Lekarstwo na stagnację

Czas Serca wrzesień-październik 2012

O zawierzeniu Bogu na dobre i na złe, kryzysie powołań w południowej Afryce i nadziejach związanych ze zbliżającym się Rokiem Wiary, a także przygotowaniach do jego obchodów w diecezji De Aar z bp. Adamem Musiałkiem SCJ, misjonarzem, który już od 25 lat stara się ukazać Afrykańczykom żywego Boga, rozmawia ks. Radosław Warenda SCJ.

 

Roczniki Statystyczne Kościoła za rok 2005-2010 mówią o wzroście powołań – aż 4% na świecie, a w Afryce 14,2%, z tym że w Europie odnotowano spadek 10,4%. W herbie papieskim Benedykt XVI postanowił umieścić twarz Afrykańczyka. Czy Ksiądz Biskup sądzi, że papież wiąże większe nadzieje z Afryką niż z Europą, myśląc o wiośnie chrześcijaństwa?

Tak jak to mówił bł. Jan Paweł II, Afryka jest nadzieją Kościoła. Możliwe, że środkowa część jest tą nadzieją ze względu na większą liczbę powołań. Musimy jednak przypatrzeć się temu zjawisku od strony jego motywu, czy jest to powołanie do kapłaństwa, czy powołanie do prestiżu społecznego – tego nie wiemy. Natomiast w Południowej Afryce dostrzegamy całkiem odwrotną sytuację – drastyczny spadek powołań. Mamy dużo powołań z Zimbabwe, oraz z sąsiednich biednych państw afrykańskich. Młodzi ludzie chcą być kandydatami do zgromadzeń zakonnych w Republice Południowej Afryki i znowu pojawia się pytanie, jaki jest tego motyw. Mówimy o wzroście powołań w Afryce, ale nie wszędzie, gdyż południowa Afryka w tej chwili przechodzi pod tym względem kryzys.

Jakie są zatem przyczyny tego kryzysu?

Dawniej bycie księdzem związane było właśnie z pewnym statusem społecznym. W obecnej chwili młodzież w Republice Południowej Afryki ma znacznie lepsze możliwości wybicia się społecznego ze względu na to, że może skończyć szkołę, uniwersytet, dostaje pracę, lepiej zarabia aniżeli księża. Dlatego po co być księdzem? W przeszłości wiązało się to z byciem kimś w społeczeństwie, posiadaniem pieniędzy, samochodu, jakiegoś utrzymania. Teraz państwo zapewnia te dobra ludziom.

A jak można sprawdzić, czy kandydat ma wiarę i powołanie?

Są pewne przejawy tego: jak się kandydat zachowuje, jaką ma orientację, szczególnie w życiu wspólnotowym, co go interesuje, czy bardziej modlitwa, nauka, dobro zgromadzenia, czy może szuka rzeczy materialnych. Kiedy pracowałem wśród naszych kleryków afrykańskich, zaobserwowałem, iż nasi studenci, którzy przyjeżdżali z Kamerunu, Konga czy innych części Afryki, szukali sobie bogatych dobroczyńców, tzw. zastępczych rodziców. Te zastępcze rodziny pomagały im w różny sposób, głównie materialny. Często do tego stopnia, że bez pozwolenia przełożonego kupowały im np. komputer lub dawały pieniądze na ich osobiste potrzeby.

Czy czasem taka pogoń za rzeczami materialnymi nie jest związana z kryzysem wiary w życiu kapłańskim?

Jest rzeczą oczywistą, że jest to związane z kryzysem powołań kapłańskich. Często to podkreślamy, że współczesny materializm stał się zarówno przyczyną kryzysu kapłańskiego, jak również życia zakonnego. Widoczne to jest w życiu codziennym, kiedy kandydat do kapłaństwa czy życia zakonnego przejawia takie oznaki indywidualizmu i konsumpcjonizmu, kiedy brakuje tego elementu życia wspólnotowego, poświęcenia, dowartościowania godności kapłańskiej czy życia zakonnego. Czasami widać, że młodzi księża wstydzą się tego, że są księżmi. Przed święceniami ubierają się w sutanny i koloratki, a po święceniach w krawaty. Dla mnie jest to niezrozumiałe, gdyż młodzi ludzie, kiedy dopną już swego „celu kapłańskiego”, który jest początkiem nowej drogi życia i powołania, to wtedy zaczynają zmieniać swą orientację.

A czym właściwie jest wiara?

To zawierzenie, ufność Bogu na dobre i w czasie niepowodzeń (po ludzku mówiąc). To świadomość istnienia Boga, znajomość Jego prawa i postępowania według Bożych przykazań. Jako wierzący tym różnimy się od szatana (króla ciemności), który doskonale spełnia dwa pierwsze warunki, gdyż zna Boga i Jego prawo lepiej od nas, ale nie spełnia tego trzeciego.

Czyli możemy powiedzieć, że wiara to kreowanie relacji z Bogiem?

Przede wszystkim, to jest nieustanne kroczenie w obecności Boga.

Czy boi się Ksiądz Biskup o swoją wiarę?

Nie boję się o moją wiarę, ale przychodzą refleksje, czasami nawet mam wątpliwości, czy jest możliwe przekazanie tym ludziom mojej wiary i ukazanie im mojej relacji z Bogiem. Zastanawiam się, jak przekazać wartości moralne, wartości duchowe ludziom, wśród których pracuję, skoro oni bez przerwy obcują z duchami, ale często są to złe duchy. Nie zawsze dostrzegają obecność Chrystusa w Eucharystii, działanie Ducha Świętego i moc sakramentów świętych.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama