Pasjonująca biografia

Głos Karmelu 48/6/2012

Dla Edyty Stein człowiekiem autentycznym jest „poszukiwacz Prawdy” (Wahrheitssucher). Prawdy, która znajduje się w centrum wszystkich ludzkich wysiłków, i która odpowiada głębokiej duchowej intymności człowieka. Jest to prawda prowadząca w sposób konieczny do Prawdy pisanej wielką literą: Boga, który jest jej, Prawdy Żywej, uosobieniem, obliczem i imieniem.

 

Zagłębienie się w osobowość Edyty Stein, w jej przesłanie do dzisiejszego człowieka nie jest tematem łatwym. Wielowymiarowego kolorytu uwidaczniającego się w jej życiu nie da się wyjaśnić jedną tylko barwą, choć pociągnięcia pędzla kierują nasz wzrok ku temu, co wysoko. Spróbujmy zatem wydobyć na światło dzienne główne rysy tego pasjonującego dzieła sztuki, jakim jest życiorys Edyty Stein.

Gdy w 1983 r. niemiecka poczta wydała znaczek z Edytą Stein, uzasadniono to następującymi słowami: „Edyta Stein jest jedną z najważniejszych Niemek naszego stulecia. Ludzie różnego powołania, różnych wyznań i z wszystkich kontynentów widzieli w Edycie Stein – jako żydówce i chrześcijance, jako uczonej i kobiecie pracującej, oraz jako ofierze przemocy – Naśladowczynię Chrystusa. Jej cel stanowiła pomoc ludziom uznającym się za chrześcijan w budowaniu swego życia. Szczególną troskę przykładała do uświadamiania kobietom, w ich «walce» o równość praw, ich zadań w społeczeństwie i Kościele”.

Edyta Stein kroczyła w swym życiu drogą „Naśladowczyni Chrystusa”, którego to pojęcia stała się świadoma w chwili swojego nawrócenia. Jednak uczennicą była również wcześniej, jako ateistka i agnostyczka. „Moją jedyną modlitwą było poszukiwanie Prawdy”. Takimi słowami opisywała lata poprzedzające jej nawrócenie.

Dla Edyty Stein człowiekiem autentycznym jest „poszukiwacz Prawdy” (Wahrheitssucher). Prawdy, która znajduje się w centrum wszystkich ludzkich wysiłków, i która odpowiada głębokiej duchowej intymności człowieka. Jest to prawda prowadząca w sposób konieczny do Prawdy pisanej wielką literą: Boga, który jest jej, Prawdy Żywej, uosobieniem, obliczem i imieniem. W Wiedzy krzyża Edyta pisze: „Kto idzie za prawdą, ten żyje przede wszystkim owym wewnętrznym centrum, gdzie umysł realizuje swoją aktywność badawczą; jeżeli naprawdę stara się szukać prawdy, a nie tylko kolekcjonować odrębne pojęcia, zbliża się do Boga bardziej, niż sam zdaje sobie z tego sprawę, ponieważ to Bóg jest samą prawdą”.

Aby nie zagubić się w czysto teoretycznych refleksjach, winniśmy skoncentrować się bezpośrednio na podstawowych etapach wyznaczających drogę jej życia, starając się odkryć przesłanie i postawy, które daje nam jej przykład. Nie należy jednak zapominać, że fundamentalną postawą ożywiającą jej istnienie, nadając mu jedność i spójność, jest właśnie owo szczere poszukiwanie prawdy.

Przyglądając się jej dzieciństwu, odkrywamy dziewczynę żyjącą zgodnie z tradycjami, którymi żył jej dom, mianowicie pobożnym judaizmem. Osiągając wiek młodzieńczy – etap kryzysu, niekończących się pytań, poszukiwania poczucia własnego ja – świadomie porzuca praktyki religijne, uznając je za pozbawione sensu dziedzictwo tradycji. Ta jakże powszechna wśród młodzieży postawa może być „pozytywna”, o ile będzie pierwszym krokiem na drodze poszukiwań i zadawania pytań, ponieważ podstawą religii, podstawą wiary nie może być jedynie zachowanie uwarunkowane kulturowo, ale osobiste przekonanie, które winno stać się żywym doświadczeniem misterium.

Gdy Edyta idzie na uniwersytet, jako kierunek studiów wybierając psychologię, filozofię i historię, czyni to z motywacji osobistej połączonej z pragnieniem odnalezienia sensu ludzkiej egzystencji. Odkrywając fenomenologię Husserla, zdaje sobie sprawę, że samo poszukiwanie nie wystarczy. Aby poszukiwanie to było skuteczne i przyniosło pozytywne rezultaty, winny mu towarzyszyć pewne zasadnicze

postawy przenikające całą drogę, całe życie. Są to: wyzbycie się wszelkich uprzedzeń osobistych, kulturowych, społecznych i intelektualnych oraz postawa stałej otwartości. Obie te postawy uzupełniane są aktywnym poszukiwaniem, szczerością, obiektywizmem i pokorą, która uzdalnia osobę do przyjmowania w każdej chwili nowych prawd i zrywania z już uznanymi, jeśli okaże się, że nie są one tak autentyczne.

Te skłonności ducha połączone z działaniem łaski utorowały drogę do tego, by poszukiwania ateistki Edyty Stein osiągnęły swój „szczyt” w Chrystusie.

Jednak, choć w pierwszej chwili poddaje się ona łatwej pokusie „pietyzmu”, sądząc, że osiągnęła już ostateczny cel, jej życie nie zatrzymuje się w tym miejscu. Edyta szybko zdaje sobie sprawę i odkrywa, że to właśnie teraz, od chrztu, droga naprawdę się zaczyna. Poszukiwanie Prawdy zawsze odbywa się stopniowo, cel nie jest ostatecznie osiągany, należy nadal iść naprzód.

Na swojej drodze w Kościele Katolickim odkrywa nowe pola działania, które uzupełniają jej powołanie i nadają mu pełnię treści: jej działalność naukowa nie może zamknąć się na zainteresowaniach osobistych. Jej zdolności stanowią dar dla ludzkości. Dzieje się to, gdy odkrywa ona, że działalność ta ma nie tylko wartość apostolską, ale również głęboko apostolsko-teologiczną o tyle, że stanowi wkład w poszukiwanie tego, co autentyczne. Stanowi zatem również służbę człowiekowi. Oczywistym wnioskiem, wynikającym dla nas z jej postawy jest to, że czynnikami decydującymi przy wyborze zawodu są: powołanie wewnętrzne i wymiar służby wspólnocie.

Taka wizja zawodu jako apostolatu, jako służby jest niezbędnym elementem doświadczenia, dziś tak istotnego wewnątrz kościoła, doświadczenia świadczenia życiem o związku, jaki istnieje między wiarą a kulturą. Związku tego nie można rozerwać, raczej wręcz przeciwnie. Od doświadczenia miłości Bożej łatwo przejść do miłości ludzkiej. A miłością i szacunkiem do człowieka osiąga się Miłość. Czego przykładem jest droga Edyty Stein. Wystarczy przypomnieć tytuł dzieła jej życia: Byt skończony a byt wieczny.

Należałoby tu zadać pytanie: w jakim sensie w jej życiu odkrywa się tę jedność? W sposób zasadniczy można ją zauważyć w jej poświęceniu kwestii kobiety, której pozycja była silnie zmarginalizowana we wszystkich sektorach społeczeństwa i w samym kościele. Jej służba nie jest drogą „rewolucjonistki i wojowniczki”. Jest głębsza i uczciwsza. Odzyskanie praw człowieka można osiągnąć, wychodząc od jasnej świadomości antropologicznego bytu kobiety i mężczyzny. W jej osobistej wizji ma ona największe znaczenie, ponieważ stanowi zasadniczy element poszukiwania prawdy, które jest zadaniem nie tylko osoby, ale również społeczeństwa i Kościoła. Ponownie silnie zaznaczona jest tu cecha ciągłości i aktywności. Nie ma punktu końcowego.

Jako karmelitanka, na ostatnim etapie swojego życia, również czegoś nas uczy. Również tutaj podstawę stanowi postawa poszukiwania i otwarcia. Cechą najsilniej odkrywaną na tym etapie jest Absolut Boga. Jej doświadczenie i rozumienie historii osiąga charakter teologalny. Znaki czasów są również Słowem Bożym. Trudności, problemy, nazistowskie prześladowania i tak dalej zawierają pewien przekaz. Głębokie cierpienie jest naznaczone odkupieńczym charakterem nadziei obecnym w tajemniczy sposób w Ukrzyżowanym. Zjednoczenie z Nim w tym momencie oznacza nadanie cierpieniu wartości wynagradzająco-apostolskiej. Nadzieja nie poszukuje cierpienia, ale przyjmuje krzyż związany z danym momentem historycznym. W wierze odkrywa, że nawet w ludzkiej niemocy, niezdolnej poradzić sobie w tylu sytuacjach, można wiele uczynić. Tylko z takiej pozycji możemy odkryć wartość jej męczeństwa.

Na koniec wypada wspomnieć pewną myśl, która wydaje się nam wielce sugestywna, wręcz kluczowa w życiu Edyty Stein. Winna ona pobudzić nas do myślenia i wskazać kierunek, jaki winniśmy nadać naszemu życiu. Od tego zależy nasza samorealizacja. Edyta mówi: „O przeznaczeniu człowieka decyduje to, co ofiaruje on za wolność oraz to, po co składa tę ofiarę”.

Tłum. Krzysztof Jasiński

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| EDYTA STEIN

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama