Trzeźwość – dar i zadanie

Rycerz Młodych 4/2012

„Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi! Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy są pijani. My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia” (1 Tes 5,6-8).

 

Odwieczna mądrość mówi, że wszelakie dary – tak duchowe, jak i materialne – doceniamy prawdziwie dopiero wtedy, gdy odczuwamy ich brak – gdy je utracimy. Doświadczenia życiowe nauczyły mnie, że to wielka prawda... stąd też przeżywam po trochu walkę wewnętrzną, czy będę dobrym świadkiem tego, o czym chcę pisać. Bo może bardziej wiarygodne byłyby słowa kogoś, kto został wyrwany ze szponów uzależnienia alkoholowego. Może lepiej przemawiałyby słowa córki/syna alkoholika. Kogoś, kto docenił trzeźwość – docenił po jej utracie.

A ja? Wychowana w rodzinie, w której alkohol był i jest obecny niezwykle rzadko i w śmiesznie małych ilościach. Na dobrą sprawę alkohol nigdy nie wyrządził mi żadnej krzywdy. Mam 24 lata i alkohol mnie samej nigdy nie odebrał trzeźwości. Nigdy nie odebrał mi relacji z mamą, tatą, rodzeństwem, dalszą rodziną czy przyjaciółmi. Właściwie nie odebrał mi nawet żadnych pieniędzy... Nigdy przez alkohol nie cierpiałam żadnej biedy materialnej ani też nie cierpiałam duchowo. Jestem szczęśliwa, że Pan Bóg chroni mnie i moich bliskich przed wszelakimi nieszczęściami, jakie może przynieść alkohol. Za to często dziękuję i w tym chcę trwać. Myślę też, że wielu jest takich jak ja. Moi drodzy, ta trzeźwość jest wielkim darem, ale jednocześnie i ogromnym zadaniem!

Droga do szczęścia

Był kiedyś taki ksiądz, który powiedział, że „Polska będzie trzeźwa albo jej wcale nie będzie”. Gdy to pierwszy raz usłyszałam, od razu pomyślałam – przynajmniej trochę z tą interpretacją przesadził. Dziś już wiem, że to prawda i wiem, co miał na myśli. Kiedy przyszedł na swoją pierwszą proboszczowską placówkę, zastał wioskę niemal całą pogrążoną w pijaństwie. Najpierw dużo się modlił i klęczał przed Najświętszym Sakramentem, potem założył bractwo trzeźwości. Nieustannie modlił się za pijaków. Co ciekawe – w każdą niedzielę informował z ambony o ich dokładnej liczbie. I choć nie wskazywał ich po imieniu, podawana przez niego liczba zaczęła być coraz mniejsza i wreszcie mógł powiedzieć: „módlmy się za jednego jedynego pijaka”. A ten bijąc się w piersi ukląkł i głośno powiedział: „To ja. Przysięgam, że się nawrócę”.

Bł. ks. Bronisław Markiewicz – bo właśnie fragment jego działalności przytoczyłam – sprawił, że odmieniła się cała wioska. On wiedział, że jego parafia będzie trzeźwa albo jej wcale nie będzie. Bo cóż to za wspólnota, w której żony widziały tylko pijanych mężów, dzieci bały się swoich ojców... przykładem dla młodego pokolenia były ciągłe kłótnie, nieraz i bijatyki, a najlepszym miejscem spotkań dla młodych ludzi jest karczma. Polska będzie trzeźwa albo jej wcale nie będzie. Rodziny – choć wcale wymiernych korzyści im nie przybyło – były coraz to szczęśliwsze.

Ks. Markiewicz zmarł już sto lat temu, ale problemy, z którymi się wówczas zmagał, wydają się być nie mniejsze i dzisiaj. Także dziś po świecie chodzi wielu takich, którzy modlitwą i czynem starają się, by Polska była... by była trzeźwa. Jest takie miejsce – Miejsce Piastowe – a tam sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. ks. Bronisława Markiewicza. Tam działał ks. Markiewicz, tam pracują teraz jego duchowe córki i synowie – siostry michalitki i księża michalici. Dwa lata temu w Miejscu Piastowym odbyło się Wesele Wesel – Spotkanie Bożych szaleńców – małżeństw, które miały wesela bezalkoholowe. Od kilku już lat odbywa się tam Podkarpackie Wesele Bez Toastu – spotkanie tych, którzy nie tylko już mieli takie wesela, ale też tych, którzy takie chcą mieć, którzy takie chcą zrobić swoim dzieciom... i spotkanie tych, którzy chcą widzieć, że takie wesela są możliwe i są wspaniałe. Każdego roku do Miejsca Piastowego aż z Warszawy idzie Piesza Pielgrzymka Młodzieży o Trzeźwość Narodu!

Szczególny miesiąc

Z początkiem sierpnia każdego roku w Miejscu Piastowym odbywa się także wydarzenie po stokroć szczególne. Jest nim Narodowa Modlitwa o Trzeźwość. Na to modlitewne czuwanie przybywają tysiące pielgrzymów z różnych i dalekich zakątków naszej Ojczyzny.

Ten sierpień jest właśnie wyjątkowy. To miesiąc trzeźwości. Niejednemu pewnie przychodzi do głowy: Jaki głupi wymyślił, żeby sierpień był miesiącem trzeźwości? Kończą się wakacje, jeszcze jest piękna pogoda, a tu z jakiegoś powodu Kościół zaleca, żeby właśnie wtedy nie pić alkoholu. Sierpień to miesiąc wydarzeń ważnych dla naszej Ojczyzny i miesiąc wielu świąt Matki Bożej. Dlatego właśnie w sierpniu Kościół zachęca nas do trzeźwości... Jak pisze św. Paweł: czuwajmy i bądźmy trzeźwi!

Abstynencja w dzisiejszym świecie jest dla ludzi odważnych... chciałoby się powiedzieć, że dla szalonych. Rezygnacja z alkoholu, który przecież jest dla ludzi, to nic innego jak zwyczajne szaleństwo – oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Zrezygnować z niego w sierpniu, który wydaje się być najmniej odpowiednim czasem, to jest ofiara... i ma ona ogromną, niezmierzoną wartość!

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama