Trochę filozofii

Droga 23/2013

„Osoba jest takim dobrem, z którym nie godzi się używanie, które nie może być traktowane jako przedmiot użycia i w tej formie jako środek do celu”.

 

Nie zdajemy sobie sprawy,  jak wielki wpływ na nasze codzienne myślenie i działanie mają rozpowszechnione poglądy innych ludzi, zarówno tych żyjących współcześnie i tych, którzy żyli wiele wieków przed nami. Echa myśli starożytnych filozofów znajdziemy również dzisiaj. Te filozofie mogą mieć zarówno pozytywny jak i negatywny wpływ na nasze życie.

Utylitaryzm jest właśnie taką starą filozofią, która dzisiaj ma wielu zwolenników. Utylitaryzm może mieć różne odmiany, nawet istnieje jego personalistyczna odmiana. Ogólnie mówiąc, osobę ludzką traktuje się tu instrumentalnie i redukuje się ją do funkcji, jakie pełni (liczy się więc jej przydatność).

Szczególną odmianą utylitaryzmu jest hedonizm. Być szczęśliwym znaczy tu żyć przyjemnie. Przyjemności – jako najwyższemu dobru jest podporządkowane wszystko inne. Rozum człowieka jest po to, by zapewnić maximum przyjemności przy minimum przykrości.

Karol Wojtyła podaje najkrótszą definicję hedonizmu: „Maksimum przyjemności dla maksymalnej ilości ludzi przy minimum przykrości dla tychże ludzi” i wykazuje istotny logiczny błąd w takim rozumowaniu. Otóż ludzie różnie mogą rozumieć i przeżywać przyjemność. To, co dla jednego jest przyjemne, dla drugiego nie musi takim być.

Tymczasem przyjemność pojawia się jako wartość dodana, jest przy okazji działania i nie może być jedyną normą, ponieważ często to, co dobre, może być trudne i przykre. Tak więc jeśli przyjemność jest na pierwszym miejscu, to osoba jest tylko środkiem do celu. Wyjściem z błędnego koła hedonizmu jest uznanie poza dobrem subiektywnym dobra obiektywnego, które jednoczy osoby i staje się ich dobrem wspólnym. W przypadku hedonistycznego stylu życia mężczyzna i kobieta żyją, harmonizując swoje egoizmy. Każda z osób nastawia się na swoją przyjemność, a równocześnie zgadza się na to, aby stać się środkiem do celu, przedmiotem dla drugiej osoby. Jest to odwrotność przykazania miłości: „Muszę traktować siebie samego jako środek i narzędzie, skoro w ten sposób traktuję drugiego ze względu na siebie”. Taki układ międzyosobowy może działać do pierwszych kryzysów kiedy egoizmów nie uda się już zharmonizować! Mężczyźni i kobiety mówią wtedy, że ich miłość się skończyła, a tak naprawdę nigdy jej nie było. Prawdziwa miłość osoby musi polegać na jej afirmacji ponad konsumpcyjne wartości.

Karol Wojtyła podaje zasadę odniesienia do osoby, którą powinien poznać każdy człowiek:

„Osoba jest takim dobrem, z którym nie godzi się używanie, które nie może być traktowane jako przedmiot użycia i w tej formie jako środek do celu”. Wyraża tę samą myśl jeszcze inaczej, pozytywnie: „Osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko miłość”. Człowiek jako osoba ma godność tak wielką, że należy mu się traktowanie jako przedmiotu miłości, a nie użyteczności. W miłości prawdziwej zawiera się afirmacja osoby jako takiej.

W dobrze nam znanym przykazaniu miłości ukryta jest właśnie ta norma personalistyczna, którą tak precyzyjnie zdefiniował Karol Wojtyła.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama