Po prostu Tolkien

Wzrastanie 1/2014

Wielu krytykom nie może przejść przez gardło informacja, że Tolkien był gorliwym wyznawcą Kościoła rzymskokatolickiego. Gdy zaś „eksperci” zdołają to już wykrztusić, to dodają natychmiast, że wielki pisarz religię traktował jako rzecz prywatną; że pilnował, by jego wiara nie miała wpływu na treść dzieł, które tworzył. Czyżby?

 

Dzieci Iluvatara

Jednak co z obrazem stworzenia świata w Silmarillionie? Z buntem Melkora – najpotężniejszego z Ainurów (aniołów), który nie chciał służyć Iluvatarowi (Stwórcy) i sprowadził na ziemię zło? A dzieje elfów – pierwszych Dzieci Iluvatara, z których część pod wpływem podszeptów Melkora uległa złu i przemieniła się w krwiożerczych orków? Czy wreszcie historia Pierścienia, będąca w istocie przypowieścią o zmaganiu się ze złem zatruwającym duszę, również sagą o hobbicie – dźwigającym nieznośne brzemię, upadającym raz po raz, ale podnoszącym się stale na nogi, wciąż gotowym do poświęceń w imię odkupienia świata…

Tolkien swoją wiarę traktował bardzo serio. Stawiał Boga zawsze w centrum swego życia i swoich działań. Kiedyś stwierdził, że Władca Pierścieni to dzieło na wskroś religijne i katolickie. W istocie inspiracje biblijne w połączeniu z talentem autora sprawiają, że mamy do czynienia z przepiękną, mądrą prozą.

Ukryta dolina

Dzisiaj wyznanie miłości do ojczyzny i narodu wywołuje medialną agresję, lawinę kpin i oskarżeń o niecny nacjonalizm, o faszyzm, o „szerzenie nienawiści”… Dziś zwalcza się patriotyzm, za to na piedestał wynosi się demokrację, ogłasza się ją religią panującą. Sceptycyzm okazany„władzy ludu” to najgorsza herezja, nieledwie zbrodnia przeciw ludzkości. Aby wylansować się w mediach najlepiej mieć poglądy lewicowe, chwalić „postęp” i pluć na tradycję.

Trzeba tu więc przypomnieć, że Tolkien był patriotą, że kochał swój kraj. Gdy wybuchła Wielka Wojna, wstąpił na ochotnika do wojska i pojechał na front. Trafił tam wprost w bagna krwi pod Sommą. Wrócił do domu schorowany, zdrowie zrujnowała mu gorączka okopowa. Jednak nigdy tego nie żałował, poświęcenie dla kraju uważał za rzecz oczywistą.

Autor Hobbita odżegnywał się od demokracji i od socjalizmu. Był szczerym monarchistą – przecież Powrót króla to marzenie o nastaniu rządów autorytetu, ładu i sprawiedliwości. Z kolei opis hobbickiego Shire’u wyraża tęsknotę za „wsią spokojną”, jaką zapamiętał z dzieciństwa, za wyspą tradycji opierającą się naporowi modernistycznych bałwanów.

„Jestem hobbitem pod każdym względem, oprócz wzrostu” – pisał o sobie i wyznawał swą miłość do ogrodów, sadów i pól uprawnych.

Był wiernym mężem oraz ojcem czwórki dzieci. Pisarz szedł stale pod prąd. Wiedział, że jego świat upada pod naporem sił Ciemności. Obserwował zwycięski marsz sług Saurona, miażdżący nieprzystosowanych niczym potworny walec. Widział jak wycinane są drzewa wokół Isengardu… Jednak nie ustąpił, nie przystosował się.

Przeciw Mordorowi

W latach 30. XX wieku, gdy lewica hiszpańska zabijała księży i paliła świątynie, oklaskiwana w tym dziele przez „antyfaszystów” z całego świata, Tolkien znów nie zawahał się wystąpić przeciw obowiązującym modom. Poparł narodowych powstańców generała Francisco Franco, jako obrońców Kościoła i religii. Tolkien przyjaźnił się z poetą Royem Campbellem, który walczył w krucjacie Franco, a po powrocie do kraju chętnie używał pięści w dyskusjach z lewicowcami. Do dziś wywołuje to pianę na ustach „postępaków”, którzy przestrzegają przed „zakamuflowanym faszystą Tolkienem”.

J.R.T.T. był zaciętym antykomunistą. W czasach, gdy zachodni intelektualiści rozpływali się w zachwytach nad „wujaszkiem Joe” Stalinem i sowiecką „ojczyzną proletariatu”, Tolkien mówił o Dżugaszwilim bez ogródek jako o „krwiożerczym starym mordercy” i szydził z jego zapowiedzi utworzenia „szczęśliwej rodziny narodów dążących do zniesienia tyranii i nietolerancji”.

Autor Władcy Pierścieni występował też przeciw Hitlerowi, wyśmiewał nazistowską interpretację „wyższości” rasy aryjskiej. Zarazem domagał się przestrzegania w walce reguł obowiązujących ludzi cywilizowanych. Sprzeciwiał się ostro niektórym metodom, po jakie sięgnęli alianci, takim jak bombardowania miast niemieckich i japońskich. Porównał je do próby zwalczania Saurona przy pomocy Pierścienia (wszak Pierścień też dawał potęgę swoim właścicielom, lecz w zamian zmieniał ich dusze, zniewalał ich, przemieniał w sługi Zła). Zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki pisarz uznał za pomysł „obłąkanych fizyków” i „budowniczych nowej wieży Babel”. Cóż z tego, pytał, że pokonaliśmy „Saurona”, skoro Pierścień zamienił nas,

„ludzi i elfy” w krwiożerczych „orków”…?

Czekając na świt

„Zapadły już Ciemności” – stwierdza czarodziej Gandalf. – „Nie będzie świtu”… Pesymizm bijący z niektórych stron Władcy Pierścieni może przytłaczać. Szczególnie gdy uświadomimy sobie podobieństwo dramatu bohaterów z naszą rzeczywistością.

„Nieprzyjaciel bowiem wzrasta w siły, a my wciąż słabniemy. Naród nasz przeżywa zmierzch, jesień, po której już nie rozkwitnie wiosna” – mówi Faramir. – „Ludzie (…) w większości popadli w zepsucie i szaleństwa. Wielu rozmiłowało się w ciemnościach i czarnej magii. (…) nawet sam Gondor także ściągnął na siebie upadek, gnuśniejąc po trosze i łudząc się, że Nieprzyjaciel śpi, podczas gdy on był wprawdzie przepędzony z tych stron, ale nie zmiażdżony”.

Jednak nie wolno pójść na ustępstwa wobec Zła. Trzeba przechowywać Prawdę w zielonych dolinach, a gdy przyjdzie na to czas, stanąć odważnie przeciw diabelskim hordom, nawet wtedy, gdy nie ma nadziei na ocalenie własnego życia. „Nie obejdzie się bez walki, zanim przywrócimy ład” (Cotton). Będą też bolesne zranienia, a „(…) niestety, są rany, które nigdy całkowicie się nie goją” (Gandalf). Ale przecież „(…) nie wstrzyma Nieprzyjaciela żadna brama, jeśli opuszczą ją obrońcy” (Aragorn). „Wierzę nadal w zwycięstwo, nie liczę tylko na siłę oręża”. „Nawet Gollum może jeszcze przyczynić się do naszej sprawy”.

 

***

„Dobył miecza i zobaczyli ostrze złamane poniżej rękojeści. – Widzisz, Samie, nie na wiele zda się ten miecz. Zbliża się jednak dzień, kiedy zostanie przekuty na nowo”.

Życie to walka. Nadzieja nie umiera nigdy.

Andrzej Solak - www.krzyzowiec.prv.pl

Cytaty z „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama