Czy diabeł boi się święconej wody?

Przewodnik Katolicki 33/2013

Rozmowa z egzorcystą ks. Michałem Olszewskim o sztuczkach złego ducha, istocie egzorcyzmu i o tym, kto tak naprawdę powinien z niego skorzystać .

 

 

Czy boi się Ksiądz złego ducha?

− Już nie, ale był taki moment, że zacząłem się bać. Zły duch chce nas, zwykłych śmiertelników, przestraszyć. Próbował tego też ze mną. Zresztą w mojej posłudze cały czas doświadczam różnych jego sztuczek, takich jak chociażby SMS-y z groźbami wysyłane z nieznanych numerów najczęściej o godzinie piętnastej albo o trzeciej nad ranem. Szczególnie bałem się jednak, kiedy zaczął mnie zaczepiać w nocy. Po tych zdarzeniach, podczas jednego z egzorcyzmów, które odprawiałem, Zły wykrzyczał, że dawno by mnie zabił, gdyby Ona nie trzymała mnie za rękę. Ona, czyli Maryja, bo Szatan, który bardzo boi się Matki Bożej, nie wymówi Jej imienia, jeśli Ona czy Bóg mu tego nie nakażą. W tym momencie poczułem też ciepło w prawej dłoni. Cały lęk, który wcześniej odczuwałem, odszedł i nigdy już nie powrócił.

Swoich sztuczek Zły zapewne próbuje także podczas samych egzorcyzmów?

− W czasie egzorcyzmów diabeł materializuje z cząstek powietrza różne przedmioty, na przykład 15-centymetrowe kawałki szkła wydostające się z ust osoby uwalnianej. Wszystko to zakopuję albo palę. To prawda, że zły duch potrafi robić nieprawdopodobne rzeczy. Szkoda tylko, że ludzie prędzej uwierzą w jego sztuczki niż w wielkie cuda, których dokonuje Pan Bóg. Podam jeden przykład. Podczas uwalniania pewnej kobiety, która była w sekcie Hare Kriszna, musieliśmy spalić jej sari (długi pas materiału stanowiący tradycyjną część garderoby kobiety w Indiach − przyp. red.). Na drugi dzień po spaleniu wykrochmalone i wyprasowane leżało ono, a poznaliśmy je po wyhaftowanym imieniu, w szafie. Dopiero za trzecim razem udało się je spalić. Łatwiej uwierzyć ludziom w tę historię niż w to, że ta sama kobieta, już po uwolnieniu, przejechała całą Polskę na jednym baku paliwa. Nie miała pieniędzy, poprosiła więc Boga za wstawiennictwem założyciela naszego zgromadzenia, ks. Leona Dehona, żeby mogła wrócić do domu. Na tym baku jeździła jeszcze, nie tankując przez dwa czy trzy miesiące, dopóki nie znalazła pracy. Co więcej, nie stać jej było także na zakup gazu do kuchenki, więc gdy się modliła, usłyszała w sercu słowa, że jeśli potrzebuje ugotować posiłek, to gaz będzie płynął. I płynął, z pustej butli. Bo Bóg nas zaprasza do tego, abyśmy zobaczyli Jego potęgę!

Tymczasem większość mediów przedstawiając egzorcyzmy, zupełnie to pomija.

− Dokładnie. W medialnej dyskusji nad egzorcyzmami trzeba zmienić środek ciężkości. Egzorcyzmy to nie tropienie diabła czy poszukiwanie wszędzie zła. Nawet nie tropienie zagrożeń duchowych, chociaż mówienie o nich w jakiś sposób wchodzi w przestrzeń posługi uwalniania. Egzorcyzmy to tak naprawdę wielkie narzędzie miłości, z którym Kościół wychodzi do ludzi dręczonych przez Złego. Kościół nie opuszcza ich, tak jak Jezus nie opuścił zniewolonych i opętanych, o czym czytamy w Ewangelii. Istotą egzorcyzmu jest więc niewyobrażalne działanie Boga i Jego miłość względem uwalnianych osób. Dyskusja nad egzorcyzmami powinna więc być dyskusją nad miłością wobec ludzi zniewolonych, których niestety w obecnych czasach jest coraz więcej.

Czy to znaczy, że coraz więcej osób dopuszcza w swoim życiu działanie złego ducha? W jaki sposób się to dzieje?

− Jest cała plejada zagrożeń duchowych, które otwierają drogę Złemu. Często ludzie nie są ich nawet do końca świadomi. Zły duch bazuje szczególnie na złamaniu pierwszego przykazania, czyli zdradzie Pana Boga. To najczęstsza przyczyna zniewoleń duchowych. Dochodzi do nich, kiedy osoba ochrzczona zaniedbuje czy nawet porzuca sakramenty i odchodzi od Kościoła, równocześnie sięgając na przykład po okultyzm, magię, bioenergoterapię lub religie oraz filozofie Wschodu. Zdarza się też, że ludzie proszą złego ducha o zdrowie czy pomoc w prowadzeniu biznesu. Zawierają z nim swoisty pakt, a on szybko upomina się o swoje i domaga spłacenia długu. Najcięższe przypadki dotyczą jednak osób wstępujących do sekt satanistycznych i podpisujących cyrograf.

Ostrzegam też, szczególnie młodzież, przed podpisaniem paktu ze złym duchem jednym kliknięciem w internecie. Są bowiem takie gry, w których wymagane jest zalogowanie się na konkretnej stronie, przyłączenie do danej grupy i zaakceptowanie jej zasad, co wiąże się czasem właśnie z podpisaniem paktu z diabłem. To niby zabawa, ale jednocześnie to konkretne decyzje człowieka.

Nieraz słyszy się także o opętaniu nawet małych dzieci...

− To szczególnie dramatyczna sytuacja, bardzo trudno bowiem egzorcyzmować dziecko. Wynika to z tego, że człowiek, aby zostać uwolniony, musi się wykazać wolą walki, mieć pragnienie nawrócenia. Dziecko natomiast nie ma świadomości walki duchowej.

A jak w ogóle może dojść do takiej sytuacji?

− Do końca nie wiemy. Jeśli mówimy o opętaniu dzieci od urodzenia, przyczyną zawsze jest postępowanie rodziców lub przodków. Tak jak rodzice mają prawo ochrzcić dziecko i oddać je Bogu, tak mają też duchową władzę oddać je w moc złego ducha. Jeden z chłopców, którego egzorcyzmuję, począł się w sekcie satanistycznej, w akcie rytualnego gwałtu, a następnie został ofiarowany Złemu. W mojej posłudze egzorcysty odkrywam zresztą pewną przestrzeń, która się z tym wiąże. Zdarza się bowiem, że osoby opętane czy zniewolone bezpośrednio nie zawiniły, ale zawinili ich rodzice czy dziadkowie, na przykład rzucając przekleństwo.

Może warto w tym miejscu wyjaśnić różnice między opętaniem a zniewoleniem?

− Opętanie, to mówiąc obrazowo, przebywanie złego ducha w danej osobie, której szkodzi on od wewnątrz, a nawet może odbierać świadomość. Działanie Złego może mieć także lżejszą formę zniewolenia, kiedy to przeszkadza on natarczywymi myślami, stanami lękowymi czy agresją, ale również zewnętrznie w postaci różnych dolegliwości czy bólu.

Kto więc powinien trafić do egzorcysty? I gdzie go szukać?

− Dzisiaj nie mamy problemu z dostępem do księży pełniących posługę egzorcysty. Jeżeli ktoś jej potrzebuje, znajdzie bez problemu, chociażby za pomocą internetu. Zachęcam jednak, żeby zachować pewną kolejność w tym kontakcie. Osoba odczuwająca jakieś problemy związane z poniewieraniem przez złego ducha, polegające na przykład na tym, że nie może ona wejść do kościoła, przyjmować Komunii św., że pojawia się u niej wstręt do tego, co święte czy rodzą się w jej głowie myśli samobójcze lub bluźniercze, powinna najpierw pójść do spowiedzi i szukać pomocy w swojej parafii. To naturalna droga. Warto poprosić swojego proboszcza czy wikariusza o modlitwę z nałożeniem rąk. Często ta modlitwa i dobra spowiedź wystarczą, aby te problemy zniknęły. Jeśli jednak tak się nie stanie, to wówczas faktycznie trzeba udać się do egzorcysty. Zły próbuje oczywiście w tym przeszkodzić. Ale ostatecznie to Bóg daje siłę.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Moria
    27.08.2013 18:09
    Świadectwa świętych - woda święcona w walce duchowej:

    św. Teresa od Jezusa (+ 1582) Księga Życia (fragmenty):

    Opisawszy już różne pokusy i trwogi wewnętrzne i ukryte, jakie mi wzniecał szatan, wspomnę teraz o innych, prawie jawnych i publicznych, które niewątpliwie były także jego sprawą. Pewnego razu w kaplicy ukazał mi się w odrażającej postaci, stojąc tuż przy mnie z lewej strony. (...) Wtedy nie wiedząc już, co robić, wodą święconą, którą miałam pod ręką, pokropiłam w jego stronę, a on po raz trzeci znikł i więcej już się nie pokazał. (...) Wielka jest więc moc wody święconej. Co do mnie, szczególną i bardzo żywą czuję w głębi duszy pociechę, ile razy jej użyję. Najczęściej, szczerze mówię, czuję od niej jakieś odnowienie wewnętrzne, którego opisać nie zdołam, połączone z taką przyjemnością duchową, że cała dusza moja bierze z niej pokrzepienie. Nie jest to żadne przewidzenie ani rzecz, która by raz tylko mi się zdarzyła. Doznałam tego bardzo często i za każdym razem z pilną uwagą nad tym się zastanawiałam. Jest to tak, przypuśćmy, jak gdy kto mocno zgrzany i spragniony wypije szklankę zimnej wody i w całym ciele czuje przyjemne stąd orzeźwienie. Zastanawiam się tu nieraz nad tym charakterem wielkości, jaki nosi na sobie wszystko, cokolwiek Kościół postanowił, i raduję się w duchu, gdy wspomnę na tę potężną skuteczność jego słów, jak i te wymówione nad wodą, taką w niej cudowną sprawiające odmianę i taką dziwną różnicę między wodą święconą a wodą zwyczajną. (...) Wzięłam sama wodę święconą, pokropiłam w stronę, gdzie stał nieprzyjaciel i w jednej chwili poszedł sobie. Cały zaś ból, jakby ręką odjął, opuścił mnie, pozostawiając mi tylko stłuczenie na całym ciele, jak gdyby mnie kijami zbito.

    Czcigodna Anna od Jezusa w swoich zeznaniach przy procesie beatyfikacyjnym powiedziała o świętej Teresie od Jezusa:

    \"Nie puszczała się ona nigdy w drogę bez wody święconej. Martwiła się wielce, jeśli się kiedy zdarzyło, że nie wzięto w podróż wody. Również my wszystkie brałyśmy w drogę małe bańki z wodą święconą. Nosiłyśmy je zawieszone przy paskach. Teresa chciała zawsze mieć również swoją\" (\"Życie\" w przekł. o. Grzegorza; wyd. Vie Spirituelle, s. 149 w przyp.).

    św. Teresa od Dzieciątka Jezus (+ 1897):

    Pewnej nocy prosiła infirmerkę, aby skropiła jej łóżko wodą święconą: \"Szatan jest koło mnie; nie widzę go, ale czuję... dręczy mnie, trzyma jakby żelazną ręką, by nie dopuścić najmniejszej ulgi; wzmaga me cierpienie, aby mnie przywieść do zwątpienia... A ja nie mogę się modlić! Mogę tylko patrzeć na Najświętszą Pannę i powtarzać: Jezus! O, jak bardzo trzeba modlić się za konających! Gdyby wiedziano! Jakże potrzebna jest modlitwa Komplety: \'Procul recedant sommia, et noctium phantasmata! - Wybaw nas od widziadeł nocnych\'. Doznaję dziwnego uczucia, że cierpię nie za siebie, lecz za jakąś duszę... a szatan nie chce tego\".

    św. Paweł od Krzyża (+1775) - założyciel Pasjonistów:

    Mistrzowi nowicjuszy zalecał: "Kiedy wyjadę z klasztoru, proszę pokropić wodą święconą pokój gdzie mieszkałem, bo pełny jest demonów, które niemało dały mi się we znaki w tych dniach"

    Fragment książki:
    Waldemar Linke CP "Przeżyć własną śmierć: sylwetka duchowa i wybrane pisma św. Pawła od Krzyża" Warszawa 1999
  • Janung
    07.09.2013 13:14
    wszystko to jest naprawdę niebezpieczne i artykuł dobry , tylko po co te informacje o samonapełniającym się baku czy butli ??
    Po co takie rzeczy piszecie??
    Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama