Kilar nasz Jasnogórski

Niedziela 2/2014

Dzięki godzinom, dniom, tygodniom rozmyślań tutaj, mieszkania w klasztorze jasnogórskim, przebywania w pobliżu Cudownego Obrazu powstały utwory religijne, jak „Angelus”, „Missa pro pace” – mówił Wojciech Kilar

 

Bardzo ważnym miejscem w życiu Wojciecha Kilara była Jasna Góra, którą nazwał swoim drugim domem, a o sobie mówił, że jest sługą sług Jasnej Góry. Wielki kompozytor był przekonany, że pobyt w klasztorze całkowicie zmienił jego życie duchowe i artystyczne, dając inspirację do twórczości religijnej. Z kolei Zakon Paulinów w dowód uznania dla tego wielkiego człowieka i genialnego, również jasnogórskiego kompozytora przyjął go do swojej Konfraterni.

Wierna to była przyjaźń. Dzień 17 lipca przez wiele ostatnich lat nazywano w klasztorze „Dniem Kilara”. I może tak pozostanie... To dzień urodzin muzyka, które przeżywał w Kaplicy Cudownego Obrazu na Mszy św. sprawowanej w jego intencji, na modlitwie brewiarzowej i różańcowej w zakamarkach klasztoru oraz na przyjacielskich rozmowach z ojcami i braćmi paulinami.

Mieszkaniec klasztoru

Teraz, po śmierci Wojciecha Kilara, wyjątkowo doceniamy ważny dokument ukazujący jego związki z Jasną Górą. Jest to utrzymany w czarno-białej konwencji album pt. „Na Jasnej Górze odnalazłem wolną Polskę... i siebie”. Zawiera zapis rozmowy z Wojciechem Kilarem, którą przeprowadził o. Robert Mirosław Łukaszuk, paulin, 17 lipca 2002 r., w 70. rocznicę urodzin kompozytora. Tekst ubogacają zdjęcia autorstwa Zdzisława Sowińskiego, przyjaciela Wojciecha Kilara.

Jak zauważył o. Robert M. Łukaszuk, kompozytor – zachwycający wszystkich swoją erudycją i talentem, ujmujący wielką skromnością i wyciszeniem – z właściwą sobie prostotą podzielił się wtedy, w czasie urodzinowej rozmowy, doświadczeniem wiary i świętości. Pokazał Boże drogowskazy, które zaprowadziły go na Jasną Górę.

Dowiadujemy się, że to właśnie na Jasnej Górze w okresie stanu wojennego rozpoczął się ważny rozdział jego twórczości, obejmujący muzykę o tematyce religijnej. Do tej pory sięgnął do sacrum tylko raz, tworząc krótką kantatę „Bogurodzica”. Teraz zaczęło się w jego twórczości coś nowego. Na Jasnej Górze powstawał słynny „Angelus”, rozpoczynający się bardzo wyraziście – od recytowania „Zdrowasiek”, będący apoteozą modlitwy różańcowej. Wojciech Kilar wyznał, że prawdopodobnie nigdy nie odważyłby się sięgnąć po teksty sakralne, gdyby nie Jasna Góra.

„Jasnogórskie ścieżki” – jak pisze o. Łukaszuk – doprowadziły Wojciecha Kilara aż do Watykanu. „Powrócił do Domu Matki opromieniony spotkaniem z Ojcem Świętym” – zanotował paulin. W obecności Jana Pawła II bowiem 7 grudnia 2001 r. wykonano dzieło życia Wojciecha Kilara „Missa pro pace”. Papież zachwycił się tym utworem, a nawet przesłał do twórcy osobisty list gratulacyjny.

Matka Boża go dotknęła

Podczas „Dnia Kilara” 17 lipca 2011 r. kompozytor złożył jedno ze swoich ważnych wyznań na temat znaczenia częstochowskiego sanktuarium w jego życiu: „Zawsze to samo wrażenie, kiedy wchodzę w te mury, to jest dosłownie, jakby Matka Boża położyła na mnie swoją rękę, to ten cud Jasnej Góry, który od stuleci jest taki sam, niezmienny, jest opoką naszą, Polaków, opoką moją. Dziękuję Bogu za to i tym, którzy spowodowali, że właściwie od prawie 30 lat jestem prawie mieszkańcem Jasnej Góry. Czy jestem tutaj, czy jestem u siebie w domu, to właściwie zawsze Jasna Góra jest ze mną, i obraz Matki Bożej, który od ojca przeora otrzymałem, stoi w takim miejscu w moim domu, że przechodzę koło niego można powiedzieć setki razy codziennie, i prawie za każdym razem się żegnam, i często się modlę przed tym obrazem, tak że Jasna Góra jest ze mną wszędzie tam, gdzie ja jestem, i za to Bogu dziękuję”.

Ku wieczności

W Bazylice Jasnogórskiej z okazji różnych uroczystości rozbrzmiewają kompozycje Wojciecha Kilara. Wśród jego utworów sakralnych można wymienić: „Bogurodzicę”, „Exodus” „Angelus”, „Magnificat”, „Te Deum”, „Victorię” czy wielkie muzyczne dzieło „Missa pro pace”. W Częstochowie zostało wykonane m.in. „Te Deum”, które napisał, przeżywając żałobę po śmierci żony Barbary, której świętej pamięci ten utwór dedykował.

Wojciech Kilar, po odejściu żony w 2007 r., już sam pielgrzymował na Jasną Górę. Biuro Prasowe Jasnej Góry zanotowało w 2008 r. taką jego wypowiedź: „W tym roku jest to szczególna dla mnie modlitwa dlatego, że straciłem najbliższego towarzysza mojego życia – moją żonę, z którą bywaliśmy tutaj. Jestem szczęśliwy, że mogę się tutaj za nią pomodlić, przed obliczem Pani Jasnogórskiej”.

A w 2011 r. Wojciech Kilar mówił: „Mam nadzieję, że będą mi wybaczone wszystkie moje grzechy, jakie miałem. I tutaj, u stóp Matki Bożej, chcę wypraszać łaskę dla mnie o to, żebym znalazł się też tam, gdzie – jak wierzę – moja żona się w tej chwili znajduje – w Domu Pana; żeby dobry Bóg nas połączył”.

Narodowy i jasnogórski

„Kilar nasz narodowy” – pod takim tytułem w 2012 r., na 80. urodziny Wojciecha Kilara, został w „Niedzieli” wydrukowany tekst wszechstronnie prezentujący sylwetkę tego wybitnego kompozytora. Teraz, gdy nastał czas kolejnych podsumowań w związku z jego śmiercią, możemy powiedzieć: „Kilar nasz jasnogórski”.

Na następnej stronie „Niedzieli” prezentujemy fragment wywiadu o. Roberta M. Łukaszuka z Wojciechem Kilarem. Wypowiedź dotyczy monumentalnego dzieła religijnego „Missa pro pace”.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama