworzyć niezależnie od poziomu cywilizacyjnego kraju i społeczeństwa, w przypadku projektów użytkowych to niemożliwe. Nie da się pewnych rzeczy zrobić, jeśli nie ma przemysłu, drukarń, zamawiających, odbiorców, kapitału. Wtedy mogą być tylko projekty, pozostające po stronie sztuki czystej, i polskie muzea szczycą się nimi, np. autorstwa Szczuki czy Strzemińskiego, natomiast nie chlubią się efektami a te efekty, często równie spektakularne, dotyczą codzienności, tego jak się projektuje gazetę, czasopismo,  książkę czy znaki firmowe. I to mnie interesowało. Pragmatyczność tej sztuki…

…bo te projekty trzeba  jeszcze do czegoś zastosować…

…..umiejąc przyciągnąć uwagę i wiedząc jakie są potrzeby odbiorców. Od malarza czy rzeźbiarza nie będziemy oczekiwać szczegółowego opisu dzieła albo procesu jego powstawania, natomiast projektanci użytkowi, graficy, podobnie jak np. architekci – a architektura jest wszak sztuką i to jedną z najstarszych – muszą komunikować bardzo zbornie zasadę, cel i logikę swojego działania.

To są wiec pragmatycy, ludzie przydatni jak sól ziemi każdemu społeczeństwu, chociaż nie tak doceniani jak twórcy artes liberales – sztuk wyzwolonych, tak to nazwijmy.

Czy da się określić jakiś kanon, ramy, definicję sztuki nowoczesnej? Tego, co dziś jest sztuką? Czy sztuką jest każda wypowiedz twórcy?

Nie sądzę aby istniały ramy inne niż te, które kształtowane są dynamicznie przez społeczeństwo. Bo sztuka od dawna już pełni rolę instrumentu poszerzającego przestrzeń ekspresji i wglądu w to jak człowiek postrzega  siebie, świat, innych, swoje miejsce do życia. Można to robić raczej bez obaw, żyjemy wszak w społeczeństwie,  w którym nie obcina się już rąk czy głów za  przekraczanie norm i zasad.  Z drugiej strony normatywność jest tym co dana zbiorowość określa jako wartości przyjęte – tak jest w sztuce , religii, legislacji. To czynnik  stabilizujący nasze pojmowanie świata, bytowanie w nim, poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie nie nadążamy za procesami zmian, które narzuca nam m.in. globalizacja i techno- ewolucja – i tu artyści występują w roli pionierów, idących nie tyle na czele tego pochodu , co  będących czujnikami rozmaitych  trendów, ruchów, tendencji. Pokazują nam, bardziej lub mniej świadomie , gdzie są punkty zapalne, punkty konfliktu. Mówimy wtedy o sztuce prowokującej, skandalizującej, do jakiej media lgną jak sępy do ścierwa. Nie chodzi  jednak o samą prowokację – twórcy, także w mądry sposób dostarczają nam  instrumenty aby sobie z tymi zmianami radzić i odnajdywać w nich siebie jako ludzi, jako podmioty świadome tych procesów.

Ma pan swoje własne kryteria oceny sztuki? Rozpoznawania jej?

Nie, choć jest dla mnie jasne, że w zbiorach prywatnych czy publicznych na świecie jest mnóstwo słabej sztuki…

….czyli słabych wytworów artystów.

Dokładnie tak; patrzę więc na nie i wiem czy uruchamiają cos we mnie czy nie, przy czym mam tez na tyle pokory by uważać, że to ,co nie działa na mnie może działać na kogoś innego; niemniej mam kilka probierzy, które pozwalają mi  analizować swoje sądy. Są rzeczy, których nie rozumiem, ale tak bywa ze sztuką, że niekoniecznie musimy ją rozumieć.

Sztuka łatwa do zrozumienia może być tylko prosta łamigłówką, którą rozkłada się jak dziecko zabawkę, po czym przestaje być już interesująca,  nie chcemy się nią więcej bawić, do niczego nam nie służy. Tymczasem powinna ona  nas zaskakiwać, konfrontować z czymś nieznanym, zmusić do poznawczego wysiłku lub budzić naszą wrażliwość. Choć jej odbiór może także  pozostać w sferze intuicji. Ktoś z intuicją metafizyczna dostrzeże coś z porządków wyższych, ktoś o duszy poetyckiej coś, co wyniesie go w krainy wyobraźni, ktoś zorientowany politycznie uczyni konstatację o takim charakterze…

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama