Oblubieniec… bliskie spotkanie ze św. Józefem!

Wzrastanie 3/2014

Nie wiem kim jesteś. Dziewczyną czy chłopakiem? Mężczyzną czy kobietą? Wiem jednak, że na pewno warto, abyś poznał/a św. Józefa – Patrona Kościoła, Patrona każdego z nas. On może Ci dużo powiedzieć. Chciałbym Ci opowiedzieć, czego ten święty dokonał w moim życiu i czego wciąż się od niego uczę.

 

Dlaczego piszę o św. Józefie?

Zauważam przynajmniej trzy powody. Po pierwsze – przeżywamy miesiąc poświęcony jego czci, w którym cały Kościół świętuje Jego uroczystość 19 marca. Po drugie – jest on Patronem naszych czasów, XXI wieku. Papież Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej Redemptoris Custos mówi, że sama postać Józefa z Nazaretu nabiera dla Kościoła naszych czasów szczególnej aktualności w związku z nowym Tysiącleciem chrześcijaństwa (RC, nr 32). Trzeci powód jest moim osobistym – to właśnie św. Józef pomógł mi w moim życiu powstać, „wejść” w dorosłe życie i wybrać powołanie kapłańskie. O sobie jednak powiem na końcu, a teraz chciałbym się skupić na św. Józefie.

Kim był św. Józef?

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym (Mt 1, 19)

Ewangelia mówi o nim niewiele. Określa go bardzo pięknym określeniem: człowiek sprawiedliwy (Mt 1, 19). W rozumieniu biblijnym człowiek sprawiedliwy to ten, który słuchając Bożego głosu, potrafi w świecie zaprowadzać ład. W ten sposób człowiek ten życiem świadczy o woli Boga. Jak jednak konkretnie Józef spełniał to powołanie, którym go obdarzył Bóg? Myślę, że pomocą w rozumieniu św. Józefa może być dla nas zachodnia ikona Kiko Argüello. Cała symbolika tej ikony zawiera w sobie treści, które mogą być konkretnymi wskazaniami dla każdego z nas. Spójrzmy więc na Józefa na tej ikonie.

Józef – nauczyciel modlitwy.

Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» (Łk 2, 49)

Józef na ikonie wydaje się jakiś nieobecny, jakby zamyślony nad czymś ważnym. Trzeba wiedzieć, że ikona przedstawia moment, kiedy święta rodzina wraca z Jerozolimy do Nazaretu, gdy Jezus ma dwanaście lat (por. Łk 2, 41-50). W świątyni Jerozolimskiej Józef usłyszał trudne słowa: wie, że ma być dla Jezusa ojcem, ale wie także, że ma być ojcem na wzór Boga – Ojca. Jakże to wymagające zadanie. Co to znaczy być na wzór Boga? I dlatego właśnie Józef, może nawet nieco przestraszony, zaczyna się modlić i kontempluje właśnie te słowa, które usłyszał w świątyni. Potwierdzeniem postawy modlitwy na ikonie jest żydowski szal modlitewny talit lub tałes. Używany jest on przez Żydów podczas modlitwy. Ma za zadanie pomóc człowiekowi w skoncentrowaniu się na tym, co najważniejsze, czyli na Bożych przykazaniach. Józef ma świadomość, że sam sobie nie poradzi. Dlatego zaczyna wpatrywać się w Boga, aby brać z Niego przykład i od Niego się uczyć. Czy nie tym właśnie jest modlitwa? Uczmy się od Józefa modlitwy!

Józef – nauczyciel pracy i przeżywania cierpienia.

Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Łk 22, 42)

Te słowa św. Łukasza Ewangelisty odnoszą się w pierwszym rzędzie do Jezusa, który podejmuje mękę i śmierć dla zbawienia każdego z nas. Idzie taką właśnie drogą z woli Ojca. Pismo Święte nazwie Jezusa cierpiącym Sługą Jahwe (por. Iz 53). Na ikonie widzimy jednak, że to św. Józef ma rysy cierpiącego Sługi Jahwe. To podobieństwo nie jest przypadkowe. Jezus dorastając, wpatrywał się w swojego ziemskiego ojca. A co przeżywał Józef? Ewangelia mówi nam o przeciwnościach i trudnościach, które Józef wraz z rodziną musi przeżywać: znosi odrzucenie w Betlejem, ciężki trud ucieczki do Egiptu i powrót do Nazaretu, przekreślenie własnych planów na życie. Myślę, że nie tak Józef wyobrażał sobie swoje życie. A tu ciągła przegrana, ciągłe cierpienia. Józef jednak wciąż chroni swoją rodzinę a szczególnie skarb powierzony mu przez Boga – Mesjasza. Otacza też piękną i czystą miłością swoją Małżonkę Maryję. Józef umie podjąć cierpienie, umie je przeżywać a nie odrzucać lub na nie się buntować. Staje się zatem dla Jezusa nauczycielem przyjęcia cierpienia. Uczy Go samozaparcia, by się nie cofnąć przed krzyżem, by nie zniechęcać się niepowodzeniem i odrzuceniem. Każdy z nas potrzebuje tej siły i mocy, aby przezwyciężyć cierpienie. Uczmy się od Józefa, jak przeżywać cierpienia!

Józef – zmagający się z Bogiem.

Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. (Mt 1, 20)

Można powiedzieć, że Jezus dobrze się bawi na ramionach swojego ojca – Józefa. Często widzimy, że dzieci bardzo potrzebują takiego bliskiego kontaktu z ojcem. Niezwykle tymi chwilami się cieszą. Z drugiej strony czują się pewnie, gdy jest przy nich ojciec i trzyma je za nogi, aby nie spadły. Ta scena pokazuje więc, jak święty Józef kochał Jezusa. Józef jednak jakby przesadnie mocno trzyma Jezusa za nogi. Bliskość z Nim była bowiem potrzebna także samemu Opiekunowi. Scena ta nawiązuje do walki Jakuba z Bogiem. Józef podobnie jak Jakub chce niejako powiedzieć: Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz (Rdz 32, 27). I pamiętamy, że Jakub otrzymał błogosławieństwo dla siebie i swojej rodziny. Na pewno wiele razy Bóg pobłogosławił także Józefowi. Józef uczy więc, aby z Bogiem się zmagać, aż nie udzieli nam błogosławieństwa. Nie tylko nam, ale także wszystkim, których znamy, za których prosimy Boga. Józef uczy, że to przez nas Bóg chce udzielać pomocy naszym bliskim. Mamy zatem ogromne zadanie wobec innych. Uczmy się od Józefa wytrwałości w wołaniu do Boga!

Józef przyjmujący i oddający życie.

Patrząc na Józefa niosącego Jezusa, przypomina nam się także scena Starego Testamentu, w której Abraham prowadzi swojego syna Izaaka na górę Moria, aby ofiarować go Bogu. Józef niesie Jezusa jak Baranka na zabicie. I prawdą jest, że w końcu Jezus daje się zabić jak Baranek na rzeż prowadzony (por. Iz 53, 7). Może Józef widział już w swojej modlitwie, że Jezus będzie musiał umrzeć, oddać swoje życie. Widzimy więc tutaj wielką pokorę Józefa w przyjęciu i oddaniu życia. Dzisiaj często ludzie chcą decydować do końca o życiu swoim i innych, szczególnie dzieci: To przecież do nas należy decyzja, czy mam mieć dziecko czy nie. Bardzo często też rodzice chcą decydować o życiu swoich już dorosłych dzieci: Słuchaj mamy i taty, my wiemy lepiej. To Bóg jest tym, który decyduje o życiu. Józef uczy nas zatem pokory, aby widzieć, że nie my jesteśmy panami naszego i cudzego życia, że życiem kieruje Bóg.

Józef w moim życiu.

Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie (Łk 2, 48)

Pozwól, że powiem Ci w skrócie swoje świadectwo. Gdy miałem 13 lat, straciłem mojego ojca. Bardzo go kochałem, gdyż to właśnie z nim spędzałem najwięcej czasu. Niestety nagle zmarł. A ja myślałem, że on nigdy nie odejdzie, a na pewno nie w tym momencie, kiedy go najbardziej potrzebowałem. Nie wiedziałem, gdzie się udać. Nie potrafiłem jakoś w taki sam sposób przylgnąć do mamy. Co miałem robić? Właśnie wtedy przyszedł mi z pomocą św. Józef. I to tak bardzo „po cichu”, jak tylko on potrafi. Nic nie mówiąc, zaprowadził mnie do Boga. To właśnie wtedy w pewien sposób zbliżyłem się do Eucharystii, do wspólnoty w mojej parafii. To właśnie wtedy zbliżyłem się do Boga – tak to dziś widzę. Może to nic takiego – dla mnie był to powrót do Ojca.   

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| ŚW. JÓZEF

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama