Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną

Zeszyty karmelitańskie 2/2013 Zeszyty karmelitańskie 2/2013

Motyw przeciwnika Boga pojawia się w Biblii szczególnie wyraźnie w kontekście spotkania narodu wybranego z szeroką ofertą obcych bożków i bogów, których wybrany przez Boga Izraelita nie może zaakceptować. Propozycja obcego kultu była skierowana do każdego indywidualnie i stanowiła próbę stworzenia całej nowej społeczności owładniętej idolatrią.

 

Z kontaktu człowieka z szatanem zawsze wynika zamęt serca człowieka, a to ma wpływ na nieład w porządku świata. Poddający się szatanowi stanowią „sektę Antychrysta” (określenie Izydora z Sewilli, 560-636, z dziełka Moralia na Księgę Hioba, ks. 29, rozdz. 6-8). Pojawiające się antycuda mają ludzi zwieść i poprowadzić w kierunku antywartości (mnich Adson z Montier-en-Der, zm. 992 r., w dziele List do królowej Gerbergi o pochodzeniu i czasie Antychrysta). Sięgający po magię nauczyciele doprowadzają swe logiczne myślenie do absurdu, tworząc nienaukę (Hugo od św. Wiktora, 1096-1141, w dziele O sakramentach, ks. 2, cz. 17). Antychryst już się narodził, skoro czyni tak wiele znaków-nie-cudów. Będzie naśladował mowę dzieci, a spowoduje, że miesięczne noworodki przemówią, potwierdzając „jego czas” (dominikanin, św. Wincenty Ferreriusz, 1350-1419, w Liście o czasie Antychrysta i końcu świata). Przeciwnik ma niebezpieczną naturę. Papież Grzegorz Wielki napominał: „niech nikt nie będzie na tyle pozbawiony rozumu, by się łudzić, że jego to nie dotyczy, skoro w członkach każdego żyje i sroży się Antychryst”[18].

Pomimo przestróg zaprzedawanie się ludzi szatanowi nadal trwało, na co wskazuje dalszy rozwój magii. Na przełomie XVI i XVII wieku nastąpiło wykrystalizowanie się okultyzmu, rozumianego jako swoiste zestawienie gnozy (wiedzy tajemnej) i magii (praktyki wyrażającej się w technikach i rytuałach). Według słownika oxfordzkiego termin „okultystyczny” w znaczeniu „to, czego nie można uchwycić umysłem, niedostępne zwykłemu rozumieniu bądź poznaniu” datuje się na 1545 r. W roku 1633 r. zakres znaczeniowy tego pojęcia rozszerzył się, wchłaniając „owe rzekome starożytne i średniowieczne nauki, mające zawierać jakąś wiedzę lub umożliwiać posługiwanie się siłami sekretnymi i tajemniczymi Natury (magia, alchemia, astrologia, teozofia)”[19].

Kartezjańska myśl skompromitowała wielkość wiedzy tajemnej. Świat materialny, sprowadzony do przestrzeni i ruchu, został pozbawiony podstaw świata magii i czarów. Wiara w magię naturalną lub w czary polegała odtąd na władzy wyobraźni lub ukrytych, nieznanych dotąd właściwościach świata natury. Ojciec Lebrun, autor słynnej Historii praktyk zabobonnych (1689), stwierdził stanowczo: „Demon się potknął, odkrył swe sztuczki”. Sceptycznie nastawieni do magii byli także niektórzy protestanci: holenderski pastor B. Bekker orzekł w swym dziele De betoorte („Świat zaczarowany”, 1691), że wiara w diabła pochodzi z pogaństwa, a Biblia – czytana uczciwie – nie wspomina o nim słowem. Nie ma więc magów i czarowników. Tę samą myśl w Niemczech wyrażał Thomasius, który po wielu prześladowaniach otrzymał w 1709 r. katedrę uniwersytecką w Lipsku. Wzorem Bayle'a i Fontenelle'a Diderot i Wolter uważali magię i czary za szarlatanerię i przesąd. W Listach perskich Rica natrząsał się z amuletów i talizmanów, z „powszechnego panaceum” i kontaktów z duchami.

Pomimo spektakularnych zwycięstw racjonalizmu w XVII i XVIII wieku praktyka czarów rozwijała się nadal. W 1612 r. wybuchła epidemia opętań w kraju Basków; niedługo później miał miejsce dramat opętanych zakonnic w Loudun i sprawa marszałka de Luxembourg, oskarżonego w 1680 r. o pakt z diabłem. W 1608 r. został otwarty spór o magnetyzm, który trwał pół wieku, rozpoczęty przez profesora z Marburga, Gocleniusa: Fludd twierdził, że diabeł może odebrać skuteczność mocom magnetycznym, Van Helmont sądził, że „maść magnetyczna” działa, przyciągając ku sobie zasadę przeciwną gojeniu się ran, a ojciec Roberti uważał kurację magnetyczną za dzieło szatana[20].

Religijność baroku była płytka, brakowało zrozumienia dogmatów, celów, obrzędy pojmowano na sposób ludowy. Łatwo stawała się więc pożywką fanatyzmu, pogromów, wiary w czarownice i poddania się magii. Rozwój nauk tajemnych (głównie astrologii i nekromancji), podtrzymywanych przez dwory królewskie i książęce (w Polsce na przykład dwory Zygmunta Augusta, Stefana Batorego, Zygmunta III), stwarzały atmosferę lęku przed siłami nadprzyrodzonymi. Wiara w potęgę szatana i moc czarownic wiązała się z przekonaniem, że diabeł może opanować ciało i wyczyniać z nim dziwy: rzucać nim, ryczeć, bluzgać bluźnierstwami, parskać na krzyż. Uważano, że człowieka może opętać nie tylko pojedynczy diabeł, ale kilka, albo nawet gromada. Zarówno ludzie prości, jak i wykształceni bali się opętania[21].

W wiekach XVI, XVII i XVIII nastąpiła prawdziwa epidemia opętań. Śniono i mówiono o różnych strachach, na przykład zjawach o trupich twarzach, o postaci morowej dziewicy przemierzającej knieje i pola. Największą grozę wywoływały upiory, inaczej wampiry lub strzygonie. Przyjmowano, że czarownice przy pomocy diabła opanowywały trupy ludzkie leżące w grobach i z ich udziałem dusiły lub zarażały ludzi i zwierzęta domowe[22]. Diabła można było jednak pokonać i stosunkowo łatwo wyegzorcyzmować, na przykład ośmieszając go, jak to się działo w wielu opowieściach hagiograficznych. Inny sposób podejścia do „spraw diabelskich” zalecał kwietyzm, potępiony przez Kościół w XVII wieku. Doktryna mistyczna i metoda kontemplacyjna, inspirująca się bezpośrednio lub pośrednio doktrynami orientalnymi, była odpowiednikiem protestanckiego pietyzmu. Kwietyzm pojawił się w świecie zachodnim w drugiej połowie XVII wieku wraz z Miguelem de Molinos (1628-1696), hiszpańskim księdzem osiadłym w Rzymie. Głosił on konieczność zachowania absolutnej bierności duszy wobec pokus szatana – łącznie z odrzuceniem modlitwy, umartwień i ćwiczeń w cnocie[23]. Innocenty XI w 1682 r. wydał instrukcję przeciw kwietyzmowi, w której czytamy: „Jest rzeczą bezbożną (…) twierdzić, że nie należy opierać się pokusom ani przypisywać kontemplatykom grzechów, jakie popełniają podczas kontemplacji, na podstawie fałszywego mniemania, że to nie oni, lecz diabeł działa za pośrednictwem ich członków. Jest rzeczą równie bezbożną twierdzić, że kontemplatycy nie muszą wyznawać tych grzechów w sakramencie pokuty”[24].

 



[18] Grzegorz Wielki, Moralia in Job, 1, 28, 7, 15. Por. A. Gentili, Proroctwa na III tysiąclecie, przekł. B. Piotrowska, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002, s. 189-190.
[19] M. Eliade, Okultyzm, czary, mody kulturalne, przekł. I. Kania, Oficyna Literacka, Kraków 1992, s. 57-58.
[20] J.A. Rony, Magia…, dz. cyt., s. 58-62.
[21] Z. Kuchowicz, Człowiek polskiego baroku, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1992, s. 214-216, 244-263.
[22] Z. Kuchowicz, dz. cyt., s. 216-218; A.M. di Nola, Diabeł…, dz. cyt., s. 315-334.
[23] H. Masson, Słownik herezji w Kościele katolickim, tłum. B. Sęk, wyd. Książnica, Katowice 1993, s. 185-187, 216.
[24] Za: R. Laurentin, Szatan. Mit czy rzeczywistość?, przekł. T. Szafrański, wyd. Pax, Warszawa 1997, s. 222.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...