Czy Chrystus posłał nas na Facebooka?

Katecheta 7-8/2012

Jakiś czas temu na Facebooku pojawił się rysunek Henryka Sawki. Kaznodzieja na ambonce w birecie i z laptopem przed sobą zwraca się do zgromadzonych słuchaczy: „Reszta kazania na moim blogu”. To tylko żart, czy znak czasu, a może nawet sugestia duszpasterska?

 

Więcej niż obecność

Od kilku lat temat Internetu systematycznie pojawia się w papieskich Orędziach na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. W orędziu z roku 2010, adresowanym przede wszystkim do księży, Benedykt XVI przypominając Pawłowe pytania z Listu do Rzymian „Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani?” stwierdził, że aby udzielić na nie właściwych odpowiedzi w ramach wielkich przemian kulturowych, szczególnie odczuwalnych w świecie młodzieżowym, drogi komunikowania się, otwarte przez zdobycze technologii, są już niezbędnym narzędziem.

Papież przestrzegł jednak: „Rozpowszechniona wielomedialność i urozmaicona „klawiatura” tejże komunikacji mogą pociągać za sobą niebezpieczeństwo użytku podyktowanego głównie zwykłą potrzebą zaznaczenia swej obecności i błędnego uważania sieci jedynie jako przestrzeni, którą należy zająć”. Po czym bardzo stanowczo zauważył: „Tymczasem od kapłanów wymaga się zdolności do obecności w świecie cyfrowym przy stałej wierności orędziu ewangelicznemu, aby odgrywali właściwą im rolę animatorów wspólnot, które wypowiadają się już coraz częściej przez liczne „głosy” pochodzące ze świata cyfrowego i aby głosili Ewangelię, wykorzystując, obok tradycyjnych narzędzi, możliwości nowej generacji środków audiowizualnych (zdjęcia, wideo, animacja, blog, strony web), które stanowią nieznane dotychczas okazje do dialogu i środki użyteczne także dla ewangelizacji i katechezy”[1].

Treść ogłoszonego rok później orędzia media streszczały zdaniem „sieć może być doskonałym środkiem ewangelizacji”, choć samo to sformułowanie w dokumencie się nie pojawia. Zawiera on jednak szereg bardzo konkretnych i praktycznych wskazań (adresowanych m. in. do ludzi młodych), dotyczących sposobu obecności chrześcijan w Internecie i „świadczenia Ewangelii w erze cyfrowej”. Jest też zachęta do uczniów Chrystusa, aby z ufnością oraz świadomą i odpowiedzialną kreatywnością włączyli się w sieć relacji, jakie umożliwiła epoka cyfrowa, uzupełniana niezwykle istotną, moim zdaniem, konstatacją, która niejednemu – także w Kościele - wydaje się wciąż przedwczesna. Benedykt XVI podkreśla, że chrześcijanie powinni angażować się w działania internetowe nie tylko dlatego, aby zaspokoić pragnienie obecności, „ale dlatego, że ta sieć jest integralną częścią ludzkiego życia”.

Social learning

W takim kontekście szczególnie donośnie brzmi pytanie, czym właściwie jest Internet dla Kościoła w wypełnianiu jego misji w świecie? Czy jest kolejnym narzędziem, po które trzeba sięgać głosząc Chrystusa w XXI wieku tak, jak niegdyś trzeba było sięgnąć po druk lub fale radiowe? Czy jest po prostu nowym środkiem docierania do ludzi z Dobrą Nowiną o zbawieniu? Czy też jest czymś więcej, nowym środowiskiem, nową przestrzenią, terenem, na którym Kościół powinien prowadzić rozbudowaną działalność ewangelizacyjną i katechetyczną, niczym na nowo odkrytym lądzie? Przecież już w orędziu z roku 2009 Benedykt XVI mówiąc o nowych technologiach napisał o konieczności ewangelizacji „cyfrowego kontynentu”.

Globalna sieć zmienia się i rozwija w ogromnym tempie. Nadążanie za pojawiającymi się możliwościami jest trudne i przekracza siły oraz zdolności percepcyjne wielu ludzi. Nawet najlepsi analitycy i specjaliści nie potrafią wskazać jakie możliwości jeszcze się ujawnią i gdzie leży ich granica. Nie znamy również skutków, jakie nowe technologie powodują nie tylko w różnych sferach życia człowieka, nie tylko w jego zachowania, ale nawet w nim samym. Pojawiają się stopniowo głosy, mówiące nie tylko o rewolucyjnych zmianach w sferze międzyludzkiej komunikacji, ale również o dalekosiężnych skutkach kulturowych i cywilizacyjnych, mogących nastąpić nie w perspektywie tysięcy lub kilkuset lat, ale w najbliższych pokoleniach. Można napotkać publikacje zwracające uwagę na zmiany mentalności, a nawet zmiany w mózgach młodych ludzi, którzy przychodzą na świat i rozwijają się w rzeczywistości, której Internet jest czymś oczywistym i tak niezbędnym do normalnego funkcjonowania jak powietrze, woda, prąd elektryczny. Nie jest niczym nadzwyczajnym także w Polsce, dwulatek, który nie tylko potrafi się posługiwać tabletem, ale uważa go za podstawową zabawkę. Także w naszym kraju co wieczór kilkanaście tysięcy dzieci zasiada przed monitorami komputerów do wspólnej nauki na specjalnie w tym celu stworzonym serwisie społecznościowym. „Social learning to nowoczesna metoda przyswajania wiedzy, polegająca na wspólnej nauce, dzieleniu się wiedzą i poglądami” – wyjaśniają twórcy portalu.

Kardynał na Twitterze

Już te kilka faktów wskazuje, że Internet jest czymś znacznie więcej niż nowym środkiem komunikacji albo narzędziem, ułatwiającym życie w jakiejś konkretnej dziedzinie. Podejmując się daleko idącego uproszczenia w określeniu zjawiska, jakim jest globalna sieć, można zaryzykować porównanie do przestrzeni, której rozmiarów aktualnie nie jesteśmy stanie sprecyzować. Do eksploracji tej przestrzeni powstają coraz nowe narzędzia zewnętrzne (smartfony, tablety) i wewnętrzne (serwisy, portale, programy itp.). Problemem nie jest dzisiaj nauczenie się posługiwania tymi narzędziami. Są one coraz prostsze, coraz bardziej intuicyjne, skonstruowane w ten sposób, że korzystanie z nich nie wymaga jakiegoś szkolenia ani nawet instrukcji obsługi. Problemem jest znalezienie pomysłu, idei, jak i do czego te błyskawicznie rosnące możliwości wykorzystać.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| FACEBOOK, WIARA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama