Z Janem Pawłem II na spotkanie z Jezusem Miłosiernym

Niedziela 16/2014

Tegoroczne przygotowania do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego wypełnione były oczekiwaniem na kanonizację bł. Jana Pawła II, osadzoną w sercu liturgicznego życia Kościoła – w czasie radości paschalnej. O tym, jak najlepiej przeżyć kanonizację Papieża Polaka rozmawiamy z bp. Janem Zającem, kustoszem sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach

 

Agnieszka Konik-Korn: – Księże Biskupie, czy przygotowania do kanonizacji Papieża nie przysłoniły nam czasem Wielkanocy i Święta Bożego Miłosierdzia?

bp Jan Zając: – Kulminacją okresu Wielkiego Postu jest Pascha, Wielkanoc. Pamiętajmy, że to świętowanie trwa siedem dni, a jego dopełnieniem jest właśnie Święto Bożego Miłosierdzia. Święto to jednak nie jest ukoronowaniem ani celem przeżywania Wielkiego Postu, ale wynika z Tajemnicy Zmartwychwstania, jest jej dopełnieniem i pewnym otwarciem, początkiem drogi do świętości. Ojciec Święty przez całe swoje życie prowadził nas, zwłaszcza swoich rodaków, do tej Tajemnicy. Dlatego tym, co jest najistotniejsze w kanonizacji Ojca Świętego właśnie w Święto Miłosierdzia Bożego, jest nasze osobiste postanowienie pójścia drogą, którą on osiągnął niebo.

– Ojciec Święty nawet po śmierci wskazuje ludziom wagę Święta Miłosierdzia...

– Święto Miłosierdzia Bożego Jan Paweł II niejako przekazał całemu światu w roku 2000, podczas kanonizacji św. Siostry Faustyny. Wyjątkowe wydarzenie ogłoszenia świętym bł. Jana Pawła II odbywać się będzie w blasku Miłosierdzia Bożego, bo świętość Ojca Świętego jest jego owocem. Całe nasze przygotowanie do przeżywania kanonizacji jest jednak związane z przeżywaniem Świąt Wielkiej Nocy. I nie wolno o tym zapomnieć.

Do kanonizacji bł. Jana Pawła II przygotowywaliśmy się od wielu lat, szczególnie tu, w Łagiewnikach. Zaczęło się już w momencie odejścia Ojca Świętego do Domu Ojca w wigilię Święta Miłosierdzia. Kładziemy więc duży nacisk na przygotowanie do kanonizacji tego Apostoła Miłosierdzia i pragniemy, by jego owocem było jeszcze większe nasze zaufanie Panu Jezusowi, byśmy właśnie na wzór Jana Pawła II stawali się świadkami i apostołami Bożego Miłosierdzia.

– Przez dziewięć lat oczekiwaliśmy na spełnienie się wołania: „Subito santo!”. Tyle też czasu trwało przygotowanie do kanonizacji. Jakie przybierało ono formy?

– Przez ten czas w Łagiewnikach i parafiach archidiecezji krakowskiej spotykaliśmy się z Ojcem Świętym na modlitwie, przeżywając tzw. Wieczory Jana Pawła II w pierwsze soboty miesiąca. Przyjmowaliśmy w tym czasie dziedzictwo, jakie nam zostawił. Te wieczory były nie tylko czasem modlitwy i refleksji, ale dzięki tym spotkaniom ich uczestnicy zapalali się do stawania się jeszcze bardziej apostołami Miłosierdzia. Ogień Miłosierdzia nieśliśmy symbolicznie do domów po każdym spotkaniu. Był to ogień zapalony przez Jana Pawła II

od lampki wiecznej w Watykanie w 2003 r. i przywieziony do Łagiewnik. Do dziś płonie on w kaplicy Wieczystej Adoracji w Łagiewnikach. Ten ogień rozchodził się po parafiach i rodzinach, po wspólnotach zakonnych i świeckich. Przygotowanie do kanonizacji miało również miejsce w czasie peregrynacji obrazu Pana Jezusa Miłosiernego oraz relikwii św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II. Nastąpiło wówczas swoiste duchowe „przeoranie” archidiecezji. Orędzie Miłosierdzia dotarło w ten sposób do serc wszystkich uczestników tych wydarzeń, podczas których człowiek mógł zwrócić się do Chrystusa ze słowami „Jezu, ufam Tobie!”. Mógł również odpowiedzieć na wezwanie do stawania się bardziej miłosiernym wobec innych.

– Minął prawie rok od zakończenia peregrynacji obrazu Pana Jezusa Miłosiernego oraz relikwii św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II po archidiecezji krakowskiej. Czy może już Ksiądz Biskup mówić o jakichś konkretnych owocach tego wydarzenia?

– W pierwszym roku peregrynacji wzrosła liczba powołań, wzrósł kult Miłosierdzia Bożego, powstało wiele nowych dzieł miłosierdzia. Nastąpiło też otwarcie się na pomoc charytatywną. Od czasu peregrynacji w większości parafii minimum raz w miesiącu odprawiane jest nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Jednak nie można ograniczać się wyłącznie do zewnętrznych znaków. Myślę, że zasadnicze owoce peregrynacji kryją się w sercu człowieka, a ujawniają się przede wszystkim w ludzkiej postawie. Świętość, którą zdobywamy, jest najlepszym owocem peregrynacji, owocem spotkania z Miłosierdziem Bożym. Ale to dzieje się między człowiekiem a Panem Bogiem, do tego nikt z zewnątrz nie ma dostępu.

– Łagiewniki zajmowały bardzo ważne miejsce w sercu Ojca Świętego...

– Ojciec Święty, jeszcze jako student przychodził do Łagiewnik i tu się modlił do Miłosierdzia Bożego, choć wówczas kult Obrazu, który czcimy obecnie, jeszcze był zabroniony. Opatrzność sprawiła jednak, że już Ojciec Święty Paweł VI zniósł ten zakaz. Dzięki działaniom podejmowanym przez Jana Pawła II ogień Miłosierdzia rozniósł się na cały świat. Beatyfikacja i kanonizacja św. Faustyny oraz zawierzenie świata Bożemu Miłosierdziu w bazylice w Łagiewnikach, których dokonał Jan Paweł II, stały się słupami milowymi w procesie niesienia Miłosierdzia światu.

– Jak z perspektywy kustosza sanktuarium Bożego Miłosierdzia postrzega Ksiądz Biskup Łagiewniki?

– Jest to przede wszystkim miejsce, w którym trwa spotkanie człowieka z Bogiem w sakramencie pokuty i Eucharystii. Każdego dnia od rana do nocy jest tu możliwość spowiedzi, codziennie odprawiane są Msze św. Posługa kapłanów w sanktuarium – w konfesjonale i przy ołtarzu – jest na miarę potrzeb ludzi z całego świata. Rocznie przyjeżdża tu ok. 1,5 miliona pielgrzymów.

Przy sanktuarium od wielu lat działa Poradnia Miłosierdzia, wciąż powstają nowe dzieła, które są wynikiem modlitwy, otwierającej serca ludzkie na potrzeby drugiego człowieka. Nic nie dzieje się jednak bez działania Ducha Świętego, bez Jego natchnienia. W głoszeniu Ewangelii i orędzia Miłosierdzia Pan Bóg posługuje się ludźmi, wykorzystującymi także to, co współczesne, by skuteczniej dotrzeć do człowieka. Najbardziej rozpowszechnione środki, jak choćby Koronka do Miłosierdzia Bożego czy obraz Pana Jezusa Miłosiernego, prowadzą do sedna nabożeństwa, czyli do spotkania z Bogiem przebaczającym, podnoszącym godność ludzką i ubogacającym człowieka, by dzielił się tymi darami z innymi. Trzeba się jednak bronić, by tych środków nie traktować w sposób magiczny. Obraz czy różaniec same w sobie są obojętne. To Bóg daje moc, że poprzez te proste narzędzia możemy się z Nim spotkać. By doświadczyć tego spotkania, nie trzeba szukać samych przeżyć i emocji, lecz iść w głąb. Nasze nawrócenie nie może się kończyć wyłącznie na przeżyciach. Największe cuda dokonują się w sercach ludzi i są o wiele większe niż wszystkie zewnętrzności. Trzeba w tym wszystkim szczerze zawierzyć się Panu Jezusowi.

– Zaufanie Panu Bogu nie jest jednak wcale takie proste. Wymaga postawy dziecięctwa, na którą nie zawsze nas stać...

– Zaufanie jest trudne, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że nie jest wyłącznie naszym wysiłkiem. To także dar Boży, który w pewnym sensie zależy od człowieka – będzie na tyle skuteczny i owocny, na ile człowiek będzie w stanie się na niego otworzyć. Zaufać możemy tylko wtedy, gdy staniemy w prawdzie wobec Boga i samego siebie, z całą swoją słabością, niemocą, grzechem. Jeśli wyznamy to przed Panem, wejdziemy w ogień Jego przebaczenia. Wejdziemy także w Jego miłość. I wtedy właśnie, ze względu na Pana Boga, zaczniemy kochać Go w drugim człowieku. Jezus Miłosierny przebacza i oczekuje, by także Jego pragnienia spełniły się w życiu ludzi. To wiara, nadzieja i miłość w codziennej służbie. Wzorem tej drogi do świętości jest bł. Jan Paweł II, który najpierw klękał przed Panem Bogiem, by potem klękać przed człowiekiem, służąc mu. Również teraz kanonizacja bł. Jana Pawła II niesie ważne przesłanie, że wszyscy jesteśmy wezwani do tego, by pójść drogą, którą bł. Jan Paweł II osiągnął niebo. To zadanie sam Ojciec Święty podkreślał słowami: „Nie lękajcie się być świętymi!”. Mamy roznosić ogień Miłosierdzia. Modlitwa, czyny miłosierdzia – to wszystko jest drogą do świętości. Wchodząc w pełnię Bożego Miłosierdzia, człowiek otrzymuje nie tylko przebaczenie, ale i zadanie bycia miłosiernym. Ogień Miłosierdzia oczyszcza, hartuje i zapala serce człowieka do tego, by się nim dzielić. A to czynne miłosierdzie uwidacznia się w konkretnych dziełach.

– Jak więc najlepiej przygotować się do przeżywania Paschy i wynikającego z niej Święta Miłosierdzia? Czy kanonizacja Papieża może nam w tym pomóc, nie przesłaniając najistotniejszych spraw?

– Idąc za głosem serca, możemy dojść do istotnego przeżycia kanonizacji bł. Jana Pawła II, z którym uczuciowo tak bardzo jesteśmy związani. Stanie się to pod warunkiem przyjęcia nauczania naszego Papieża o nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego, a szczególnie o przeżyciu Święta Miłosierdzia. W tym dniu, według obietnic przekazanych przez Pana Jezusa św. Faustynie, „otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” („Dzienniczek”, nr 699). Pan Jezus wprost nalega, aby nikt nie zmarnował tej szansy. Domaga się jednak opartego na zaufaniu posłuszeństwa. Konieczne jest wypełnienie warunków: pełna ufność pokładana w Bogu, stan łaski uświęcającej po dobrej spowiedzi św., przyjęcie Pana Jezusa do swojego serca przez dar Komunii św. Owocem tej postawy jest całkowite odwrócenie się od grzechów, a także wypełnianie czynów miłosierdzia wobec każdego człowieka. Błogosławiony Papież uczy wprost: „...wnikając w tajemnicę miłości Boga. Wpatrując się w Niego, jednocząc się z Jego ojcowskim Sercem, stajemy się zdolni patrzeć na braci nowymi oczyma, w postawie bezinteresowności i solidarności, hojności i przebaczenia. Tym wszystkim jest właśnie miłosierdzie!”.

Jan Paweł II wybrał taką drogę do świętości. Doznaje teraz chwały nieba, do którego wszedł w blasku Bożego Miłosierdzia. Potwierdzeniem tego faktu jest również kanonizacja Jana Pawła II w Święto Miłosierdzia Bożego. Aby radość z kanonizacji była pełna, przeżyjmy ten dzień również w blasku Miłosierdzia Bożego, idąc za nauczaniem Papieża Miłosierdzia, wypełniając wszystkie warunki potrzebne, aby być ogarniętym „całym morzem łask Miłości Miłosiernej”, ponieważ tak uczył nas Ojciec Święty. Tylko „w miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście”.

– Zatem kanonizacja Ojca Świętego ma nam niejako odświeżyć spojrzenie na to, co od wieków trwa w Kościele?...

– Kanonizacja Papieża rzuca nam nowe światło na dary i bogactwo, które wskazuje nam Kościół poprzez posługę Jana Pawła II. Papieskie wołanie o wyobraźnię miłosierdzia pokazuje, że nie chodzi tylko o to, by dawać jałmużnę, ale by utożsamiać się z ludźmi, którym pomagamy, tak jak św. Brat Albert. On dzielił życie z ludźmi, którym poświęcił się do końca. Do takiego życia trzeba dorastać. Aby to się dokonywało, musimy sami być blisko Ognia, blisko Pana Jezusa. Chrystus przyjmuje nasze wołanie „Jezu, ufam Tobie!”, ale także pragnie zaufać nam, że będziemy wierni zobowiązaniom i wypełnimy zadania, jakie nam powierzył. Dlatego kanonizacja Jana Pawła II będzie wydarzeniem właściwie przeżytym, jeśli wraz z Janem Pawłem II dojdziemy do spotkania z Jezusem Miłosiernym.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama