Papieże w pieczy Archanioła (1). Początki Kościoła

Któż jak Bóg 2/2013

Michała Archanioła darzyło kultem i głęboką czcią wielu papieży, aczkolwiek w opracowaniach zwykło się wymieniać tylko tych kilku najbardziej znanych. Na przestrzeni wieków ukuło się nawet przekonanie, że święty Michał jest specjalnym anielskim opiekunem biskupów Rzymu i instytucji papiestwa oraz całego Kościoła Rzymskokatolickiego. W niniejszym przeglądzie pragnę przywołać najgłośniejsze interwencje archanielskie w życiu papieży, osadzając je w nieco szerszym kontekście historycznym, czego w większości wspomnianych opracowań brakuje w ogóle albo traktowane jest to po macoszemu.

 

Dla wygody przy każdym papieżu umieszczam na pierwszym miejscu najważniejszą w jego biografii datę związaną z postacią Wodza Aniołów, a na końcu w kilku krótszych bądź dłuższych zdaniach rekapituluję najważniejsze lub najbardziej charakterystyczne dokonania każdego z nich.

Postrach barbarzyńców

Rok 452. Kiedy wódz Wizygotów Alaryk na czele swej hordy zdobył w roku 410 Rzym, w mieście nie było już cesarza – ten rezydował w Rawennie, a jego władza stawała się coraz bardziej iluzoryczna. W tych warunkach wzrastała ranga biskupa Rzymu. Wizygoci wspólnie z rzymskimi niewolnikami przez trzy dni niemiłosiernie łupili wówczas miasto, podpalając znaczniejsze budynki, ale, co ciekawe, oszczędzili kościoły. Daleko straszniejszym najeźdźcą miał się okazać wkrótce Attyla, wódz Hunów, któremu historia nadała wątpliwej sławy przydomek „Bicz boży”. Hunowie pojawili się w Europie w roku 395: przekroczyli Dunaj, a już w roku 433 zawładnęli całkowicie Niziną Węgierską. To wtedy wodzami zostali dwaj bracia: Attyla i Bleda. Attyla zamordował jednak brata i stanął na czele plemienia samodzielnie. Tak zaczęły się jego krótkie i krwawe rządy. Według historyków był postacią diaboliczną, już samo jego pojawienie się budziło paraliżujący strach otoczenia. Kiedy w roku 451 Attyla ruszył na podbój Europy, kroczył niczym tajfun, w triumfalnym marszu pochłaniając wszystko po kolei – zagarnął cała Europę Środkową i Wschodnią, tereny germańskie oraz prawie całą Galię. Do pełnego triumfu pozostało tylko zdobycie słabiutkiego Rzymu, ale o dziwo w dwudniowej bitwie na Polach Katalaunijskich (obecnie w południowej Francji) Hunowie ponieśli niespodziewaną klęskę i wycofali się na Węgry. Odbudowawszy szybko siły natarli ponownie, zaczynając od zdobycia Akwilei (okrutna rzeź mieszkańców, miasto zrównane z ziemią). Kolejne zniszczone miasta to Altinum i Vicenza. Na wszystkich padł blady strach: Werona, Bergamo, Padwa, Mediolan kapitulowały bez walki. Kolejnym celem miał być Rzym.

I w takiej to sytuacji przybył do strasznego Attyli papież Leon I z kilkuosobową świtą, prosząc o oszczędzenie Wiecznego Miasta. Do spotkania doszło w Mantui w 452 roku – na polanę przed murami miasta wjechał skromny orszak towarzyszący papieżowi, a kilka istniejących źródeł historycznych relacjonuje spotkanie w odmiennym świetle (dzisiaj nie sposób oddzielić faktów od zmyśleń). Jest pewne, że papież prosił Attylę o wycofanie się i o dziwo Hunowie uczynili to. Według kronikarzy, za Leonem miał stanąć jakiś mocarz lub mocarze – jedni mówią o świętym Michale, inni o apostołach Piotrze i Pawle jako męczennikach rzymskich, według jeszcze innych siłaczem tym był święty Jerzy. Monumentalna postać (lub dwie postacie) miały uczynić takie wrażenie, że „Bicz boży” ustąpił. Złota legenda Jakuba de Voragine z XIII wieku opisuje to następująco: „Kiedy zaś otoczenie ganiło Attylę, że on, zwycięzca całego świata, uległ kapłanowi, odrzekł: - Dbałem o siebie i o was, bo zo­baczyłem po jego prawicy wspaniałego rycerza z wydobytym mieczem, który rzekł do mnie: Jeśli nie posłuchasz Leona, zginiesz ze wszystkimi swoimi”. W innej wersji Attyla miał wyrzec takie oto słowa: „Widziałem u boku tego starca jakąś postać w białych szatach, z wyciągniętym mieczem i wyrazem twarzy tak strasznym, że się przeraziłem”. Sceptyczni historycy rozważają różne możliwości. Jedni spekulują o charyzmatycznej osobowości papieża, która wzbudziła podziw Attyli – ale tych jest najmniej. Inni dopuszczają ogromny okup przekazany przez papieża wodzowi Hunów, jeszcze inni przywołują zarazę, która akurat wybuchła wśród Hunów, upadek morale wojska Attyli, braki w zaopatrzeniu jego armii albo też nowe cele strategiczne Hunów na Wschodzie. Pozostawmy te spekulacje, bo i tak nie rozwieją one wszystkich niejasności. Faktem historycznym, ale mniej zauważanym przez historyków, pozostaje to, że papież przed wyruszeniem do Mantui poświęcił Rzym świętemu Michałowi.

Leon I jako pierwszy w dziejach papież otrzymał przydomek „Wielki”. Zawdzięczał to mieszkańcom Rzymu, którzy w ten sposób chcieli podziękować za ocalenie miasta. Rzymianie, zachęceni przez papieża, rozpoczęli budowę kościoła poświęconego świętemu Michałowi przy via Salaria, a zatem i oni posiadali widać świadomość pomocy archanielskiej na polanie pod Mantuą w roku 452. Fakt ten jest poważnym argumentem za wstawiennictwem duchowym Archanioła, a nie apostołów Piotra, Pawła lub poczciwego Jerzego Kapadockiego. Papież Leon Wielki (pontyfikat w latach 440-461) bez wątpienia szczerze wielbił Wodza Aniołów i doświadczał jego pomocy. Niezależnie od tego był zręcznym politykiem i dzięki umiejętnościom dyplomatycznym bronił zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej. Pozostawił po sobie około stu kazań (napisanych prostym i obrazowym językiem) oraz 140 listów.

Namiestnik Chrystusa

Rok 493. Po dwóch powszechnie znanych czytelnikom „KjB” objawieniach świętego Michała na Gargano (490 – tzw. epizod zagubienia byka i 492 – tzw. epizod zwycięstwa,) 8 maja 493 roku biskup Sipontu Wawrzyniec, wraz z okoliczną ludnością udał się na poświęcenie groty na Monte Gargano, gdzie usłyszał wydobywające się ze środka cudowne anielskie śpiewy. Przerażony i zdezorientowany biskup zdecydował się poprosić o radę papieża. Gelazy I (pontyfikat 492-496) nie zwlekał z odpowiedzią – uznał oficjalnie cudowne interwencje świętego Michała na Gargano, rozpoczynając tym samym działalność najsłynniejszego na świecie sanktuarium Wodza Aniołów. Jak wiemy, zaraz po tym biskupowi Wawrzyńcowi raz jeszcze objawił się święty Michał oznajmiając: Zaniechaj myśli o poświęceniu groty, ja wybrałem ją na swoją siedzibę i już poświęciłem razem z moimi aniołami. Znajdziesz w niej znaki na skale i mój wizerunek, ołtarz, paliusz i krzyż. Wy tylko wejdziecie do groty i odmówicie przy mnie modlitwy. Jutro odprawicie dla ludu Najświętszą Ofiarę i zobaczycie, jak sam poświęcam tę świątynię”. Papież Gelazy osobiście odwiedził Gargano, a sprawą interesował się w sposób szczególny, o czym świadczą dwa listy dotyczące propagowania kultu świętego Michała, pisane na przełomie lat 493/494 – pierwszy do biskupa Giusto z Larino i drugi do biskupa Herculentiusa z Potenzy.

Gelazy, mimo iż władał Kościołem niecałe pięć lat, uznawa­ny jest za jednego z najwybitniejszych papieży V wie­ku. Jako pierwszy nazwał siebie i był nazywany „Namiestnikiem Chrystusa”. Zdołał doprowadzić do umocnienia struktur kościelnych i stworzył podstawy ideowe papie­stwa oraz doktrynę dwuwładzy kościelno-świeckiej, która odcisnęła znaczące piętno na średniowiecz­nej myśli zachodniej. Jako administrator wyróżniał się energią i pomysłowością, pro­wadził skuteczną działalność społeczną, zwłaszcza wobec ubogich i głodujących. Był człowiekiem słynącym z wielkiego miłosierdzia, łagodnym i gotowym do służenia in­nym. Pozostawił dużo listów i kilka rozpraw teologicznych – w jednej z nich zwalczał pogańskie święto luperkaliów, pierwowzór popularnych w Polsce od kilkunastu lat Walentynek.

 Uciekinier, papież, epidemiolog

Rok 590. Niespodziewana i gwałtowna powódź zniszczyła zgromadzone w spichlerzach rzymskich zapasy żywności. Kiedy wody Tybru zaczęły ustępować, gnijące padliny zwierząt i trupy ludzi wywołały zarazę dżumy, zewsząd dobiegał silny, dławiący fetor. Sytuacja stawała się coraz groźniejsza, w lutym zmarł papież Pelagiusz II. Jako mąż opatrznościowy został powołany na tron papieski skromny zakonnik benedyktyński Grzegorz, powszechnie znany, ceniony i lubiany w Rzymie. Przestraszony swoim wy­niesieniem, błagał cesarza Maurycego, aby ten wyboru nie zatwierdził. Przebrawszy się dla zmylenia tropu, uciekł nawet z Rzymu i przez trzy dni błąkał się po lasach, dopóki go nie odszukano. Ten nowy papież, nazwany przez historię Grzegorzem Wielkim (pontyfikat 590-604), był pierwszym w dziejach papieżem-zakonnikiem. Jako jedną ze swych pierwszych decyzji nakazał odbycie procesji pokutnej w celu odwrócenia klęski żywiołowej. Wyznaczył siedem kościołów, każdy dla innego stanu – duchowni w bazylice świętych Kosmy i Damiana, zakonnicy w bazylice świętych Gerwazego i Protazego, mniszki w kościele świętych Piotra i Marcelina, chłopcy w bazylice świętych Jana i Pawła, wdowy w kościele świętej Eufemii, wszyscy pozostali w kościele świętego Stefana. Z wymienionych świątyń wyruszyły równocześnie procesje do bazyliki Santa Maria Maggiore, gdzie papież-elekt wygłosił homilię o modlitwie i pokucie. Gdy orszak wiernych zbliżył się do Mauzoleum Hadriana, na tle zachodzącego słońca, na szczycie jednej z wież mauzoleum pojawił się potężny anioł chowający do pochwy miecz. Zaraza ustąpiła w krótkim czasie, aczkolwiek w dniu procesji zmarło jeszcze 800 osób. Ale mieszkańcy oraz biskup Rzymu i tak nie mieli żadnych wątpliwości komu zawdzięczają ocalenie – natychmiast ufundowali na miejscu objawienia statuę anioła, a Mauzoleum Hadriana przemianowali na Zamek Anioła. Dodatkowo papież Grzegorz umieścił tu na pamiątkę makietę podziemnego kościoła z Gargano.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama