Wychowanie – wobec pytania dlaczego chce żyć człowiek?

Zeszyty Karmelitańskie 4/2012

Tak postawione pytanie może brzmieć prowokacyjnie, jeśli rozumieć je szerzej niż tylko jako pytanie o źródła biologicznego instynktu przeżycia. Do szerszej interpretacji inspiruje forma pytania, podkreślająca, że odnosi się ono do człowieka. Człowiek zaś nie jest tylko istotą biologiczną i jego funkcjonowanie nie jest zdeterminowane ani jedynie, ani głównie przez instynkty. Może czegoś chcieć, bądź nie chcieć i odpowiednio do tego reagować i podejmować decyzje.

 

Odpowiedź na tytułowe pytanie nabiera dodatkowego znaczenia, gdy formułujemy ją w świetle konsekwencji wychowawczych. Wymagają one bowiem odpowiedzi na inne pytania, jak na przykład: czy wychowywać do tego, by człowiek chciał żyć? Czy można lub należy oddziaływać wychowawczo na tak wrażliwą, tak bardzo osobistą sferę? Zanim sformułuje się odpowiedzi, trzeba uświadomić sobie możliwe kierunki ich szukania.

Przyczynami stanów, w których człowiek nie chce żyć, zajmują się głównie psychiatrzy, psychoterapeuci i psychologowie, traktując je jako objawy schorzeń psychicznych i zaburzeń osobowości. Praktyka życia codziennego pokazuje, że stany takie mogą się łączyć z lękiem i pragnieniem wyzwolenia od spodziewanego lub doświadczanego cierpienia, tak fizycznego, jak psychicznego (szczególnie w sytuacjach utraty kogoś bliskiego czy poczucia bezradności wobec narastających trudności). Przyjmuje się jednak, że normą pozytywnego funkcjonowania człowieka jest mniej lub bardziej uświadamiana wola życia. Wychowanie powinno więc ją budować i wzmacniać.

Współczesna kultura każe przyjrzeć się uważniej tym założeniom, ponieważ następują tu, jak się wydaje, istotne zmiany.

Powszechnie akceptowanym celem człowieka jest szczęście, bycie szczęśliwym, osiągnięcie szczęścia. Człowiek chce żyć, ponieważ ma nadzieję osiągnąć szczęście, a przynajmniej nie być nieszczęśliwym. Nie wymaga na ogół uzasadnienia przekonanie, że życie ma tym większą wartość, im jest szczęśliwsze. Ale i przeciwnie – traci wartość, jeśli nie daje szans na osiągnięcie szczęścia, na odzyskanie czy odbudowanie szczęścia utraconego. Kluczowym problemem staje się więc odpowiedź na pytanie: w czym ludzie upatrują szczęście, co oznacza dla nich „szczęśliwe życie”, bycie „szczęśliwym człowiekiem”? Za tym pytaniem idzie problem wychowawczy: czy można wychować do bycia szczęśliwym człowiekiem, któremu „chce się żyć”?

Szukanie istoty szczęścia ma dwie historyczne tradycje – wiązania go z maksymalizowaniem przyjemności i unikaniem cierpienia albo z dążeniem do jakiejś doskonałości, pełni dóbr, czerpaniem zadowolenia z tej pełni. Dziś te dwie tradycje zmieszały się, tworząc konglomerat powodów, dla których ludzie chcą żyć, wierząc, że mogą być szczęśliwi. Z jednej strony dążą do szczęścia odnajdywanego w poznawaniu świata, odkrywaniu jego tajemnic i piękna, pokonywaniu własnych słabości i ograniczeń, tworzeniu nowych wartości, pracy nad pozostawieniem czegoś wartościowego po sobie. Jednakże coraz wyraźniej wydaje się dominować tradycja przyjemnościowa. Szczęście traktuje się najczęściej jako stan łączący pomyślność, zadowolenie, przyjemność osiąganą w doraźnym doznaniu oraz uznanych społecznie efektach działań i formach życia. Presja kultury konsumpcyjnej wzmacnia przyjemnościową interpretację szczęścia, przede wszystkim łącząc je z wymiernym sukcesem możliwie we wszystkich dziedzinach życia. Jeśli nie można mieć żadnych przyjemności – po co żyć? Znamienny jest sposób wyrażania tego stanu nie w stwierdzeniu „nie chcę żyć”, ale „nie chce mi się żyć”, ujawniającym pewną powierzchowność i mały ciężar gatunkowy takiego przeżywania życia.

Spójrzmy na wychowanie człowieka „chcącego żyć” z perspektywy współczesnych badań naukowych. W ostatnich latach dynamicznie rozwija się psychologia pozytywna jako nauka badająca uwarunkowania szczęścia, sposoby i efekty dążenia do niego, możliwości wpływania na ten proces.

Wśród czynników istotnych dla uzyskiwania poczucia szczęścia (dobrostanu), oprócz cech wrodzonych, uwarunkowań zdrowotnych, środowiskowych i kulturowych, psychologia pozytywna wymienia między innymi motywację wewnętrzną, nadzieję i optymizm. Motywację wewnętrzną (kierowanie się nie motywami narzuconymi z zewnątrz, ale własnymi) warunkuje zaspokojenie trzech potrzeb: pozytywnych więzi z innymi, kompetencji i autonomii. Z kolei nadzieję warunkuje przekonanie o ważności i wartościowości celów, jakie się wybiera, przekonanie o istnieniu dróg realizacji tych celów i pokonywania trudności oraz przekonanie o własnych możliwościach, sprawstwie i skuteczności w tych działaniach.

Zgodnie z tym nurtem psychologii wychowanie człowieka, który miałby się czuć szczęśliwy, oznaczałoby zapewnienie mu warunków sprzyjających osiągnięciu przez niego poczucia szczęścia. W pierwszym rzędzie jest to zadanie rodziny, która powinna stworzyć wszystkim swoim członkom atmosferę bezpiecznych, pozytywnych relacji, miłości, i tą drogą uczyć pozytywnych więzi. Powinna stawiać przed wszystkimi wymagania i zadania adekwatne do ich kompetencji (nie za trudne, ale i nie za łatwe), stwarzać sytuacje, w których czuliby się samodzielni, za coś odpowiedzialni. To w rodzinie człowiek powinien stykać się na co dzień z wzorami optymistycznego wyjaśniania zdarzeń, uczyć się nadziei poprzez wybieranie wartościowych celów oraz szukanie i planowanie dróg ich realizacji, naukę wiary w siebie, wpływanie na rzeczywistość i poczucie efektywności działania. Taka interpretacja nadziei jest bliska teorii V. Frankla – twórcy logoterapii jako  terapii poprzez pomoc w odkrywaniu sensu własnego życia, działania, wysiłku. Zdaniem tego wybitnego lekarza i terapeuty to właśnie brak poczucia sensu jest podstawowym źródłem problemów, kryzysów i zaburzeń neurotycznych współczesnego człowieka.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama