Nowoczesne niesienie Ewangelii

Niedziela 45/2012

Z ks. prof. dr. hab. Henrykiem Witczykiem – dyrektorem Instytutu Nauk Biblijnych KUL – o nowoczesnym niesieniu Ewangelii i wiary Kościoła rozmawia o. Krzysztof Bieliński CSsR

 

O. Krzysztof Bieliński CSsR: – „Podwoje wiary (...) można przekroczyć, kiedy głoszone jest  Słowo Boże” – przypomniał Ojciec Święty Benedykt XVI w „Porta fidei”, liście apostolskim ogłaszającym rozpoczęty w Kościele 11 października 2012 r. Rok Wiary. Dokładnie w tydzień po uroczystej inauguracji Roku Wiary Instytut Nauk Biblijnych KUL, którego Ksiądz Profesor jest dyrektorem, zorganizował międzynarodowe sympozjum „Od wiary Abrahama do wiary Kościoła”. Jakie tematy poruszyli bibliści w tej naukowej refleksji nad rzeczywistością wiary?

Ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk: – Wszystkie referaty dotyczyły wiary, która jest relacją człowieka do Pana Boga. Poszczególni wykładowcy analizowali te fragmenty Pisma Świętego, w których odsłaniają się najważniejsze aspekty tej relacji, jej przyczyny oraz owoce, a nade wszystko cała jej dynamika. Tak więc w pierwszej kolejności zwrócono uwagę na samego Boga, który kieruje do człowieka (do Abrahama) swoje słowo. To ono ma w sobie moc, która budzi człowieka z marazmu codzienności, wzywa do drogi w kierunku Ziemi Obiecanej, dodaje sił w tej drodze, pociesza, a nade wszystko skutecznie doprowadza do mety, na której czeka Bóg ze swoją szczodrą miłością. Równie mocno zabrzmiało odniesienie do Chrystusa, który jako zmartwychwstały Pan jest właśnie tą Ziemią Obiecaną, rozumianą w sposób osobowy, pełną życia wiecznego i miłości, a otwartą dla wszystkich ludzi na świecie. Wiara, zaczynająca się od przyjęcia słów Ewangelii i zaufania im na co dzień, prowadzi do nieustannego i coraz głębszego rozpoznawania Go jako Syna Bożego, do wzajemnej bliskości i serdecznej zażyłości: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was” (J 14, 20).

– W cytowanym dokumencie Benedykt XVI wskazuje, gdzie i u kogo szukać skutecznej pomocy na drodze do wiary. Wydaje się, że Ojciec Święty liczy w tym względzie zwłaszcza na biblistów. Czy jednak biblista nie kojarzy się dzisiaj raczej z naukowcem zanurzonym w świecie ksiąg biblijnych, tzn. w odległej bardzo historii, innych kontekstach kulturowych i problemach społecznych?

– Bibliście grozi pewna jednowymiarowość zamknięcia się w bibliotece, zamieszkania w księgach, przebywania w świecie starożytnym. Jest ona konieczna dla rzetelnego uprawiania egzegezy naukowej. Ale biblista katolicki nie jest religioznawcą, który żyje jedynie na auli uniwersyteckiej! Żyje w Kościele i uprawia naukę dla Kościoła, o czym mocno przypomniała Papieska Komisja Biblijna 20 lat temu w dokumencie o znamiennym tytule „O interpretacji Biblii w Kościele”. Na serio traktuje w swoich badaniach naukowych to, jak Kościół rozumiał księgi Pisma Świętego przez dwa tysiące lat, a zarazem jakie pytania Słowu Bożemu stawia współcześnie żyjący chrześcijanin i w ogóle człowiek XXI wieku. Współczesne metody badawcze pozwalają na rzetelne poszukiwanie w Biblii odpowiedzi również na pytania czytelnika szukającego sensu życia i świata – na pytania o Boga: jak On się objawia, co mówi do nas dzisiaj słowami starożytnych pism, jak nam komunikuje swoje Boskie życie.

– W posynodalnej adhortacji apostolskiej „Verbum Domini” z 2010 r., na temat roli Słowa Bożego w życiu Kościoła, Papież napisał: „Nie ma rzeczy ważniejszej od tego, by umożliwić na nowo dzisiejszemu człowiekowi dostęp do Boga – do Boga, który przemawia i przekazuje nam swoją miłość, abyśmy mieli życie w obfitości” (VD2), by na nowo odkryć „fakt, że Bóg mówi i że odpowiada na nasze pytania” (tamże, 4).

Księże Profesorze, czy biblijne sympozja naukowe spełniają taką rolę?

– Tak, ponieważ pozwalają mu lepiej i głębiej rozumieć pojedyncze zdania czy całe fragmenty i księgi Pisma Świętego. Ale to nie sympozjum (referat) doprowadzi człowieka do Boga. On otwiera się przed człowiekiem wtedy, gdy człowiek sam otwiera Biblię i zaczyna ją czytać ze zrozumieniem, rozważać, a następnie usłyszane Słowo Boże bez żadnych kompromisów wprowadza w czyn w swoim codziennym myśleniu, w gestach i czynach i w całożyciowym stylu postępowania. Wtedy jego życie staje się drogą, na której dosyć szybko niemal namacalnie dozna obecności Boga, Jego miłości, opieki, miłosierdzia, pokoju i radości!

– Dlaczego sympozja naukowe nie cieszą się dziś zbyt wielką frekwencją słuchaczy? Czy w związku z tym nie należałoby raczej szukać nowych form lub może jakichś innych „areopagów” upowszechniania Słowa Bożego, dzielenia się wiedzą biblijną?

– Jest wiele przyczyn mniejszego zainteresowania dziś analizą naukową – najważniejsza wydaje się nowa mentalność obrazkowa. Nawet fizycy, nie tylko bibliści, szukają dziś obrazowych form przekazu ważnych prawd. Równie ważną przyczyną jest swoiste spłaszczenie ludzkiej egzystencji, obcięcie aspiracji duchowych i stępienie wrażliwości na dary Boże. Człowiek został sprowadzony do roli konsumenta dóbr materialnych i przyjemności. Należy w pierwszym rzędzie wykorzystywać te sytuacje, które budzą w ludziach głód radości, komunii z Bogiem – inaczej mówiąc, głód Słowa Bożego.

– By zajaśniała prawda i piękno wiary „w naszym dzisiejszym świecie zamieniającym się w pustynię” – jak opisał współczesność Ojciec Święty w homilii na otwarcie Roku Wiary – Telewizja Trwam zainaugurowała 29 września br.

Telewizyjny Uniwersytet Biblijny. Skąd taki pomysł?

– Myśl o utworzeniu Telewizyjnego Uniwersytetu Biblijnego rodziła się we mnie w trakcie lektury „Verbum Domini”. Papież nazywa Biblię kodem kulturowym, czyli językiem, który umożliwia porozumiewanie się, wspólne myślenie i działanie w obszarze, jakim jest cywilizacja chrześcijańska. Z trwogą obserwuję, jak mało tym językiem współcześni Polacy się posługują. Pewnie dlatego, że mało go znają i jeszcze mniej rozumieją. Nawet słowa Ewangelii, której często słuchamy w kościele, rzadko są wyznacznikami naszego myślenia o kształcie życia narodowego, społecznego, rodzinnego i indywidualnego w tym domu, jakim jest Polska. Bł. Jan Paweł II wołał, aby zstąpił na nas Duch Święty i odnowił oblicze tej ziemi! Jak On ma zstąpić, jeżeli Polacy nie otwierają się na Niego, kiedy przychodzi przede wszystkim w słowach Pisma Świętego? „Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem” – mówi Jezus (J 6, 63).

– Dyskryminowana dziś, niestety, przez KRRiT Telewizja Trwam mogłaby stać się dzięki miejscu na cyfrowym multipleksie nowoczesną multimedialną salą wykładową dostępną dla wszystkich, źródłem wiedzy z Biblii. Wierzy Ksiądz Profesor, że tak się stanie?

– Tak, jestem pewien, że tak się stanie. W przeciwnym razie członkowie KRRiT dowiedliby tragicznej prawdy, że prezydent i premier, których reprezentują, nie służą całemu narodowi, a jedynie podmiotom jednej opcji politycznej, uprzywilejowanej, z poważnym naruszeniem prawa i kosztem innych. Byłoby to w gruncie rzeczy przekreślenie demokracji oraz skandaliczne naruszenie wolności słowa, a także praw ludzi wierzących w ojczyźnie Jana Pawła II i w kraju należącym do Europy.

– Telewizyjny Uniwersytet Biblijny jest kolejną biblijną propozycją katolickich mediów Radia Maryja i Telewizji Trwam – obok piątkowej audycji radiowej „Szukając Słowa Bożego” i sobotniej telewizyjnej „W Namiocie Słowa”. Czy można już dostrzec owoce tego nowoczesnego niesienia Ewangelii i wiary Kościoła?

– Tak, ale są one przede wszystkim natury duchowej. Dostrzegam większą wrażliwość na Słowo Boże – w parafiach całej Polski powstają kręgi biblijne, a piątkowa medytacja nad niedzielnymi czytaniami to idealne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. Wreszcie – audycje te bez wątpienia przygotowały żywiołową wręcz reakcję tysięcy słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam na propozycję uczestniczenia w Telewizyjnym Uniwersytecie Biblijnym. E-mailowo lub pocztą tradycyjną wysyłają do Sekretariatu Dzieła Biblijnego karty zgłaszające ich gotowość uczestniczenia w wykładach Telewizyjnego Uniwersytetu Biblijnego. Mam nadzieję, że oferowane w nowoczesnym studiu telewizyjnym wykłady z czterech różnych dziedzin biblistyki choć po części odpowiedzą na rozbudzoną już w tysiącach odbiorców Radia Maryja i Telewizji Trwam – ale także czytelników tygodników katolickich takich jak „Niedziela” – bardzo wyraźną potrzebę karmienia się Słowem Bożym.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama