Koniec czy rozwój człowieka?

Cywilizacja 45/2014

To dramatyczne w swym wyrazie pytanie nie jest tanim gestem teatralnym, ani też celebryckim zabiegiem obliczonym na wywołanie zainteresowania, lecz dotyczy twardej rzeczywistości ludzkich zmagań. Nie pojawia się bowiem w próżni ideowej, ale odnosi do konkretnej sytuacji cywilizacyjnej. A tę wyznacza dzisiaj filozofia czy raczej ideologia gender. Pytamy zatem, czy droga genderowa wiedzie człowieka do rozwoju, czy raczej wieści jego upadek?

 

To dramatyczne w swym wyrazie pytanie nie jest tanim gestem teatralnym, ani też celebryckim zabiegiem obliczonym na wywołanie zainteresowania, lecz dotyczy twardej rzeczywistości ludzkich zmagań. Nie pojawia się bowiem w próżni ideowej, ale odnosi do konkretnej sytuacji cywilizacyjnej. A tę wyznacza dzisiaj filozofia czy raczej ideologia gender. Pytamy zatem, czy droga genderowa wiedzie człowieka do rozwoju, czy raczej wieści jego upadek?[1]

Mamy świadomość, że odpowiedź na to pytanie może dzielić, wiele bowiem zależy od tego, jak rozumiemy właściwy człowiekowi rozwój czy też postawę decydowania o sobie. Aby uniknąć sporów na tej płaszczyźnie, należy sięgnąć głębiej, do fundamentów antropologicznych zaproponowanego rozwiązania. Trzeba zatem pokazać, na jakiej wizji człowieka zbudowana została omawiana ideologia. Następnie rozstrzygnąć, czy jest to wizja prawdziwa. Jeżeli nieprawdziwa, jeżeli popełniono błąd antropologiczny, to konsekwentnie wyprowadzone z niej konkretne rozwiązania, w ostatecznym rozrachunku, mimo odmiennych deklaracji, obrócą się przeciw człowiekowi. Okaże się tym samym, że droga genderowa zamiast na szczyty – prowadzi człowieka do przepaści i w tym sensie można mówić o jego końcu. Innymi słowy, jeżeli koncepcja rozwoju bazuje na fałszywym rozumieniu człowieka, to prędzej czy później go niszczy. Zawarte w tytule pytanie stawiane wobec drogi genderowej jest zatem jak najbardziej zasadne.

Wydaje się, że taki sposób dyskusji z gender gwarantuje rzetelną ocenę, a przynajmniej określa jej kierunek; temu też zasadniczo będzie poświęcone niniejsze przedłożenie. Ostatecznie spróbujemy rozstrzygnąć, czy propozycja gender rzeczywiście ułatwia decydowanie o sobie. Jest to istotna kwestia, bo przywołując to przekonanie, coraz powszechniej – właśnie w imię dobra człowieka, aby mógł bardziej o sobie stanowić – wprowadza się standardy gender do porządku administracyjno-prawnego.

Antropologiczne podstawy gender

To zagadnienie zostało dość szczegółowo przedstawione w kilku ważnych publikacjach środowiska gender. Na szczególną uwagę zasługuje dwutomowa praca wydana przez Uniwersytet Warszawski Gender. Perspektywa antropologiczna[2]. W oparciu o te publikacje spróbujemy pokazać, oczywiście w bardzo ogólnym zarysie, koncepcję człowieka przyjmowaną przez gender. Ta koncepcja została wypracowana w ramach antropologii kulturowej, przy znaczącym udziale P. Singera i jego zwolenników.

Na pytanie: kim jest człowiek? gender odpowiada: performatywnym samoświadomym bytem kulturowym. Świadomość, a właściwie samoświadomość decyduje o tym, że człowiek jest osobą oraz jaką osobą jest; w tym drugim przypadku chodzi o tożsamość podmiotu. Pojawienie się świadomości w człowieku jest uwarunkowane stanem jego mózgu, a zatem świadomość powstaje w wyniku przetworzenia materii ludzkiej; mamy więc tutaj do czynienia z redukcjonizmem biologicznym. Jeżeli zatem stan mózgu nie gwarantuje powstania lub trwania świadomości – nie ma podstaw, by takiemu człowiekowi przypisywać osobowe istnienie. Nie każdy człowiek jest zatem osobą. Istnieją więc ludzie, którzy jeszcze osobami nie są, chodzi o dzieci, które nie mają właściwie ukształtowanego mózgu, oraz tacy, którzy już nie są. W tym ostatnim przypadku wskazuje się na ludzi starych lub chorych, których mózg nie gwarantuje utrzymania samoświadomości[3].

W sensie ścisłym człowiek jest osobą, gdy posiada samoświadomość, to znaczy, gdy wie, że jest osobą, czyli ma samoświadomość tego faktu. Mamy tutaj do czynienia z klasycznym utożsamieniem porządku poznawczego z ontycznym: poznawać = istnieć. Nietrudno zauważyć, że takie stanowisko jest usprawiedliwieniem zarówno dla aborcji (jeszcze nie osoba), jak i dla eutanazji (już nie osoba)[4].

Kształtowanie samoświadomości na poziomie treściowym, czyli budowanie tożsamości podmiotu ma wyłącznie charakter kulturowy. Wszystko, co dociera do świadomości, jest faktem kulturowym. Dotyczy to zwłaszcza wymiaru płciowości, który traktowany jest jako podstawowy dla kształtowania omawianej tożsamości. Bardzo znamienna w tym względzie jest następująca wypowiedź S. J. Yanogisako, J. F. Collier, jednych z najbardziej znaczących przedstawicielek gender: „Choć nie zaprzeczamy istnieniu biologicznych różnic między kobietami i mężczyznami (podobnie jak istnieniu biologicznych różnic wśród mężczyzn i wśród kobiet), nasza strategia analityczna polega na podaniu w wątpliwość uniwersalnych podstaw kulturowych kategorii «męskie» i «kobiece». Innymi słowy nasze argumenty wymierzone są przeciw rozumieniu międzykulturowej zmienności kategorii płci (gender) oraz nierówności między płciami jako rozmaitych przetworzeń i rozwinięć jednego i tego samego faktu przyrodniczego”[5]. Dla podmiotu, który się tworzy, nie ma więc obiektywnych faktów przyrodniczych, są tylko wzorce kulturowe. Dlatego też, w zależności od tego, jakie zostaną przyjęte przez człowieka, takim się staje. W ten sposób kształtuje się przede wszystkich tożsamość płciowa. Inaczej mówiąc, w zależności od tego, jakie wzorce kulturowe ulokują się w świadomości, taka tożsamość płciowa zostanie ukształtowana. Sam sposób przyjmowania wspomnianych wzorców określa się dość tajemniczym zwrotem interpelacji, który pojawia się m.in. u J. Butler: „Zarówno tożsamość płciowa, jak i bunt przeciw narzuconej tożsamości odbywają się na zasadzie interpelacji – odpowiedzenia na zawołania nadchodzące ze sfery publicznej”[6]. Co decyduje jednak o tym, że jedne „zawołania” są przyjmowane, inne odrzucane? Z szerszego kontekstu przytoczonej wypowiedzi można wywnioskować, że decydujący głos w tej sprawie ma aktualny stan świadomości ukształtowany przez wcześniejsze „zawołania”. Nie ma zatem podstaw, aby przyjąć, że podmiot ma jakiś ogólny, ramowy plan dla siebie i wypełnia go sukcesywnie treściami przychodzącymi z zewnątrz. Raczej należałoby w tym miejscu mówić o dialektycznym oddziaływaniu aktualnego stanu samoświadomości na propozycje kulturowe. W tej sytuacji, osobowe ja – jeżeli w ogóle o takim można mówić – staje się bardziej obserwatorem tego, co się z nim lub w nim dzieje, niż faktycznym twórcą własnej świadomości. Tożsamość podmiotu ciągle się tworzy i nigdy nie można mówić o takim jej stanie, który pełniłby rolę stałego punktu odniesienia dla dalszego budowania. Dotyczy to zwłaszcza podstawowego wymiaru tożsamości, jakim jest płciowość. Widać to bardzo wyraźnie w myśli J. Butler: „Podstawowym postulatem na temat płci w myśli Butler jest stwierdzenie, że płeć jest performatywna, czyli bezustannie odgrywana przez jednostkę we wszystkich jej działaniach. Performatywność jest głównym mechanizmem podmiotowości: tworzenie się tożsamości jest procesem, a podmiot pozostaje podmiotem przez ciągłe powtarzanie i reartykulację siebie jako podmiotu”[7] . Tworzenie tożsamości płciowej dokonuje się ramach „bezustannego odgrywania” pewnych ról, które jako wzorce kulturowe docierają do świadomości. Stąd też podmiot ciągle się staje, nigdy zaś jest.



[1] Określenie „droga genderowa” świadomie nawiązuje do tytułu pracy G. Kuby, Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności, tłum. M. Urban, D. Jankowska, Kraków 2007. Droga genderowa jest bowiem logiczną konsekwencją rewolucji genderowej.
[2] Zob. Gender. Perspektywa antropologiczna, t. 1, Organizacja społeczna, pod red. nauk. R. E. Hryciuk, A. Kościańskiej, Warszawa 2007. Obok tej pracy warto wymienić kilka innych: L. Brannon, Psychologia rodzaju. Kobiety i mężczyźni: podobni czy różni, przekł. M. Kacmajor, Gdańsk 2002; Płeć w życiu publicznym. Różnorodność problemów i perspektyw, pod red. M. Jezińskiego, M. Wincławskiej, B. Brodzińskiej, Toruń 2009.
[3] Koncepcję P. Singera przedstawia bardzo zwięźle B. Wald. Zob. B. Wald, Błąd antropologiczny i jego konsekwencje we współczesnej filozofii, w: Błąd antropologiczny, red. nauk. A. Maryniarczyk, K. Stępień, Lublin 2003, s. 130–132. 
[4] B. Wald stwierdza: „Peter Singer wykorzystuje ów dualizm bycia człowiekiem i bycia osobą dla uzasadnienia aborcji i eutanazji. Tylko osoby mają niezbywalne prawo do życia, podczas gdy ludzie nie będący osobami podporządkowani są interesom osób i w razie konfliktu interesów mogą być nawet uśmierceni” (tamże, s. 132).
[5] S. J. Yanogisako, J. F. Collier, O ujednoliconą analizę płci kulturowej i pokrewieństwa, w: Gender. Perspektywa antropologiczna, s. 23.
[6] K. Więckowska, Płeć a sfera publiczna. Koncepcja relacji między płcią a sferą publiczną w myśli Judith Butler, w: Płeć w życiu publicznym, s. 16.
[7] Tamże, s. 14.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama