Państwo na podsłuchu

Przewodnik Katolicki 26/2014

Ta historia nie jest czarno-biała, nie ma w niej krystalicznych bohaterów, nie wszystko jest jasne i prawdopodobnie nigdy wszystkiego się na jej temat nie dowiemy. Pewne jest jednak, że Polska jest w najtrudniejszym kryzysie politycznym od 25 lat.

 

Premier Donald Tusk wielokrotnie chwalił się – i w Polsce, i za granicą – że rządzony przez niego kraj nie popadł w ostatnich latach w recesję, w przeciwieństwie do niemal wszystkich pozostałych członków Unii Europejskiej. Wygląda jednak na to, że zamiast kryzysu gospodarczego rząd Platformy zafundował nam coś jeszcze gorszego – totalną zapaść i degrengoladę państwa. W mojej ocenie premier Tusk już nas z tego nie wyciągnie.

Kolejne taśmy

Gdy piszę te słowa, do mediów przedostają się kolejne fragmenty rozmów najwyższych urzędników państwowych, coraz bardziej wulgarne i coraz bardziej kompromitujące. Opozycja domaga się dymisji rządu i nowych wyborów, a politycy PO rozpaczliwie bronią szefa rządu, ministrów Sienkiewicza i Rostowskiego, choć ich zapał gaśnie z minuty na minutę. Widzą bowiem, że bronić nie ma już czego, że Tusk poniósł klęskę na całej linii, że państwo stanęło na skraju najpoważniejszego kryzysu instytucjonalnego od ćwierćwiecza. Główną odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi sam premier i jego najbliżsi współpracownicy. Powodów, dla których powinien odejść, jest aż nadto. Każdy dzień trwania tego rządu jest teraz dużo bardziej szkodliwy dla Polski niż kolejne taśmy ujawniane przez „Wprost”.

Nasze państwo okazało się nieudolne, bezradne, skorumpowane, zgniłe. Najważniejsi oficjele Rzeczypospolitej używają knajackiego języka, umawiają się na podejrzane „deale” polityczne, ocierają się o łamanie konstytucji, szastają pieniędzmi podatnika. Dawny minister transportu zamartwia się, czy skarbówka nie odkryje nielegalnych dochodów jego żony. Prezes wielkiego koncernu obiecuje skryte finansowanie samorządowej kampanii PO. Prokuratura wysyła służby specjalne do redakcji „Wprost”, gdzie dochodzi do żenujących przepychanek z dziennikarzami. Media w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, które dwa tygodnie wcześniej zachwycały się naszą „drogą do demokracji”, „proeuropejskim Tuskiem” i „wspaniałym mężem stanu Sikorskim”, teraz zamieściły relacje pokazujące Polskę jako nieomal dziką półdyktaturę, gdzie rządzący są gotowi do użycia wszystkich narzędzi, by utrzymać się u władzy. Czy będzie to wsparcie ze strony NBP, czy – jak mówi Radosław Sikorski – „zaj...nie PiS przy pomocy komisji śledczej”.

Putinowskie metody

Z dotychczas opublikowanych rozmów wynika jedno: przedstawiciele obozu rządzącego nie tylko boją się wyborczej porażki z partią Jarosława Kaczyńskiego, ale też darzą PiS skrajną, zaślepiającą, zwierzęcą nienawiścią, daleko wybiegającą poza zrozumiałą w walce politycznej niechęć czy nawet awersję do przeciwnika. Prezes PKN Orlen Jacek Krawiec mówi w rozmowie z dawnym rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem: „Przyjdą te oszołomy, k… i zrobią tu, k…, kocioł taki, że wszyscy będą mieli… wiesz”. W takim kontekście nie dziwią słowa Jarosława Gowina, który uznał, że w przypadku przedterminowych wyborów miałby wątpliwości co do ich uczciwego przebiegu. Jeżeli podobne słowa padają z ust byłego polityka PO i ministra sprawiedliwości, w dodatku zazwyczaj ważącego słowa, to znaczy, że sytuacja jest poważna.

Obrońcy zamieszanych w aferę polityków zwracali uwagę na „propaństwowy charakter ich rozmów”, szczególnie w przypadku konwersacji ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza i prezesa NBP Marka Belki. Owszem, możemy roztrząsać, czy propozycje zmian dotyczących ustawy o banku centralnym były słuszne, czy nie, czy wspomaganie przez NBP polityki budżetowej państwa może być korzystne dla gospodarki czy raczej jej zaszkodzi. Nie powinniśmy jednak zapominać, że minister Sienkiewicz zaczyna tę rozmowę, w bardzo jasny sposób określając jej intencje: musimy za wszelką cenę zatrzymać PiS. Jego głównym zmartwieniem nie jest fakt, że powiększa się dziura budżetowa, że maleją wpływy z podatków, lecz to, iż na pogarszającej się kondycji gospodarczej państwa skorzysta opozycja. Zwróćmy uwagę: Sienkiewicz przytacza dane z sondażu, w którym ugrupowanie Kaczyńskiego dostaje 43 proc. Jakie to ma znaczenie dla dyskusji o gospodarce dwóch urzędników „zatroskanych Polską”? Sienkiewicz pozwala sobie także przy okazji na dość niewybredne pogróżki wobec biznesmena Zygmunta Jakubasa, co, mówiąc delikatnie, nie przystoi osobie nadzorującej organy ścigania w Polsce. Leszek Balcerowicz uznał, że tego typu sformułowania przypominają mu metody znane z putinowskiej Rosji. Dużo bardziej zasmucająca jest jednak postawa Marka Belki, ekspremiera, dotąd uznawanego za bardzo kompetentnego ekonomistę i „państwowca”. Już jego prymitywne odzywki na temat jednego z członków Rady Polityki Pieniężnej są dla niego obciążające, bo opinia publiczna może oczekiwać, by na czele jednej z najważniejszych instytucji państwowych stał człowiek wysokiej kultury. Obciążające, choć oczywiście nie na tyle, by musiał się podawać do dymisji. Czym innym są jednak frywolne opowieści o przyrodzeniu pewnego pana, a czym innym angażowanie się szefa banku centralnego w polityczną grę. Belka jest gotów zaakceptować propozycje Sienkiewicza, ale stawia warunek: z rządu musi wylecieć minister finansów Jacek Rostowski. Zaznacza jednocześnie, że to on może wskazać jego następcę. („Przychodzi nowy minister finansów, na razie nie muszę wam mówić, kto by mógł być, ale takie nazwiska i tacy ludzie są w kraju”). Takie zdania świadczą o jednym: prezes NBP nie ma oporów, by odegrać rolę w scenariuszu rozpisanym przez rząd. A to już jest równoznaczne z naruszeniem mandatu „niezależnego” szefa banku centralnego.

Kto może „chlapać”, a kto nie

To, czego nie potrafiło zrozumieć wielu polskich publicystów, w mig pojęli komentatorzy zachodni. W największych i najbardziej prestiżowych  tytułach pojawiły się teksty krytykujące Belkę, a niekiedy wręcz nawołujące do jego dymisji. Najostrzejszy był artykuł Marka Gilberta z „Bloomberga”, który nazwał Belkę „najgorszym prezesem banku centralnego w Europie” i stwierdził, iż jego koledzy z innych stolic powinni dyskretnie zasugerować mu honorowe odejście.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| PODSŁUCHY

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama