Zabłyśnij na katechezie

Droga 19/2013

Czy piątka z religii ma związek ze zbawieniem?

 

            Spróbuję połączyć w odpowiedzi na powyższe pytanie kilka zagadnień, o jakich ostatnio do mnie pisaliście. Oto fragmenty listów:

Jest w naszej klasie kolega niewierzący, który chodzi na religię i ma piątkę, czy może z takim świadectwem iść do ślubu? Piątka to piątka…

Jeden kolega ostatnio miał sprawę w sądzie i zawyrokowano, by dalsze lata spędził w zakładzie poprawczym. A miał u nas z religii same piątki… Jak to pogodzić?

Katechetka powiedziała nam kiedyś, że zachęca do poznawania wiary, ale to nie wiedza daje zbawienie, tylko Pan Bóg. Czy można być zbawionym, nie wiedząc nic o Panu Bogu?

Chciałbym, abyśmy od początku rozróżnili wiedzę od wiary: można z zainteresowaniem poznawać wiedzę religijną, można się nawet doskonale orientować w dogmatach i moralności chrześcijan, muzułmanów, wyznawców religii mojżeszowej czy buddyzmu i żadnej z tych religii nie przyjąć za swoją. Wiedza to nie wiara, choć może wyznawanie wiary uczynić bardziej świadomym.

Trudniej sobie wyobrazić osobę wierzącą, która nie chce poznawać prawd wiary i zasad życia według niej – to jakby ktoś interesował się przyrodą i nie chciał nic wiedzieć ani o roślinach, ani o zwierzętach, ani o krajobrazie…

Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko opowiadał kiedyś o czasie spędzonym w wojsku (w tamtych czasach organizowane tak zwane jednostki kleryckie, do których powoływano alumnów z pragnieniem „zamieszania im w głowach”). Był w jego jednostce pewien komandor, który uzyskał doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, specjalizując się w nauce św. Tomasza z Akwinu. Nie był wierzący, a jego wykłady miały na celu ośmieszenie wiary.

Aby nasze życie jednoczyło wiedzę i codzienność, trzeba podjąć decyzję o wprowadzaniu w życie tego, co mówi przyjęta przez nas wiara. Niektórzy wręcz twierdzą, że jedną z cech charakteryzujących dojrzałego człowieka jest konsekwencja, a to już niedaleko wierności.

Nikomu nie zabronimy życia w zakłamaniu, ale to raczej odpycha, czasem jest przyczyną cierpienia, a nawet chorób.

Co do wyroku sądu – nam nie wolno nikogo osądzać, zdarza się nieumyślne popełnienie jakiegoś przestępstwa, bywają pomyłki nawet w sądach, to na pewno nie ma nic wspólnego z wiedzą i gorliwością religijną osądzonego. Zwykle też niesprawiedliwe są uogólnienia, na każdego człowieka trzeba patrzeć przez pryzmat jego sytuacji i możliwości.

A związek wiedzy ze zbawieniem? Z pewnością, żeby żyć według woli Boga, musimy ją poznać. Ale niektórzy nie mają takiej możliwości, za to patrzą na świat wrażliwym okiem i serdecznie wszystkich traktują. Pan Bóg nieomylnie wie, jakie są nasze intencje i na ile chcemy Mu służyć – a to jest podstawą Jego decyzji o naszej wieczności. Choć jeśli mamy możliwość poznawania Boga, to nie rezygnujmy z okazji – trzeba wiedzieć, kto nas kocha i jakiej współpracy od nas oczekuje.

Wspomnę jeszcze pewnego ucznia, którego uczyłem w liceum w latach 1990–94, jeszcze wtedy licea były czteroletnie. Na początku pierwszej klasy zgłosił się do mnie i zapytał, czy może chodzić na religię mimo tego, że jest nieochrzczony. Oczywiście, zgodziłem się i z tygodnia na tydzień patrzyłem na niego z coraz większym podziwem: na każdą lekcję był przygotowany, miał najładniejszy i najciekawszy zeszyt w klasie i pamiętał to, o czym mówiliśmy na lekcjach. Na maturze miał piątkę (ocen celujących jeszcze wtedy nie było). Długo czekałem, aż ta wiedza i jego postawa przyniesie owoce – w maju tego roku mnie znalazł i zapytał, czy mógłby przygotować się do chrztu…

Z dzisiejszym tematem ściśle wiąże się temat podjęcia skutecznej pracy nad sobą, ale o tym za miesiąc.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| KATECHEZA, OCENA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama