Chore podatki

Niedziela 43/2012

O optymalizacji, prywatyzacji i upaństwawianiu systemu fiskalnego oraz o możliwości powtórzenia polskiego cudu gospodarczego z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem rozmawia Wiesława Lewandowska

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Debata ekonomiczna, na którą PiS zaprosił kilkudziesięciu ekonomistów, minęła bez echa. Jak Pan ocenia jej przebieg i znaczenie?

DR ZBIGNIEW KUŹMIUK: – Najważniejsze jest to, że po raz pierwszy od wielu lat mieliśmy do czynienia z poważną dłuższą wymianą zdań polskich ekonomistów o różnych poglądach; od skrajnie liberalnych po keynesowskie.

– Wymianę poglądów zdominowała sprawa podatków; według diagnozy przedstawionej przez PiS i wielu uczestników debaty, polski system podatkowy znajduje się w stanie katastrofalnym, jest ciężko chory. Jaka to choroba?

– Prof. Witold Modzelewski cały ten chory proces funkcjonowania systemu podatkowego w ostatnich latach, czyli zmniejszanie obciążeń podatkowych zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, dzięki czemu wiele podmiotów gospodarczych, ale i osób fizycznych po prostu nie płaci podatków, nazywa „prywatyzacją podatków”, fachowcy od podpowiadania, jak unikać podatków – „optymalizacją”... Kolejne nowelizacje ustawy o VAT są np. tak przygotowywane, aby jak najlepiej służyły tejże „optymalizacji”. Nowelizacja z kwietnia 2011 r. spowodowała, że firmy działające na rynku polskim z siedzibą poza granicami Polski po prostu nie płacą podatku VAT.

– Podczas debaty padało stwierdzenie, że „w Polsce obraca się miliardami bez VAT”.

– Tak naprawdę nawet nie znamy dokładnie skali tej „optymalizacji”. Podatek VAT rozpada się na naszych oczach! W tym roku wpływy będą niższe od planowanych prawdopodobnie o 12 mld zł. A przecież nie było żadnej katastrofy. Przeciwnie, same sukcesy; mieliśmy Euro 2012, kilkaset tysięcy gości z zagranicy, którzy powinni na tyle podkręcić koniunkturę (z czego rząd tak się przecież cieszył), że wpływy VAT powinny być znacząco wyższe. A tymczasem mamy czarną dziurę...

– Poprawa tzw. ściągalności wszystkich podatków to klucz do znaczącej poprawy budżetu państwa?

– Niewątpliwie tak. Suma wpływu podatków z PIT i CIT w 2012 r. będzie nominalnie (czyli bez uwzględniania inflacji) niższa niż w 2008 r. A przecież od 2009 do 2012 r. mieliśmy przynajmniej 10 proc. wzrostu PKB i kilkunastoprocentową inflację! Ten paradoks świadczy o kompletnym rozkładzie systemu podatkowego, o ogromnym „optymalizowaniu” także podatków dochodowych. I ostatecznie wpływy z podatków dochodowych w Polsce od kilku lat stoją na podatkach odprowadzanych przez pracowników sfery budżetowej, emerytów, rencistów i drobnych przedsiębiorców. Wielcy płatnicy w majestacie polskiego prawa skutecznie unikają płacenia. A jest przecież jeszcze tzw. szara strefa (czyli omijanie prawa podatkowego), której wielkość szacuje już na prawie 30 proc. PKB.

– Dlatego w podsumowaniu debaty ekonomicznej dość zgodnie mówiono o potrzebie radykalnego odnowienia systemu podatkowego, czyli przede wszystkim uporządkowania prawa podatkowego.

– Tak, potrzebne są nowe ustawy podatkowe, choć nie wszyscy uczestnicy debaty są zgodni co do ich litery. PiS przygotował swoje projekty ustaw razem z rozporządzeniami wykonawczymi.

– Bardzo grubą księgę...

– Tak. Położyliśmy ją na stole podczas tej debaty. Jeden z jej uczestników – prof. Jan Wojtyła powiedział, że pierwszy raz od dwudziestu paru lat jest świadkiem takiego wydarzenia, że partia opozycyjna przedstawia dwa projekty ustaw – łączną ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych oraz ustawę o VAT razem z kompletnymi rozporządzeniami wykonawczymi. Rządzący tego jednak nie dostrzegają. Mało tego, pierwsza z tych ustaw została kilka miesięcy temu odrzucona podczas I czytania w Sejmie w zasadzie bez uzasadnienia.

– Szkoda, że debata okazała się za krótka, by szczegółowo przedstawić propozycje PiS i poddać je krytyce.

– To prawda. Ważne jest to, że udało nam się przedstawić materiał wyjściowy do merytorycznych dyskusji. Nie twierdzimy, że nasze projekty są idealne, że nie ma w nich błędów. Jesteśmy gotowi wprowadzić je do Sejmu i przenicować z każdej strony. Ale musimy na ten temat wreszcie zacząć rozmawiać. A przede wszystkim przyjąć diagnozę, że obecny system podatkowy państwa rozpada się i podejrzanie niekorzystnie komplikuje poprzez kolejne nowelizacje nowelizacji itd. Potwierdzają to malejące wpływy z podatków.

– Zwykły obywatel, nawet jeśli obejrzał debatę, zapyta po prostu: a może opozycja chce podnieść podatki?

– Nie ma najmniejszego sensu przykręcać śruby podatnikom, skoro cały system podatkowy jest dziurawy jak szwajcarski ser. W naszych projektach nie zmieniamy podstawowych stawek podatku dochodowego, uważamy również, że w podatku VAT należy wrócić do stawki podstawowej 22 proc. (z obecnych 23 proc.). Odnawiając i upraszczając VAT, likwidujemy luki umożliwiające „optymalizację”, czyli niepłacenie podatku w kraju, a więc – nie „prywatyzujemy” podatków, lecz niejako je upaństwawiamy. Z naszych wyliczeń wynika, że powinno to dać przynajmniej 5-6 mld zł dodatkowych wpływów rocznie.

– Bardzo kontrowersyjna jest propozycja dodatkowych podatków – od sektora bankowego i supermarketów.

– Uważamy, że sektor bankowy, który przyczynił się do obecnego kryzysu w świecie i w Europie, a w Polsce do spowolnienia gospodarki, powinien się złożyć na koszty wychodzenia z tego kryzysu. W roku 2011, podczas gdy w Polsce mieliśmy spowolnienie, banki osiągnęły najwyższe w ciągu ostatniego 20-lecia dochody netto, wynoszące ponad 16 mld zł. Z kolei obroty 20 największych sieci handlowych wyniosły w 2011 r. ponad 120 mld zł, a zapłaciły one tylko ok. 600 mln zł podatku dochodowego – a więc poniżej 0,5 proc. obrotów. Naszym zdaniem, te wielkie podmioty gospodarcze przez trzy-cztery najbliższe lata powinny uczestniczyć w kosztach wychodzenia z kryzysu.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| DEBATA , PODATKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama