Wokół zagadnień terroryzmu medialnego

Cywilizacja 39/2012

O mediach wciąż mówi się jako o tzw. „czwartej władzy”. Anglicy uzupełniając monteskiuszowską triadę (władza ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza) o kolejny element, podkreślili autonomiczną rolę mediów, wspierających kontrolę władzy gwarantowaną konstytucyjnym organom państwa. Chodziło przede wszystkim o zaznaczenie faktu, iż media mogą wywierać realny bieg na życie państwa i jego organa, oraz podejmowane przez nie decyzje.

 

W tym ujęciu podkreśla się, iż media stanowią czynnik kontrolujący szereg instytucji i organów państwa już przez sam fakt informowania opinii publicznej o ich działalności, co umożliwia obywatelom współuczestnictwo w życiu publicznym. Funkcja ta może być spełniona jedynie w tych krajach, które gwarantują swoim obywatelom wolności zapisane w konstytucji. Wedle tego modelowego ujęcia, media zachowując wolność słowa oraz pełną i rzeczywistą niezależność od jakichkolwiek formalnych i nieformalnych ośrodków, grup i instytucji mają szanse na zachowanie autonomii wobec wywieranych na nie bardziej lub mniej jawnych nacisków[1].

Jeśli jednak „czwarta władza” produkuje strach, prowadzi własną globalną „grę w strach”, to czy można mówić jeszcze o demokratycznym państwie i wolnych mediach, mimo istnienia zapisów konstytucyjnych o wolności słowa? Czymże jest tzw. „czwarta władza” i czym są środki masowej komunikacji, jeśli ich przekazy dezintegrują życie państwowe i społeczne w sytuacji, gdy dla wielu obywateli jedynie media stanowią główne źródło wiedzy o polityce? Co stanie się z poszczególnymi narodami i społeczeństwami, gdy media wzmacniają działania grup terrorystycznych siejących strach i nieufność w stopniu narastającym? Czym byłyby akty terroru bez nagłośnienia w mediach? Czy zjawisko współczesnego terroryzmu zaistniałoby na globalną skalę bez wspomagania i siły cywilizacji medialnej? Stawiając te pytania wkraczamy na grunt polityki.

Obecnie całe narody i społeczeństwa tworzą sieć połączeń, w których komunikacja medialna, czyli przekazywanie znaczeń realizowane poprzez techniczną komunikację, rozwija się w postaci wszechobecnej i nieustającej siły. D. McQuail zauważa, że władza komunikacyjna, czyli władza symboliczna, różniąca się z zasady od innych rodzajów władzy, bo polegająca na „wykorzystaniu czynników niematerialnych (zaufania, racjonalności, szacunku, emocji)[2], może być użyta na wiele różnych sposobów. Najważniejsze z nich to: informowanie, zachęcanie do działania, selektywne ukierunkowywanie uwagi, perswazja oraz definiowanie sytuacji i nadawanie ram rzeczywistości[3].

Globalne media, korzystając z własnej siły, kreują świat globalnego przepływu informacji, dyktują agendę wydarzeń – jedne tematy odpowiednio narzucając, inne wyciszając. Jeśli media mają moc, według terminologii J. Klappera[4], wpływać na zmianę opinii lub poglądów (konwersja) zgodnie z intencją nadawcy komunikatu, następnie przez zmianę formy lub skali wiedzy (drobna zmiana) oraz zachowanie i utwierdzenie odbiorcy w jego opinii lub wzorze zachowań (wzmocnienie), to moc środków masowej komunikacji może mieć siłę pocisku, który jest w stanie razić dowolny obiekt, w dowolnym punkcie, czasie i przestrzeni. Dlatego tak bardzo niepokojące są wszelkie przekazy komunikacyjne, które budzą lęk, postrach, panikę, poczucie zagrożenia czy narastającą grozę. Postawy takie sprzyjają procesom anomii, atomizacji i indyferentyzmu moralnego całych społeczeństw, podobnie jak akcje terroru zorganizowanego. Analitycy terroryzmu potwierdzają, iż głównym i zasadniczym celem terroryzmu jest kreowanie wielopiętrowych poziomów społecznego strachu i manipulacja nim, dlatego wszelkie przekazy masowych mediów utrwalające, transmitujące i multiplikujące przekazy nasycone różnego rodzaju strachem i psychiczną przemocą, wytwarzać mogą kategorie fenomenów terroryzmu medialnego[5].

Technologiczny rozwój i ekspansja mediów sprawiła, że możemy już mówić o medialnych narzędziach, produkujących w odbiorcach strach. Cały medialny arsenał wywierania psychicznej przemocy oddziałuje na użytkowników mediów, siejąc w ich umysłach przerażenie i zamęt na równi z terrorystami miotającymi gaz w metrze. Terroryzm medialny to przekazy medialne, rozbijające życie nie tylko poszczególnych jednostek i zbiorowości, ale w dobie cywilizacji informatycznej – całych narodów i kultur. Przejawia się on w inwazyjnych obrazach nasyconych przemocą i agresją, informacjach relacjonujących tzw. terror dnia codziennego. To także kreowanie irracjonalnych zagrożeń, w którym potencjalnymi terrorystami mogą być choćby przybysze z innych cywilizacji. To także obrazy i informacje konfrontujące poszczególne jednostki czy grupy społeczne (pręgierz medialny) oraz codzienne relacje z wydarzeń dramatycznych, budzących lęk i przerażenie, a stanowiących efekt katastrof związanych z rozwojem cywilizacji technicznej lub z żywiołami natury. I wreszcie, terroryzm medialny to medialna multiplikacja agresywnych działań terrorystów, manipulujących poszczególnymi przekazami, bandytów doskonale rozumiejących funkcjonowanie współczesnych mediów. Ostatni, najsłabiej opisany dotąd przejaw terroryzmu medialnego, to wojna informacyjna, albowiem jej istotą jest forma ukryta. Odkrycie i demaskacja tego rodzaju działań obezwładnia je i czyni nieskutecznymi. Jednym z elementów wojny informacyjnej jest manipulacja medialna, a jedną z jej składowych – dezinformacja.

Dezinformacja

Dezinformacja może być narzędziem medialnego terroru, gdy wypełnione materiałem dezinformacyjnym komunikaty będą towarzyszyć w sposób ciągły wybranym obiektom i podmiotom przedstawianym w mediach. W pojęciu szerszym to składowa technik wojny informacyjnej, wykorzystującej takie sposoby informacyjnego oddziaływania na odbiorcę jak: podstęp, intoksykacja (adresowana do elit, używająca kłamstwa punktowego), biała propaganda, czarna propaganda, wpływanie. W znaczeniu węższym dezinformacja skierowana jest do określonej grupy odbiorców – czasem bardzo wąskiej – i ma na celu wywołanie u niego określonych stanów lub zachowań.

Dezinformacja kierowana jest do zbiorowości niezorganizowanych, społeczności czy jednostek rozproszonych, labilnych, przekształcających się w tłum. Dezinformacyjne działania wymagają czasu, m.in. dlatego, że potrzebują narzędzia pośredniczącego, idealnym środkiem są media.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

TAGI| MEDIA, WŁADZA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama