Zdarzyło się w Roku Wiary

Przewodnik Katolicki 47/2013

Rezygnacja papieża, szybkie konklawe, wybór kolejnego Ojca Świętego nie-Włocha, papież Franciszek, który chce „Kościoła ubogiego dla ubogich”, spotkania dwóch papieży i encyklika „na cztery ręce…”. Gdyby listę wydarzeń kończącego się właśnie Roku Wiary układał zawodowy scenarzysta, zapewne żadne z wyżej wymienionych nie znalazłoby się na niej, brzmią bowiem tak nieprawdopodobnie. A przecież się zdarzyły i byliśmy ich obserwatorami. Warto to sobie uświadomić i zapamiętać.

 

Gdy 11 października ubiegłego roku papież Benedykt XVI ogłaszał rozpoczęcie Roku Wiary, nic nie zapowiadało tak niesamowitych czy jak kto woli – bezprecedensowych wydarzeń składających się na te nadchodzące trzynaście miesięcy. Ich znakiem rozpoznawczym jest symbol Kościoła – łódź, której masztem jest krzyż. Na jej żaglu umieszczono litery IHS wpisane w okrąg w kształcie hostii, symbolizujący Eucharystię. Oficjalnym obrazem towarzyszącym wiernym w tym roku był portret Chrystusa Pantokratora z bazyliki w Cefalù na Sycylii, na którego odwrocie umieszczono Credo. W porównaniu z tym, co zdarzyło się potem, początek tego roku był jednak zupełnie zwyczajny.

Grom z jasnego nieba

Wydarzenia nabrały przyspieszenia i zupełnie nieoczekiwanego zwrotu w lutym. Benedykt XVI „w pełni świadom powagi tego aktu i z pełną wolnością” oświadczył, że rezygnuje z posługi biskupa Rzymu, następcy św. Piotra. Informację o tym jako pierwsze nie podały ani Radio Watykańskie, ani „L’Osservatore Romano”, ani Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, lecz włoska dziennikarka pracująca dla agencji informacyjnej ANSA, Giovanna Chirri. Stało się to… dzięki jej biegłej znajomości łaciny. W poniedziałek 11 lutego 2013 r. śledziła transmisję z konsystorza zwyczajnego. Słuchała przemówienia kard. Angelo Amato, dotyczącego kanonizacji 800 męczenników z Otranto, Kolumbijki oraz Meksykanki, po którym zabrał głos Benedykt XVI. W tym momencie zwyczajowo wypowiada on po łacinie rytualną, krótką formułę. Giovanna Chirri zorientowała się jednak, że Benedykt XVI nie poprzestał na tym, lecz kontynuował swe przemówienie. Rozumiała wyraźnie słowa o rezygnacji i jak opowiadała później, nie wierzyła swym uszom – Benedykt XVI oświadczał, że ustępuje z urzędu następcy św. Piotra. Była to wiadomość nieprawdopodobna! Dziennikarka zadzwoniła do ks. Federico Lombardiego SJ, dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ale ten nie odebrał telefonu komórkowego. Skontaktowała się więc ze swoim redaktorem naczelnym, by powiadomić agencję ANSA o tej sensacyjnej wiadomości. W tym samym momencie oddzwonił do niej ks. Lombardi, potwierdzając, że Ojciec Święty ogłosił swoją rezygnację. O godz. 11.46, a więc kilka minut po wygłoszeniu na konsystorzu papieskiego oświadczenia, agencja ANSA jako pierwsza podała wiadomość, która w ciągu kilku sekund obiegła cały świat. Potem już wszystko wydawało się wyjątkowe. Słów „grom z jasnego nieba” jako pierwszy użył kard. Angelo Sodano, a w dniu ustąpienia Benedykta XVI nad Watykanem przeszła prawdziwa burza. Prawie wszystkie włoskie media i wiele agencji prasowych, w tym także PAP, opublikowały po niej zdjęcie, na którym piorun uderza w bazylikę św. Piotra. Konklawe też rozpoczynało się przy dźwiękach grzmotów. W czasie gdy trwała Msza św. Pro eligendo Romano Pontifice, plac św. Piotra był pusty, bo padał ulewny deszcz i słychać było wyładowania atmosferyczne. O 17.32 padły słowa Extra omnes, po czym drzwi Kaplicy Sykstyńskiej zostały zamknięte. Wewnątrz znalazło się 115 kardynałów elektorów. Nowy papież został wybrany następnego dnia wieczorem. Biały dym pojawił się o godz. 19.06 czasu rzymskiego, niedługo potem zaczęły bić dzwony. Kolejnym następcą św. Piotra został 76-letni argentyński kard. Jorge Mario Bergoglio, który przyjął imię Franciszek. Jest on pierwszym papieżem z Argentyny i w ogóle z którejkolwiek z Ameryk. Jest także pierwszym jezuitą wybranym na ten urząd.

Niedowierzanie i zaskoczenie

Nie wiadomo, jak to się stało, ale Franciszek od razu zyskał przychylność wiernych, a nawet przychylność mediów. Szczery uśmiech na twarzy i proste, zrozumiałe nawet dla niewierzących gesty z pewnością mu w tym pomogły. Pierwsze słowa na placu – podziękowania i modlitwa za jego poprzednika, Benedykta XVI, i ten gest, pełen pokory pokłon przed całym światem mówiły tak wiele. W ciągu następnych miesięcy przekonamy się wielokrotnie, że nie była to poza, wyuczona gra wytrenowana ze specjalistą od kreowania wizerunku, do której tak bardzo przyzwyczaił nas współczesny świat. On taki jest, bliski ludziom i ich zwyczajnym, czasem bardzo prozaicznym problemom. Pierwsze informacje o nowym papieżu niejednemu zapewne wydały się zaskakujące. Ojciec Święty po pierwszym spotkaniu z pielgrzymami zgromadzonymi na placu św. Piotra nie zgodził się wsiąść do watykańskiej limuzyny, by pojechać na nocleg do Domu św. Marty, ale wraz z wszystkimi elektorami udał się tam minibusem. Wychodząc na balkon, nie nałożył też czerwonej obszytej futrem aksamitnej pelerynki, a zamiast złotego ozdobnego krzyża wybrał swój stary, skromny krzyż biskupi. Następnego dnia po wyborze – kolejne zaskoczenie. Rano papież pojechał do swojej ukochanej rzymskiej bazyliki – Santa Maria Maggiore, by podziękować Matce Bożej, a także prosić ją o opiekę. Rozmawiał tam również z zakonnikami, którzy jak każdego dnia od rana spowiadali. „Bądźcie miłosierni w konfesjonale dla swych penitentów, oni bardzo tego potrzebują” – prosił Franciszek. Słowa o tym, że konfesjonał nie jest salą tortur, Ojciec Święty powtarza regularnie, w czasie audiencji generalnych czy przy innych okazjach. I są już tego pierwsze efekty. W ostatnich dniach w Radiu Watykańskim ks. Krzysztof Nykiel z Penitencjarii Apostolskiej, zwanej Trybunałem Pokuty, która jest najwyższym urzędem w Kościele rozpatrującym kwestie sumienia, przyznał nawet, że coraz więcej pielgrzymów przybywających do Rzymu udaje się do spowiedzi w papieskich bazylikach. Według niego spowiednicy informują wręcz „z entuzjazmem” o masowym napływie wiernych przy okazji środowych audiencji generalnych papieża i niedzielnych spotkań na modlitwie Anioł Pański, a kościoły w pobliżu Watykanu są pełne tych, którzy proszą o możliwość wyspowiadania się.

Tamta pierwsza wizyta Franciszka za murami Watykanu miała swój dalszy ciąg. Papież pojechał do Domu św. Pawła, w którym zatrzymał się przed rozpoczęciem konklawe. Zanim zabrał walizkę z rzeczami, zapłacił za swój pobyt, by – jak powiedział – dać dobry przykład. I koniecznie chciał, aby w improwizowanym spotkaniu z nim uczestniczył cały personel domu, nie tylko dyrekcja. Do jadalni zbiegli się więc wszyscy łącznie z paniami z kuchni i tymi, które zajmują się sprzątaniem. Jakie to dla nich wszystkich były emocje, ile łez radości, że on – teraz już papież – o nich nie zapomniał.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| ROK WIARY

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama