Sport jest dobrą szkołą życia

eSPe 102/3/2013

O sporcie i jego wartości w życiu każdego człowieka opowiada s. Elżbieta Tralewska SP, siostra zakonna wuefistka.

 

Jest Siostra katechetką – to dość naturalne. Ale jest też Siostra wuefistką…

Uczę katechezy w szkole podstawowej i gimnazjum i WF-u w szkole podstawowej. Pracuję od sześciu lat. Ludzie są zaskoczeni, jak słyszą, że jestem wuefistką. I zawsze pytają o to, w jakim stroju ćwiczę…

To rozwiążmy ten problem na początku naszej rozmowy.

Ćwiczę normalnie w dresie – bez welonu i habitu. To daje możliwość pełnej dyspozycyjności wobec uczniów. Niektórych ćwiczeń nie dałoby się zademonstrować w stroju zakonnym. Nasze zgromadzenie – sióstr pijarek – daje takie możliwości, zwłaszcza w pracy z dziećmi, kiedy wyjeżdżamy na wycieczki, chodzimy na sanki, itp. Dla mnie jest to naturalne. Tylko ludziom z zewnątrz wydaje się to coś niezwykłego.

WF w naszej szkole odbywa się w grupach mieszanych – uczę i chłopców, i dziewczęta. Zarówno uczniowie, jak i ich rodzice są przyzwyczajeni, że to siostra zakonna uczy ich grać w piłkę.

Siostry lekcje różnią się od tych prowadzonych przez świeckich wuefistów?

Nie sądzę. Natomiast uczniowie czasami rozpoczynają dyskusje na tematy związane z wiarą; pytają o swoje życie, o wybory moralne. Odkryłam, że do sióstr-nauczycielek młodzież szkolna ma większe zaufanie; ma też świadomość naszej większej cierpliwości, która niestety bywa wykorzystywana.

Ma Siostra jakieś własne metody prowadzenia lekcji?

Raczej nie. Dzieci to żywe organizmy, które każdego dnia są zupełnie inne. Na to wpływa wiele czynników – jaki to dzień tygodnia, która z kolei lekcja, czy mieli jakiś sprawdzian. Trzeba wejść w ich rytm i zobaczyć przed lekcją z czym dzisiaj przychodzą. Staram się nie forsować czegoś na siłę, czego nie da się osiągnąć, mimo że zaplanowałam coś jako nauczycielka. Raczej działam spontanicznie – jeśli wiem, że jakiejś gry już dawno nie mieli, a sprawiłaby im radość, to decyduję się właśnie na nią. Wychodzę naprzeciw ich oczekiwaniom. Oni są z tego zadowoleni, bo wydaje im się, że takie było ich oczekiwanie. To kwestia doświadczenia.

Jakie znaczenie ma sport w wychowaniu młodych ludzi?

Sport uczy zasad – nie tylko w szkole, ale także w ich środowiskach życia. Cieszę się, że moi uczniowie są aktywni fizycznie także poza szkołą – może im to pomóc wyrwać się od poczucia bezsensu, alkoholu, które towarzyszą na co dzień ich rodzinom. Zajęcia dodatkowe, m.in. te prowadzone przeze mnie, pozwalają im też przebywać po prostu z drugim człowiekiem, bo w rodzinnych domach często są sami. Widzę, jak oni lgną do drugiego człowieka.

Rywalizacja jest też ważnym elementem?

Dzieciom trudno przyjmuje się porażki. Trzeba je tego uczyć, że zarówno na boisku, jak i później w życiu, można przegrać. Sama przeżyłam taką życiową porażkę w czasie studiów. Wtedy nadzieję przywracały mi przyjaciółki.

  fot. arch. prywatne S. Elżbieta Traleska SP

Siostra jako dziecko coś trenowała?

Od dziecka biegi przełajowe, bo wychowywałam się w szkole, gdzie nie było sali gimnastycznej. Pamiętam, że zajmowałam nawet dobre miejsca w zawodach. Później trochę grałam w tenisa stołowego. W technikum, do którego uczęszczałam, dwie klasy niżej była moja siostra. Oni wyjeżdżali na lekcje na salę gimnastyczną z prawdziwego zdarzenia. Też chciałam. Dostałam zgodę od dyrekcji i jeździłam z nimi grać w piłkę. Ta determinacja zaprowadziła mnie na studia. Dziś raczej nie obserwuje się u dzieci takiego zapału…

A mierzy Siostra na bieżąco swoje wyniki?

Nie uprawiam systematycznie żadnej dyscypliny. Czasem biegam z dziećmi, ale nigdy nie mierzę czasu. Może z obawy przed tym wynikiem (śmiech) – po studiach jednak sylwetka i forma się zmieniły.

Poza szkołą wykorzystuje Siostra jakoś swoje sportowe wykształcenie?

Nasi bracia pijarzy proszą mnie czasami o pomoc np. w sędziowaniu. Już kilka razy byłam w tym celu na Parafiadzie. Sędziowałam piłkę siatkową chłopców. To bardzo przyjemne zajęcie – sprawia mi wiele radości, ale mogę się też dużo nauczyć. Opiekuję się czasami uczniami w czasie górskich wycieczek. Na dodatkowe sportowe aktywności nie mam też zbyt wiele czasu – są też inne obowiązki w zgromadzeniu – jestem współodpowiedzialna za duszpasterstwo powołań.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama