Życie ludzkie a polityczny interes

Niedziela 46/2012

Z ks. prof. Stanisławem Warzeszakiem – sekretarzem Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski, dyrektorem krajowym Duszpasterstwa Służby Zdrowia – rozmawia Magdalena Kowalewska

 

MAGDALENA KOWALEWSKA: – Sejm odrzucił projekt ustawy, która miała chronić nienarodzone chore i niepełnosprawne dzieci. Czy można traktować płody z upośledzeniem jako ludzi gorszej kategorii i pozwalać na ich zabijanie?

KS. PROF. STANISŁAW WARZESZAK: – Oczywiście, że nie. Każde życie jest życiem ludzkim, nawet to z upośledzeniem. Niestety, aborcje eugeniczne zakładają zabijanie płodów niepełnosprawnych. Obrońcy życia nagłaśniają szczególnie zabijanie dzieci z zespołem Downa. Należy podkreślić, że te dzieci potrafią naprawdę normalnie funkcjonować. Wymagają większej opieki, ale ich życie jest wyjątkową formą życia otwartą na relacje z drugim człowiekiem. Żadne prawo, które pozwala na zabijanie życia ludzkiego, nie może być moralne. Stąd też nie można go bronić i zawsze należy je obalać. Badania wskazują, że 80 proc. Polaków jest za ochroną poczętego życia.

– Liczba aborcji eugenicznych wzrasta. Trudno to zrozumieć chrześcijaninowi, który ma świadomość,  że każde dziecko jest darem od Boga.

– Jesteśmy świadkami tworzenia się pewnej mentalności eugenicznej, czegoś, co już przerabialiśmy w historii. To, co robił Hitler w III Rzeszy, to była także czysta eugenika. W krajach takich jak np. Stany Zjednoczone czy państwa skandynawskie niemal od 100 lat prowadzi się politykę eugeniczną. Wprawdzie została ona zdyskredytowana w III Rzeszy, ale tylko dlatego, że wówczas mieliśmy do czynienia z nazizmem. Jednak ta sama logika eugeniczna towarzyszy wszystkim współczesnym cywilizacjom transatlantyckim, które eliminują niepożądane życia. Sama eugenika jest bardzo niebezpieczną praktyką, ponieważ wchodzimy na grunt równi pochyłej, w której jeśli pozwolimy na zabijanie dzieci z zespołem Downa, za kilka lat będzie przyzwolenie na eliminowanie dzieci, u których stwierdzono niesprawność na znacznie niższym poziomie.

– Jak wytłumaczyć wszystkim przeciwnikom życia, że debata na ten temat nie jest tylko wojną światopoglądową, ale chodzi przecież o najbardziej podstawowe prawo człowieka?

– W naszym społeczeństwie możemy spotkać się z fałszywą albo z prawdziwą koncepcją człowieka. Każdy zawsze będzie upierał się przy tym, że jego koncepcja jest prawdziwa. Ale zauważmy, że często ta „prawdziwa” koncepcja człowieka zakłada, iż człowiekiem jest np. tylko ten, kto ma pełną świadomość życia osobowego. Według tych założeń, niemowlę nie ma takiej świadomości i do 2. roku życia można by pozwolić legalnie je uśmiercać, gdyby z różnych powodów nie spełniało oczekiwań rodziców. Takie pomysły naprawdę już się pojawiły, są one przecież przejawem mentalności eugenicznej. W przypadku in vitro, jeśli mamy 8 lub 10 embrionów zapłodnionych, a tylko jednemu lub dwóm z nich dajemy szansę życia, należy zapytać: co dzieje się z resztą embrionów? Dlaczego nie dajemy szansy wszystkim embrionom, a tylko niektórym wybranym? Mamy tutaj do czynienia z oczywistą segregacją. Z wyborem spośród 10 embrionów tego, który odpowiada naszym oczekiwaniom i kryteriom pod względem zdrowia czy możliwości intelektualnych. To nic innego jak eugenika, a segregacja jest taką negatywną eugeniką. Eugenika zawsze wyrządza krzywdę słabszym i bezbronnym, jest z gruntu niesprawiedliwa wobec człowieka jako człowieka.

– To wygląda jak zabawa w Pana Boga i próba podejmowania decyzji o tym, kto będzie żył, a kto nie.

– Rzeczywiście. Dlatego debata polityczna jest bardzo nieuczciwa, jeśli ludzie uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, które życie ma żyć, a które powinno umrzeć i być wyeliminowane. To robią właśnie politycy. Podejmując temat aborcji czy in vitro, próbują prowadzić w gruncie rzeczy swoistą grę w oparciu o takie czy inne argumenty, a raczej interesy polityczne. Zauważmy, że dyskusję nad ustawami bioetycznymi proponuje się wówczas, gdy rząd nie radzi sobie z jakimiś problemami, próbując znaleźć temat zastępczy. Poza tym, gdy nie ma uczciwej intencji rozwiązania problemu, mamy do czynienia z tym, co dzisiaj młodzież nazywa „ściemą”. Rzuca się ludziom jakieś „mięso” do dyskusji, a tak naprawdę brak jest woli przeprowadzenia uczciwej i rzetelnej debaty nad możliwością pełnej ochrony życia. Niestety, mam wrażenie, że każda ze stron politycznych – zarówno lewica, jak i prawica – nie zawsze miała uczciwe intencje w tym względzie. Debatom nad ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci towarzyszył zazwyczaj interes polityczny. Podkreślam, życie ludzkie jest taką wartością, że nie może być wpisane w interes polityczny! Ono stoi ponad wszelkimi interesami politycznymi, które nie służą bezpośrednio ochronie życia. Na tę sprawę należy rzetelnie spojrzeć od strony godności człowieka i wartości życia ludzkiego.

Wprowadzamy strukturalne udogodnienia dla niepełnosprawnych. Tworzymy świat przyjazny dla niepełnosprawnych – windy, podjazdy czy parkingi. Ale na poziomie embrionalnym niepełnosprawnym nie dajemy praw, tylko chcemy ich od razu wyeliminować. Widać tutaj wielką niekonsekwencję takiego działania. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi prawdopodobnie o pieniądze, o koszty utrzymania, na które bogate społeczeństwa europejskie zupełnie, wydawałoby się, nie stać.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama