Dwugłos na temat życia

Zeszyty Karmelitańskie 4/2012

Kilkanaście lat temu przeżyłem zachwyt istnieniem i towarzyszy mi on do dzisiaj. Jest to zdumienie tym, że świat istnieje. Tym, że w ogóle coś istnieje. Mój rozum nie znajduje bowiem przyczyny, dla której mogło powstać istnienie. I nie chodzi tu o to, czy Bóg stworzył świat, czy nie. Ja wierzę, że stworzył.

 

 

Marta

Istnienie

W Tobie, Panie, zaczęłam żyć na nowo. Ta sama rzeczywistość, a jednak postrzegana odtąd przez inny pryzmat: „nie jesteś sama, chcę przeprowadzić Cię przez twoje życie”. Budowanie relacji z Tobą, Panie, to najbardziej twórcza przygoda życia. Wkrótce zaczęła ona promieniować na relacje z innymi i z samą sobą. To odkrywanie prawdziwego istnienia zdaje się nie mieć końca.

Zachwyt nad życiem dopełnia się każdego dnia, gdy widzę Ciebie, Mężu mój. Ogromna radość – zapewne w znikomej części przeze mnie ogarnięta – pojawia się wówczas, gdy uświadamiam sobie, że zmierzamy wspólnie ku wieczności! Nasze poznawanie siebie, rozkoszowanie sobą nigdy się nie skończy.

Córeczko – Tobie przekazaliśmy życie, które w swej hojności ofiarował Ci sam Bóg. Zapragnął Cię, a potem zaistniałaś pod moim sercem. Szczęście niewypowiedziane! W skrajnym bólu – przychodzi nowe życie, dar wyjątkowy.

Oparcie

Pierwsze prawdziwe bezpieczeństwo znalazłam w Tobie, Panie. Jakie odkrywcze było dla mnie to, że mogę tak po prostu wykrzyczeć się, zapłakać, wreszcie odwrócić się od Ciebie, by prawdziwie do Ciebie powrócić. A Ty wciąż ten sam. JESTEM, KTÓRY JESTEM. Coś szczególnego dzieje się w moim sercu, gdy docierają do mnie te słowa.

Potem pojawiłeś się Ty, Mężu. I znów zadziwienie: cokolwiek uczynię, cokolwiek powiem – Ty jesteś. Jesteś dla mnie. Przyjmujesz mnie na nowo. Pozwalasz mi wzrastać, podnosić się, bardziej łaskawie na siebie spoglądać i przemieniać na lepsze.

Przezroczystość

Dziękuję Ci, Panie, że mogę powiedzieć Ci wszystko. Kiedyś mówiłam tylko to, co wypada mówić. Dziś staję przed Tobą w całym swym ogołoceniu. Czasem oddaję Ci mój ból, rozżalenie, mówię o niezrozumieniu Ciebie i drugiego człowieka. Czasem staję przed Tobą pełna wdzięczności i pokoju. To moja autentyczność, którą chce ocalić.

Poznaliśmy się wczoraj – przynajmniej takie wrażenie często mi towarzyszy. „Żeby tylko się nie potknąć, żeby w sposobie bycia nie było cienia życiowej niezgrabności” – dużo bardziej dalecy byliśmy wówczas od siebie. Dziś przyglądam się sobie przy Tobie niczym w lustrze. Widzę coraz więcej. Twoje kochające spojrzenie pozwala mi przyjmować siebie taką, jaką dzisiaj prawdziwie jestem.

Znasz mnie tak dobrze. Układasz moje myśli. Wiesz, że często to, co mówię, w rzeczywistości oznacza zupełnie co innego. Dotykam wówczas swoich zranień i ukrytych pragnień. Coraz więcej we mnie „dostępności” do siebie samej.

Dotyk

Tę chwilę zaniosę w Wieczność. Ty – taki piękny i ja – ukochana przez Ciebie. Wtulona w Ciebie nasycałam się tym doznaniem nieba na ziemi. Jakże przedziwny dotyk, Panie…

Nigdy nie zapomnę, gdy pierwszy raz chwyciłeś mą dłoń. Cóż za radość wznoszenia się kilka sporych centymetrów ponad ziemią! Każde wtulenie się w Ciebie to inny wymiar rzeczywistości. To pokój serca, poczucie spełnienia, przyjmowanie mnie. To pełnia szczęścia – bo jestem Twoja.

Wspinaczka

Trudna ta wierność, Panie, która „każe” codziennie trwać przy Tobie. Modlitwa, która ma być spotkaniem z Tobą, bardzo często jest nieudaną próbą szukania siebie. By iść do Ciebie, by przemieniać się w Ciebie, potrzebuję obcowania z Tobą. Ale dlaczego to takie trudne? Dlaczego trzeba mi zmierzać się z tyloma wrogami, którzy chcą przekonać mnie, że taka wierność nie jest konieczna? Czasem tak trudno jest mi odnaleźć się w tej rzeczywistości nieustannego parcia wzwyż. Chcę jednakże codziennie ponawiać na nowo próbę tej trudnej wspinaczki. Zwyciężaj we mnie, Panie.

Było ciężko. Rozminęliśmy się. Wspólna droga na ten moment rozdzieliła się na dwie niezazębiające się ścieżki. Potem już tylko rozmowa. Trudna, wyczerpująca. Na czole pojawił się pot, ręce drżały, serce trochę rozdygotane – przyszło oczyszczenie. „Spotkaliśmy się” w naszym rozumieniu siebie.

Lubię tę wspinaczkę. Bo każdy pokonany trud sprawia, że kocham Cię bardziej, doskonalej. Nasza bliskość zacieśnia się. Kolejny mur zburzony. I dla TEGO warto żyć!

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| ISTNIENIE, ŻYCIE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama