Wiara i polityka

Przewodnik Katolicki 45/2013

Polityka rozumiana jako technika sprawowania władzy powinna służyć wspólnemu dobru. A chrześcijanin nie może być obojętny na takie działania polityczne, które sprzeciwiają się sprawiedliwości społecznej.

 

U kresu roku liturgicznego przeżywamy uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Uroczystość, która – jak mówią teksty liturgiczne – odsłania nam Jego królestwo: prawdy, pokoju, miłości i zbawienia. Jest to królestwo na miarę człowieka, jego sensu życia, jego otwarcia się na nieskończoność. Jest to królestwo ponadczasowe.

Jako takie staje się ono domeną wiary. W bieżącym roku ów splot myślenia o królestwie wartości na miarę człowieka i wiary w to, że takie królestwo jest możliwe, więcej, że jest ono nam zadane, pojawia się u kresu Roku Wiary. W ten sposób być może papież Benedykt XVI projektując ten rok głębokiego i intensywnego itinerarium we wnętrze naszego wspólnotowego i przede wszystkim osobistego „wierzę”, chciał nam powiedzieć, że wiara jest wydarzeniem, które się dokonało, dokonuje i jest otwarte na przyszłość.

W liturgicznym cyklu czytań mszalnych na uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata pojawia się to wyjątkowo wyraziście – Chrystus staje przed sądem Piłata.

Bóg przed sądem człowieka

To przesłuchanie Boga przez człowieka jest wyzwaniem dla naszej wiary. Wyzwaniem niezwykle dramatycznym, które sprawia, że możemy niejako znów stanąć u progu bramy wiary. W niezapomnianym wywiadzie z Janem Pawłem II Vittorio Messori pytał: „Wiara zapewnia, że Bóg jest wszechmocny. Dlaczego więc nie usunął On i nadal nie usuwa zła ze stworzonego przez siebie świata? Czy nie mamy tu do czynienia z jakąś «bezradnością Bożą», o której mówią także osoby o szczerej, choć udręczonej religijności?”(Przekroczyć próg nadziei).

Warto wsłuchać się w papieską odpowiedź, która najpierw dotyka spojrzenia na ludzką wiarę w perspektywie jakby mało zauważanej – w przestrzeni wolności i miłości. Jan Paweł II mówił: „Owszem, można powiedzieć, że Bóg jest «bezradny» wobec ludzkiej wolności. Rzec można, iż Bóg płaci za ten wielki dar, jakim obdarzył tę istotę, którą stworzył «na swój obraz i podobieństwo» (por. Rdz 1, 26). Pozostaje wobec tego daru konsekwentny. I dlatego staje wobec sądu człowieka, wobec uzurpatorskiego trybunału, który zadaje Mu prowokacyjne pytania: «Czy to prawda, że Ty jesteś królem?» (por. J 18, 37), «Czy to prawda, że wszystko, co się dzieje w świecie, w dziejach Izraela, w dziejach wszystkich narodów, zależy od Ciebie?»”.

Ale dalej wyjaśnia, że respektowanie przez Boga ludzkiej wolności, które jest wyrazem nieskończonej miłości Boga, może stać się nadzieją dla człowieka. „Tak więc znajdujemy się w samym centrum historii zbawienia. Sąd nad Bogiem staje się sądem nad człowiekiem. Wymiar Boski i wymiar ludzki tego wydarzenia spotykają się z sobą, przecinają i zagęszczają. Nie można jednak w tym punkcie się nie zatrzymać. […] Ostateczna wymowa Wielkiego Piątku jest taka: człowieku, który sądzisz Boga, który każesz Mu się usprawiedliwić przed twoim trybunałem, pomyśl o sobie, czy to nie ty jesteś odpowiedzialny za śmierć tego Skazańca, czy sąd nad Bogiem nie jest ostatecznie sądem nad tobą samym? Czy ten sąd i wyrok – krzyż, a potem zmartwychwstanie – nie pozostanie dla ciebie jedyną drogą zbawienia?”.

Sąd nad Chrystusem jest sądem nad człowiekiem – jest wyborem między Tym, który jest nadzieją, co zawieść nie może, i tym, co jest wyborem koniunktury, wbrew sumieniu i wbrew prawdzie. To bardzo ważna lekcja wiary przeobrażanej w czyn dla każdego człowieka. Ale jest to lekcja szczególnie istotna w sferze zaangażowania politycznego.

Polityka jako etyka czy technika

Przesłuchanie Chrystusa przez Piłata jest przesłuchaniem w sprawie królestwa. W sprawie samookreślania się przez Jezusa królem, co stało w rażącej sprzeczności z jedynym cesarzem w imperium. Samozwańczy król był w jakimś stopniu destabilizacją racji stanu.

Ale oczywiście sąd nad Jezusem ma swój wymiar o wiele bardziej uniwersalny niż spór o królestwo żydowskie w państwie rzymskim. Jest to poniekąd spór o wizję polityki i o chrześcijańskie zaangażowanie się na mocy wiary w politykę.

Warto najpierw zwrócić uwagę, że przy całej wielości dyskusji na temat polityki i zaangażowania w nią z tytułu wiary najczęściej pomija się sprawę zasadniczą: czym jest polityka? A samo określenie „polityka” jest co najmniej dwuznaczne. Bardzo interesująco wyłuszczał ową dwuznaczność Jan Paweł II w zapominanym już być może dzisiaj wywiadzie, którego udzielił na początku swojego pontyfikatu Andre Frossardowi. W kwestii dotyczącej relacji Ewangelii, a więc wiary i polityki, Jan Paweł II poczynił najpierw wyjaśnienie: „Wedle tradycji arystotelesowskiej ‘polityka’ oznacza mniej więcej tyle, co ‘etyka społeczna’. Wedle nowożytnego rozumienia jest ona raczej ‘techniką sprawowania władzy’ – techniką, na której poważnie zaciążył utylitaryzm, jak o tym świadczy np. głośny traktat Machiavellego. W pierwszym znaczeniu ‘polityka’ oznaczałaby także ‘sprawiedliwość społeczną’, natomiast w drugim – nie. Jeśli Kościół zabiera głos w sprawach ‘politycznych’, to czyni to w imię swego posłannictwa nauczycielskiego, które obejmuje z zasady ‘sprawy wiary i moralności’, stosując wykładnię tego prawa moralnego, które wprost zawiera się w Ewangelii lub też w niej znajduje swe potwierdzenie. W tym znaczeniu naucza ‘etyki społecznej’, pozostawiając ludziom kompetentnym samą technikę sprawowania władzy – owszem, wyrażając stale swą nauczycielską i pasterską troskę o to, ażeby owa technika sprawowania władzy nie miała charakteru utylitarystycznego, ale służyła sprawiedliwości społecznej, czyli dobru wspólnemu członków wspólnoty politycznej. ‘Sprawiedliwość społeczna’ oraz ‘dobro wspólne’ nie oznaczają ściśle tego samego, niemniej są to pojęcia zbliżone i spójne – oba bowiem wskazują na taki układ stosunków w życiu społecznym, w którym transcendentny charakter osoby ludzkiej doznaje zasadniczego zabezpieczenia”. („Nie lękajcie się!”. Rozmowy z Janem Pawłem II)

Zauważmy zatem, że wiara chrześcijańska określa zaangażowanie w zakresie etycznego charakteru polityki jako roztropnej troski o dobro wspólne. Chrześcijanin nie może więc być obojętny na takie działania polityczne, które sprzeciwiają się sprawiedliwości społecznej. Zatem tam, gdzie polityka społeczna narusza na przykład godność człowieka pracy, gdzie zmusza do pracy zawodowej kobiety, nie ceniąc ich pracy macierzyńskiej w służbie życia, tam, gdzie pracownik jest traktowany jako przedmiot kalkulacji kosztów i zysków wolnego rynku, i w imię redukcji wydatków, jest bezpardonowo zwalniany z pracy, wszędzie tam  człowiek wiary musi powiedzieć stanowcze „nie!”.

Trzeba przy tym zauważyć, że owo „nie!” mówione przez ludzi wiary w tych przestrzeniach nie budzi większych kontrowersji. Tam, gdzie Kościół głośno sprzeciwia się bezrobociu, poniżającym człowieka warunkom pracy, tam, gdzie Kościół – wspólnota wiary postuluje sprawiedliwą zapłatę, gdzie potwierdza,  że „nie człowiek dla pracy, ale praca dla człowieka”, tam jest to akceptowane.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| POLITYKA, WIARA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama