Katolicka solidarność jest nam zadana

Niedziela 4/2014

Z abp. Wacławem Depo – metropolitą częstochowskim, przewodniczącym Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski – rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – 24 stycznia przypada wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy i ludzi mediów. Jest to okazja, by zwrócić się z modlitwą do świętego patrona wykonywanej przez wielu z nas pracy...

ABP WACŁAW DEPO: – Ludzie święci, jak Franciszek Salezy, są niczym gwiazdy, które trudno dosięgnąć, ale które pokazują drogę w ciemności. Formacja ludzkich sumień poprzez przekazywanie prawdy, a nie tylko wybranych informacji i opinii, to dla nas droga zadana i bardzo się cieszę, że przy okazji święta św. Franciszka Salezego możemy zjednoczyć się na modlitwie i w poczuciu odpowiedzialności za to, kim jesteśmy dla innych.

– Dlaczego Kościół uznał św. Franciszka Salezego za patrona właściwego dla świata dziennikarskiego?

– Patronem dziennikarzy i pisarzy katolickich ogłosił św. Franciszka w 1923 r. papież Pius XI. Niewątpliwie były pewne wyzwania, które w tamtym czasie stały przed Kościołem, ale zaważyła tu sprawa wcześniejszego ogłoszenia św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła. Doktor Kościoła to ktoś, kto poprzez swoje nauczanie i charyzmaty – otrzymane, pamiętajmy, nie dla siebie, lecz dla innych – ma wpływ na ludzi. Działalność pisarska i kaznodziejska św. Franciszka Salezego, służąca sprawie obrony prawd Kościoła i jego jedności, to fundamenty, które czynią go i dzisiaj kimś bardzo aktualnym.

Przywołam moje osobiste doświadczenie, związane ze św. Franciszkiem Salezym. Kiedyś, odczytując jedno z jego pism, zauważyłem takie słowa: Gdybyś był na modlitwie nawet w siódmym niebie, a ktoś poprosi o szklankę wody, to zejdź z wysokości i daj mu wody. Mamy tu właśnie sprawę kształtowania sumienia i pewnego uwrażliwienia na to, że miłość Boga wiąże się z konkretną służbą wobec bliźniego; że nie jest tylko jednym z haseł, ale konkretnym sposobem rozwiązywania ludzkich problemów. Ten święty nam to podpowiada.

– Jak dziennikarz katolik ma uczcić święto swojego patrona?

– Posłużę się znów faktem, a jednocześnie darem, jaki Kościół otrzymał w postaci Soboru Watykańskiego II. Podkreślił on mianowicie działanie Ducha Świętego w Kościele. – Odkrywanie roli Ducha Świętego we współczesnym świecie jest nie tylko zadaniem hierarchów i kapłanów czy osób życia konsekrowanego, ale również ludzi świeckich. Modlitwa do Ducha Świętego powinna być codzienną modlitwą każdego, kto staje się dojrzałym dziennikarzem i odpowiedzialnym człowiekiem, służącym prawdzie. Bez pomocy Ducha Świętego nie rozeznamy różnych niebezpieczeństw i duchów, które wokół nas krążą. Owo rozeznanie pomoże nam później w przekazie prawdy, która wcale nie jest łatwa, bo zobowiązuje. Tymczasem dzisiaj tzw. poprawność polityczna czy wszelkiego rodzaju manipulacje są czymś tak powszechnym, że ludzie już nie wiedzą, kto mówi prawdę i komu należy wierzyć, za kim powinno się pójść. W takich więc dniach, jak święto patrona ludzi mediów, dziennikarz katolik powinien za jego przyczyną prosić o potrzebne dary Ducha Świętego.

– Dlaczego dla dziennikarzy pracujących w mediach świeckich te dary są także bardzo potrzebne?

– Dlatego, że nie ma wielu prawd, chociaż przyzwyczailiśmy się dzisiaj do publicystycznych stwierdzeń, że każdy ma swoją prawdę i w imię wolności może ją upowszechniać. Nie! Wolność musi być budowana na prawdzie obiektywnej, bo inaczej będzie kłamliwą ideologią, która jest zagrożeniem dla konkretnego człowieka i dla całej ludzkiej społeczności.

– Czym wobec tego powinna być poprawność polityczna?

– Każdy polityk jest zobowiązany najpierw do poznania i zrozumienia rzeczywistości – w imię odpowiedzialności i dobra wspólnego narodu. Rozpoznawanie prawdy o rzeczywistości nie może być od tego dobra oddzielone – powinno być z nim bardzo ściśle powiązane. Jeśli w działaniu polityka tego nie ma, to jest on zwyczajnym graczem politycznym, a nie człowiekiem służącym własnemu narodowi, mężem stanu na miarę sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Bo mąż stanu myśli także o przyszłych pokoleniach, a polityczny gracz myśli o przyszłych wyborach. Na taką poprawność polityczną, która jest związana tylko z konkretem sukcesu wyborczego, nie możemy się zgadzać.

– Porozmawiajmy o ludziach pracujących w mediach katolickich. Mamy dziś sporo tytułów prasowych – dzienniki, tygodniki, miesięczniki, kwartalniki i pisma parafialne w sporych nakładach, rozgłośnie radiowe i programy telewizyjne. Co powinno być sprawą zasadniczą dla pracujących w tych mediach?

– Zwrócę uwagę najpierw na sprawę zasadniczą w powołaniu kapłańskim. Otóż pierwszym zadaniem kapłana jest głoszenie Ewangelii, następnie dopiero poprzez wiarę dochodzimy do tajemnicy sakramentów świętych, a na trzecim miejscu jest pewna odpowiedzialność za tworzenie wspólnoty. Coś z tego kapłańskiego zadania, na które zwrócił uwagę bł. Jan Paweł II, jest obecne w służbie dziennikarza katolickiego. Przede wszystkim, rozpoznając prawdę Ewangelii, musi być jej wierny. Samo rozpoznanie jednak nie wystarczy, ono musi być oparte na sakramentach świętych. Każdy dziennikarz, tak jak zresztą każdy z nas, kapłanów, jest zobowiązany m.in. do rachunku sumienia i do korzystania z sakramentu pojednania. Nie może być katolickiego dziennikarza, który od rozpoznawania prawdy i ewentualnych braków nie przechodzi do sakramentalnej więzi, jaką jest sakrament pokuty, a stąd ma już prostą drogę do sakramentu Eucharystii, z której będzie czerpać siłę duchową do przeciwdziałania nurtom przeciwnym Ewangelii i Kościołowi. Dopiero kiedy ma się ten fundament, i to bardzo mocny, można mówić o możliwości formowania tych, którzy korzystają z tych mediów. Katolicki dziennikarz jest odpowiedzialny za to, co przekazuje, i czym sam żyje.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama