Świeża dawka tlenu

Wzrastanie 6/2013

Dusimy się w jej okowach i nie mamy siły, by z nich wyjść. Mówimy codziennie „I odpuść nam… jako i my”, ale niewiele to tak naprawdę znaczy.

 

Nie dotyczy to przecież mojej sąsiadki, która rozpuszcza kolejne plotki na mój temat. Czasami tym winowajcą jest osoba, która wycisnęła bolesne piętno na naszym życiu. Niekiedy ma twarz tego, który wypowiedział o kilka słów za dużo, popatrzył się krzywo, kiedy potrzebowaliśmy zrozumienia, obrócił się na pięcie, gdy wołaliśmy o pomoc…

Myśl o nim sprawia ukłucie w sercu, a czasami palący ból… „Przebaczenie jest jak tlen” śpiewał w swojej piosence Andrzej Żółtko. Może dlatego tak często się dusimy?

Pierwszy krok – decyzja strategiczna

Znana amerykańska mówczyni i autorka książek dotyczących wewnętrznego uzdrowienia – Joyce Meyer wyznała ostatnio, że 200 razy była zgwałcona przez swojego ojca. Do 18 roku życia wykorzystywał on ją regularnie w różnych sytuacjach – przy piwie, na wycieczce, po imprezie… Pogrążona w strachu i manipulowana godziła się na takie traktowanie. W swojej książce „Piękno z popiołów” pisze: „Wiele lat temu mogłam postanowić, że zachowam w swoim sercu zgorzknienie i nienawiść, będę się nadal nad sobą użalać i trzymać niechęć do swoich krzywdzicieli”. Co spowodowało, że potrafiła przezwyciężyć żal po tak dramatycznych przeżyciach? Przebaczyła. Odpuściła. Nie pozwoliła, aby nienawiść zżarła jej serce i wypaliła umysł. Dzięki tej wyzwalającej decyzji zbudowała szczęśliwe małżeństwo, a teraz inspiruje do wkroczenia na drogę uzdrowienia mnóstwo osób, które doznały, tak jak ona, mniejszych bądź większych krzywd.

Jej droga do przebaczenia wiodła przez trudne drogi, gdy modliła się o znalezienie wyjścia z ciemnego tunelu pretensji, obwiniania i chęci zemsty. Przebaczenie wiele kosztuje. To stanięcie w prawdzie z czymś, co boli i podjęcie wyzwania. Czy warto? Joyce coraz bardziej zbliżając się do Boga czuła, że taszczy za sobą głaz, który oddziela ją od Niego i siebie samej. Każda próba wzniesienia się ponad to ograniczenie kończyła się w końcu porażką… „Żywienie resentymentu jest jak picie trucizny i łudzenie się, że to nie ty, ale twój wróg padnie martwy” – wyznała.

Po latach goryczy i poczucia krzywdy, doświadczyła, że jest Bóg, który ją kocha. Jak sama wspomina, zaczęła wtedy „chodzić z Panem”. Coś jednak dalej kłuło ją w sercu, jakiś cierń, który nie dawał jej spokoju. Zrozumiała, że jest w niej rozdarcie, które sprawia, że z jednej strony kocha Boga, a z drugiej głęboko w jej sercu czai się nienawiść. Musiała w końcu stanąć twarzą w twarz ze swoim największym potworem – prawdą, o tym co się stało i kto to zrobił. Jednocześnie jednak pomimo zła, jakie wyrządziła jej ta osoba, pozostaje tylko jedno – przebaczenie. Siedząc wieczorem w domu i mocując się ze swoimi myślami postanowiła, ze uczyni pierwszy krok na drodze przebaczenia. Uklękła i zaczęła błagać Boga, aby dał jej siłę do wybaczenia ojcu: „Odniosłam wtedy wrażenie, że Bóg wydłubał wtedy coś z mojego wnętrza”. Nienawiść minęła, pierwszy krok został uczyniony, ale żal pozostał.

Ten pierwszy krok opisuje w swojej książce Neil Anderson, przytaczając siedem wskazówek na drodze do przebaczenia: „Nie czekaj, aż będziesz miał chęć przebaczyć […] Podejmij tę trudną decyzję, nawet jeśli nie masz na to ochoty. Kiedy już zdecydujesz się przebaczyć, szatan straci nad tobą władzę w tej dziedzinie, a Bóg uzdrowi w Tobie twoje zranione emocje. Uzyskasz wolność od razu, chociaż twoje uczucia niekoniecznie się zmienią w jednym momencie”.

Zranieni krzywdziciele

Spróbuj na wszystko popatrzeć przez chwilę w krzywym zwierciadle. To ty potrzebujesz wybaczenia!

Ja, na pewno? Kiedy ostatnio sprawiłeś komuś ból niewłaściwym słowem, gestem? Czy nie było takich sytuacji?

Ale wtedy był taki feralny dzień, oblałem egzamin, sąsiadka nie wiadomo czemu się na mnie wydarła, a w dodatku jeszcze drzwi się zepsuły i nie mogłem wejść o domu…

No właśnie. Złość rodzi złość. Zranienie rodzi zranienie. Zło niczego nie usprawiedliwia, ale krzywdziciel sam najczęściej jest jego ofiarą. Spojrzenie na tego, kto nas skrzywdził w inny sposób, ze współczuciem, bo właśnie ofiary przemocy najczęściej stosują przemoc. Tę naukę o przebaczeniu głosiła Matka Teresa z Kalkuty: „Potrzebujemy dużo miłości, by przebaczyć. Miłość, współczucie dopełnia przebaczenia, ponieważ zanim komuś przebaczymy musimy sobie uświadomić, że my też potrzebujemy przebaczenia. Przebaczenie jest największym usposobieniem serca do pokoju”.

To był przełomowy moment w uzdrowieniu wewnętrznym, jakiego doświadczyła Immaculée Ilibagiza. Podczas ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku, jako przedstawicielka plemienia Hutu, musiała ukrywać się przez wiele miesięcy w ciemnej łazience u pastora, gdzie w każdej chwili mogła być odnaleziona przez Tutsi, w okrutny sposób mordujących Hutu. Słyszała krzyki oprawców i jęki mordowanych ofiar, które dochodziły zza ścian jej ukrycia. Po dwanaście godzin dziennie modliła się na różańcu sam na sam rozmawiając z Bogiem, którego miłość odkrywała w najczarniejszych momentach. Gdy jednak natrafiała na słowa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…”, pojawiał się „reset” – trzeba było wykasować z myśli „tych” winowajców, bo tego było za wiele… Czuła, że powinna przebaczyć… ale jak?

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| PRZEBACZENIE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama