Resortowy elementarz

Niedziela 35/2104

W rozpoczynającym się roku szkolnym sternicy edukacji zadbali o to, abyśmy się nie nudzili. Nowość goni nowość. Najpierw było „wcielenie” z mocy prawa do pierwszych klas podstawówki sześciolatków urodzonych w pierwszej połowie 2008 r., a teraz zagrożeni jesteśmy obniżeniem progu zdawalności matur

 

Ani nauczyciele, ani rodzice nie nadążają już za zmianami. Rzecz nie w tym, że zmiany w edukacji są niepotrzebne, ale że są nieprzemyślane, nieskonsultowane ze środowiskiem eksperckim, postawione na głowie i przyczyniają się do obniżania poziomu wiedzy uczniów.

– Nie odbyła się debata nad tym, jaka ma być polska szkoła XXI wieku. Jaki absolwent? Jaka w niej pozycja nauczyciela? Czy szkoła promująca doraźne, byle jakie życie, szkoła łatwa i przyjemna? Czy jednak stawiająca na szerszy rozwój osobowości, mająca wymagania? Czego chcemy? – mówi Wojciech Książek, były wiceminister edukacji w rządzie Jerzego Buzka, a obecnie przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Twierdzi, że od odpowiedzi na te pytania i ich twardej obrony zależy przyszłość cywilizacyjna Polski.

Tymczasem urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej usiłują przekonać premiera (zwłaszcza premiera!) i skołowanych rodziców, że wytrwale pracują, z korzyścią dla uczniów. Ich działalność przypomina jednak chaotyczne ruchy Browna, o których uczniowie szkół ponadpodstawowych być może nigdy się nie dowiedzą, bo w programach nauczania przewidziano dla nich zarówno w gimnazjum, jak i wyłącznie w I klasie liceum – jedną godzinę fizyki tygodniowo. – Nauczanie fizyki w szkołach to farsa! – komentują nauczyciele.

„Grono” nie podskoczy

Polski system edukacji z roku na rok jest w coraz większej rozsypce, a mury szkolne opuszczają coraz gorzej wykształceni absolwenci. W tym roku 30 proc. maturzystów nie zdało egzaminu dojrzałości, w dużej mierze z matematyki, która – zdaniem prof. Aleksandra Nalaskowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – była i tak egzaminem łatwym, wymagającym minimalnej wiedzy na poziomie szóstej klasy szkoły podstawowej.

MEN postanowił zatem kolejny raz... obniżyć poprzeczkę edukacyjnych wymagań, by usunąć ten problem. Nauczyciele nie protestują ze strachu przed zwolnieniami z pracy, bo chcąc ominąć Kartę Nauczyciela i wynikającą z niej drogę finansowego awansu, coraz więcej samorządów oddaje prowadzenie szkół w ręce organizacji pozarządowych, które, zatrudniając nauczycieli, respektować Karty nie muszą. A grono pedagogiczne bez zabezpieczeń prawnych, jakie daje im Karta – nie podskoczy.

Kryzys polskiej szkoły przekłada się na wszystkie poziomy kształcenia, nie omijając uczelni akademickich i polskiej nauki, którą zasilają niedouczeni przez lata absolwenci szkół niższego szczebla. Prof. Nalaskowski uważa, że polskie szkoły dotknął problem „ograniczenia horyzontalnego”. Szkoła przegrywa z ekonomią, dostrzega się głównie ekonomiczny wymiar edukacji (rzeczywiście, więcej jest głosów nt. tego, ile co kosztuje, niż tego, co powinno się znaleźć w programach nauczania).

Mizerię poziomu szkoły pokazały tegoroczne wyniki nie tylko matur, ale także egzaminu szóstoklasistów i gimnazjalistów. Na każdym poziomie kształcenia były złe.

Na raty czy na wariata?

Wprowadzenie nowego elementarza staje się okazją do tego, by krytykować go na różne sposoby, w zależności od oczekiwań, gustów, punktów odniesienia. Bezdyskusyjną wadą prezentowania elementarza publikowanego w Internecie przez MEN jest udostępnianie go na raty (mamy końcówkę sierpnia, a jesteśmy dopiero przy „Wiośnie”, przy czym MEN miał zbierać opinie do 22 sierpnia; potem naniesie poprawki lub nie). Choć jest rozpisany na części: „Jesień”, „Zima” „Wiosna”, „Lato”, nie przypomina skończonych struktur koncertów „Cztery pory roku” Vivaldiego.

Nie do przyjęcia jest publikacja niekompletnego podręcznika i poddawanie konsultacji społecznej jego segmentów, bo nie można się odnieść do niego jako całości. Na podstawie tej książki pierwszoklasista ma się uczyć pisać, czytać, liczyć i, w formie podstawowej, zorientować, jak funkcjonuje człowiek we współczesnym świecie. Dopiero gdy pozna się elementarz jako integralną całość, można będzie powiedzieć, czego zabrakło, a co jest bez sensu.

Prof. Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk, nie szczędzi słów krytyki z powodu faktu, że elementarz przed opublikowaniem w Internecie nie był w ogóle opiniowany przez ekspertów. Dodaje, że przyznała to sama minister edukacji. I mówi, że zarówno sposób tworzenia elementarza, jak i to, że dopiero będzie on konsultowany, „jest budowaniem domu od dachu, w dodatku bez planu zabudowy i architektonicznego projektu”.

To właśnie tempo zmian i pisanie podręcznika na kolanie rodzi największe obawy o jakość i przejrzystość sposobu realizacji tego zadania. – A wyzwanie jest duże – zauważa Wojciech Książek. – 1 września w ponad 15 tys. szkół podstawowych około pół miliona dzieci siedmioletnich i dodatkowo sześcioletnich – urodzonych od 1 stycznia do 30 czerwca 2008 r. – przekroczy mury szkolne.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, na ile szkoły są przygotowane na ich przyjęcie. Okazuje się, że pomogły alarmy państwa Elbanowskich, potem utworzonej przez nich społecznej inicjatywy „Ratuj Maluchy”, ostrzegającej, że szkoły nie są gotowe. Samorządy do działań zmobilizowało zbieranie podpisów pod obywatelską inicjatywą legislacyjną w sprawie referendum o obowiązku szkolnym dla sześciolatków. Kontrole NIK wykazały, że choć nie są przystosowane dla najmłodszych szkolne toalety i stołówki, to w sumie szkoły sobie poradzą, pod jednym wszakże warunkiem – w wielu z nich lekcje będą się odbywały na dwie zmiany! – To znaczy, że w niektóre dni dzieci będą zaczynały naukę ok. godz. 12, a kończyły ją ok. 19. Małe dziecko o tej porze raczej powinno przygotowywać się do snu. W wiejskich szkołach, oddalonych o wiele kilometrów od miejsca zamieszkania uczniów tak późna pora zakończenia zajęć oznacza powrót do domu ok. 21 – komentuje Wojciech Książek.

 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama