Doświadczenie świętowania

Zeszyty Karmelitańskie 4/2013

Jeżeli uczestniczymy w uroczystości, to sami stajemy się częściowo uroczyści; jeżeli uczestniczymy w podziękowaniach, to sami stajemy się częściowo wdzięczni itd. Uczestniczenie w świecie ideałów nas uwzniośla.

 

Nie trzeba prowadzić specjalnych badań antropologicznych, aby być przekonanym, że nie ma kultury bez świętowania, oraz że świętować może tylko człowiek. Mimo iż badania odsłaniają coraz liczniejsze podobieństwa pomiędzy zachowaniem zwierząt i ludzi, niemniej jednak nie spotkałam opisu świętowania wśród zwierząt. Co najwyżej można by się spodziewać obecności jednej z cech świętowania, nie zaś świętowania pełnego. Świętowanie pełne nie zawsze też jest doświadczane przez nas. Często mamy do czynienia jedynie z jego okruchami i nie zdając sobie sprawy z tego, że są to jedynie okruchy, nazywamy je świętowaniem.  

Pani z Caritasu opowiadała mi, iż pytała dziesięcioletniego chłopca, czemu nie było go na niedzielnej mszy św. Chłopiec odpowiedział jej, że nie mógł przyjść do kościoła, bo świętowali. Kumple przyszli do taty i piliśmy – dodał.  I drugi przykład wzięty z życia: w wakacyjnych wędrówkach natknęłam się na święto zalewajki (zalewajka to zupa wpisana na listę przedmiotów regionalnych województwa świętokrzyskiego) obchodzone 15 sierpnia.

Nie jest moim celem oburzanie się na to, iż dziesięcioletni chłopiec świętował poprzez picie z dorosłymi, ani że zalewajka stała się przedmiotem świętowania. Chcę zrozumieć mechanizmy psychospołeczne, które pozwalają na nazwanie picia świętowaniem i na czczenie zalewajki.

Doświadczenie świętowania, choć obecne od zawsze, nie jest łatwe do pełnej charakterystyki. Mamy w literaturze liczne opisy świętowania, trudno jednak połączyć je w spójną całość. Są prowadzone z różnych perspektyw światopoglądowych. 

Franz Brentano, na którego wykłady chodził m. in. Zygmunt Freud i Edmund Husserl, szukał odpowiedzi na pytanie, co odróżnia fenomeny psychiczne od fizycznych. Wymieniał wiele właściwości. Najważniejszą uczynił intencjonalność. Akty psychiczne są intencjonalne, czyli skierowane na coś. Myślę o czymś, chcę, pragnę, potrzebuję czegoś i czegoś się obawiam. Znaczy to, iż nie mogę myśleć o niczym (choć czasem tak mówimy), nie mogę chcieć, potrzebować, pragnąć niczego (choć czasem tak mówimy). Ale gdy tak mówimy, to znaczy, że nie myślimy, nie pragniemy, nie potrzebujemy, nie chcemy itd. „Każdy fenomen psychiczny – pisał Brentano- charakteryzuje się tym, co średniowieczni scholastycy nazywali intencjonalną (lub też mentalną) inegzystencją pewnego przedmiotu, a co my – jakkolwiek nie całkiem jednoznacznie – nazwalibyśmy odniesieniem do pewnej treści, skierowaniem na pewien obiekt (przez który nie należy rozumieć czegoś realnego) lub immanentną przedmiotowością. Każde zjawisko psychiczne zawiera coś jako obiekt, chociaż nie każde w ten sam sposób. W przedstawieniu coś jest przedstawiane, w sądzie uznawane lub odrzucane, w miłości kochane, w nienawiści nienawidzone, w pożądaniu pożądane itd. Ta intencjonalna inegzystencja jest właściwa tylko fenomenom psychicznym. Żaden fenomen fizyczny nie wykazuje czegoś podobnego”  (Franz Brentano, Psychologia z empirycznego punktu widzenia, PWN, Warszawa 1996, s. 126).

Doświadczenie świętowania jest doświadczeniem intencjonalnym.

Trudno byłoby powiedzieć, kto po raz pierwszy je ustalił i od kiedy jest obecne w kulturze. Możemy jedynie powiedzieć, że świadectwa obecności świętowania, a także jego formy, spotykamy w najstarszych księgach kultury europejskiej. W Biblii, w Księdze Izajasza czytamy: „(…) żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać (…), tak by nie przeprowadzać swej woli, ani nie omawiać spraw swoich” (Iz, 58,13), ale z Ewangelii św. Marka dowiadujemy się, iż to szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk 2,25-27). Izajasz mówi nam o tym, że świętowanie to czas, w którym swoje sprawy, swoją wolę, czyli naszą codzienność, trzeba wziąć w nawias i wznieść się ponad nią. Chrystus według św. Marka dodaje jednak, że człowiek, dystansując się do swojej codzienności, nie przestaje być człowiekiem. Czytamy: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i poczuł głód, on, i jego towarzysze? (…) jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom” (Mk 2,25-27) Zostały w ten sposób ustalone w kulturze jakby dwa bieguny struktury doświadczenia świętowania. Bieguny te trudno utrzymać we wzajemnej relacji. Często się autonomizują i przechodzą w rozpasanie z jednej strony lub w fanatyczny ascetyzm z drugiej.

Zatem od kiedy istnieje człowiek, od tedy istnieje świętowanie. Bachtin, który wiele miejsca poświęcił analizie świąt jako formie kultury, nie miał wątpliwości że: „Każde święto jest niezmiernie ważną pierwotną formą ludzkiej kultury”  (M. Bachtin, Dialog, język, kultura, PWN, Warszawa 1983, s. 147).

Intencjonalność, wspólnota oraz partycypacja

Ze świętowaniem połączone są dwie inne formy aktywności ludzkiej: zabawa i karnawał. Posiadają pewne właściwości wspólne. Można je potraktować jako słabe formy świętowania. „Słabe formy” to określenie, które jednak nie oddaje w pełni różnic i podobieństwa pomiędzy fenomenami święta, zabawy i karnawału. Świętowanie jest pojęciem szerszym niż pozostałe dwa, ponieważ „wsysa” je jako własne elementy, dlatego zabawa i karnawał są elementami obecnymi w doświadczeniu świętowania. Świętowanie nadaje im sens i powagę. One nadają doświadczeniu świętowania wielorakość i pełnię.

Trzy są właściwości doświadczenia świętowania: intencjonalność, wspólnota oraz partycypacja.  Wszystkie trzy są także obecne w zabawie i karnawale, choć doświadczane są inaczej. Są ze sobą związane i w doświadczeniu nieoddzielalne.  Oddzielam je dla celów analizy.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama