Warto być tatą

Tak Rodzinie 6/2013

Nie każdy może wziąć Pana Jezusa „na klatę” i pójść z Nim na spacer. A ja z Panem Jezusem w windzie jeżdżę


Jacek Kwiatek, lat 43, mąż Małgorzaty, ojciec Kasi (15 lat) i Antoniego (13 lat). Prowadzi własną działalność gospodarczą. Studiuje teologię. Nadzwyczajny szafarz Komunii świętej przy parafii Opatrzności Bożej w Warszawie. Członek grupy medytacyjnej powiązanej z benedyktynami z Lubinia. Przebiegł cztery maratony. Żeglarz, ma patent kapitana jachtowego. Współorganizator Rejsów Ojców, członek pierwszego żeglarskiego kółka różańcowego.

Skąd u Pana miłość do żeglowania?

Jacek Kwiatek  chęci naśladowania taty. To człowiek, który opłynął Horn, i szykuje się do przepłynięcia oceanu. Tak jak on mam patent kapitana.

Czy miłość do Pana Boga też ma Pan po tacie?

Jacek Wychowywała mnie mama. Z tatą bliższe relacje nawiązaliśmy kilkanaście lat temu, po śmierci mamy. Mimo że zostałem ochrzczony i wychowany w tradycji katolickiej, nie pamiętam, żebym widział rodziców w kościele. Gdy miałem 15 lat, dziwnym zrządzeniem losu trafiłem do grupy modlitewnej. Tak się zaczęła moja przygoda z Panem Bogiem. Przy okazji swojego nawrócenia pojechałem na obóz do Iławy, zorganizowany przez oblatów, i tam po raz pierwszy pływałem na omedze.

Czy żeglujecie całą rodziną?

Jacek Żeglowałem ze swoimi dziećmi, od kiedy skończyły rok. Żonę trzeba było namawiać, więc w końcu wziąłem do pomocy przyrodniego brata i zacząłem sam jeździć z dziećmi na żagle. W pewnym momencie oprócz własnych zacząłem zabierać też inne maluchy: bratanicę, dzieci sąsiadów. Potem włączyliśmy się w Rejsy Ojców z Dziećmi.

Co to są Rejsy Ojców?

Jacek W 2004 roku czterech ojców z dziećmi i bez mam pojechało na Mazury na łódkę. To był dobry pomysł na spędzenie czasu. Innym ojcom też się spodobał. Od 2006 roku w rejsach zaczął brać udział kapłan – ks. Andrzej Rabij ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. W tej chwili jeździ około 150 osób, czarterujemy 15 dużych łodzi. Rejs trwa od soboty do czwartku w ostatnim tygodniu roku szkolnego. To inicjatywa charytatywna, nikt na tym nie zarabia. Koszt udziału w rejsie kształtuje się w granicach 300 zł od osoby.

Kto jeździ na rejsy?

Jacek Jest to wyjazd zarówno dla tych mocno związanych z Kościołem, jak i dla tych, którym do Kościoła daleko. W rejsy wyruszają ojcowie z różnych wspólnot i można tu spotkać bogactwo Kościoła. Są też i tacy, którzy we Mszy świętej biorą udział tylko podczas tych rejsów. Zabieramy dzieciaki od trzeciego do dwudziestego drugiego roku życia. Projekt rozwija się: organizujemy rejsy morskie, rejsy dla starszej młodzieży, rejsy dla samych ojców.

A czy jest jakaś propozycja dla mam?

Jacek Górskie Rejsy Kobiet. W czasie, gdy my jesteśmy na łódkach z dziećmi, mamy w towarzystwie kapłana mogą wybrać się w góry.

Czemu służą Rejsy Ojców?

Jacek Budowaniu relacji między ojcem a dzieckiem i Panem Bogiem. Łódka to specyficzne miejsce: 10 m długości, 3,5 m szerokości. To przestrzeń, z której nie można odejść, i, chcąc nie chcąc, jest się razem. Żeglując, mamy czas na rozmowy. Codziennie jest Msza święta. Modlimy się. Kiedy kilku ojców razem odmawia różaniec, jest to niebywale męskie. Jest w tym odwaga.

Czy stąd wzięło się pierwsze żeglarskie kółko różańcowe?

Jacek Jeden z ojców należy do kółka Żywego Różańca w swojej parafii. Jego świadectwo zainspirowało mnie. Pomyślałem, że fajnie by było, żeby inny facet modlił się za moje dziecko. I tak od sierpnia ubiegłego roku dwudziestu mężczyzn codziennie modli się za ponad sześćdziesięcioro dzieci.

Czego Pan pragnie dla swoich dzieci?

Jacek Szczęścia. Zbawienia. Staram się własną postawą pomóc Kasi i Antoniemu odkryć ich drogę. Mam nadzieję, że Pan Bóg dotknie ich serc i zapałają ogromną miłością do Niego.

Jak Pan im w tym pomaga?

Jacek Działam zgodnie z zasadą: „Więcej robić aniżeli mówić”. Mam swoje miejsce w sypialni, gdzie codziennie czytam Pismo Święte. Drzwi są otwarte. Dzieci widzą mnie tam. Wiedzą, że modlę się brewiarzem, a w niedzielę całą rodziną odmawiamy nieszpory. Widzą, że rodzice się kochają, że przytulę żonę do siebie, okażę jej czułość. Wiedzą, że Pan Bóg jest dla nas bardzo ważny. Mieszka z nami mój teść. Opiekujemy się nim – i to też świadectwo dla dzieci. Studiuję teologię. Pokazałem im indeks, gdzie są piątki od góry do dołu. Oboje z córką mamy trudności z pisaniem tekstów, ale teraz ona wie, że można się z tym zmierzyć. Z Antonim razem służymy do Mszy świętej i biegamy
w maratonach, a z Kasią gotujemy.

Jest Pan nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej.

Jacek Ciągnie mnie w stronę ołtarza, bo z liturgii bije źródło mocy. Tam jest Boga najwięcej. Byłem ministrantem, lektorem. Chciałbym być bliżej Pana Boga i kolejnym krokiem było zostanie nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej. W parafii jest ośmiu szafarzy i co niedzielę roznosimy Komunię świętą tym, którzy nie mogą przyjść do kościoła na Mszę świętą. Szafarstwo postrzegam jako niesamowite dobro. Nie każdy może wziąć Pana Jezusa „na klatę” i pójść z Nim na spacer. A ja z Panem Jezusem w windzie jeżdżę! 

Informacje o Rejsach Ojców z Dziećmi: www.rejsyojcow.pl

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| REJSY OJCÓW

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama