Największa łaska

La Salette. Posłaniec MB Saletyńskiej 3/2014

Najświętszy Bóg Miłości stworzył człowieka dla Siebie i chce go uczynić Swoim dzieckiem. Zanim powstał świat, zapragnął, aby człowiek „był święty i nieskalany przed Jego obliczem” (Ef 1,3-4). Powołanie do świętości jest największą łaską, a także pierwszym i podstawowym powołaniem każdego.

 

Zaproszenie

Niebo to nie jest ekskluzywny klub dla niewielu wybranych przez Boga po znajomości! Stwórca nikogo nie stwarza dla piekła, lecz wszystkich przeznacza do zbawienia. „Wszystkie istoty ludzkie są dziećmi Bożymi, wszystkie muszą stać się tym, czym są poprzez wymagającą drogę wolności. Bóg wszystkich zaprasza do uczestnictwa w Jego świętym ludzie. Drogą jest Chrystus, Święty Boży Syn: nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego” (Benedykt XVI). Kościół zaś, który Chrystus założył, nie jest organizacją filantropijną, lecz prowadzi od łaski do łaski... Przewodzi na drodze wiary i pozostaje „znakiem i narzędziem świętości” (Jan Paweł II, Christifideles laici 16).

Upodobnienie do Chrystusa

Człowiek staje się świętym nie przez bycie „coraz lepszym”, wyjątkowy altruizm czy dobroczynność, ale poprzez upodobnienie się i wreszcie „obrócenie się” w Chrystusa, który jest miarą i źródłem doskonałego Człowieka. Tylko Jezus jest święty w swej miłości, doskonałej i posłusznej Ojcu do końca. Dlatego „powołanie do świętości nie jest zwykłym nakazem moralnym, lecz niezbywalnym wymogiem tajemnicy Kościoła. Albowiem Kościół jest wybraną winnicą, dzięki której pędy żyją i wzrastają karmione świętą i uświęcającą limfą samego Chrystusa” (Jan Paweł II, CL 16). Święci modlą się, karmią Słowem i Ciałem Chrystusa, a także oddają się na służbę miłości. Święci wpatrują się w Chrystusa z wiarą, nadzieją i miłością, a On upodabnia ich do Siebie i czyni ich w pełni ludźmi. Dlatego już na ziemi mogą przeżywać coś, co św. Paweł tak pięknie opisał: „żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. I nawet jeśli większość świętych, a pośród nich zapewne my, nigdy nie zostanie kanonizowana, a świat nie usłyszy, że płakali, „bo Miłość nie jest miłowana” (św. Franciszek), to należeć oni będą do niezliczonej rzeszy śpiewających przed tronem Baranka, a Kościół wspomni ich w uroczystość Wszystkich Świętych.



Zmagania

Święci rodzą się na ziemi, nie dopiero w niebie. Kiedyś spowiadałem umierającego. Zadał mi pytanie: „czy ja będę zbawiony?” Myślę, że pytał mnie: „czy ja jestem święty?”. Takiego pytania wprost jednak nie postawił może dlatego, że w potocznej opinii świętość nie cieszy się dobrą sławą... Mylona jest często z oderwaną od rzeczywistości doskonałością, chłodną ascezą i heroiczną bezgrzesznością. Tymczasem święci dopiero w domu Ojca jaśnieją nieskazitelnością i doskonałością. Na ziemi wprawdzie widzą wszystko w wierze, ale jeszcze „jakby w zwierciadle, niejasno”, kroczą przez życie pośród zmagań i uginają się pod ciężarem krzyża.



Ludzie modlitwy

Jest prawdą, że „chrześcijanin już jest święty, bowiem chrzest ściśle łączy go z Chrystusem i jego misterium paschalnym, ale jest też prawdą, że musi się nim stawać, coraz bardziej upodabniając się do Niego” (Benedykt XVI). Ta droga pojednania człowieka z Bogiem rozpoczyna się zawsze w ubóstwie i na pustyni, przez słuchanie, upokorzenie i kruchość. Z czasem, im bardziej świętość Boga wnika do serca, tym bardziej daje poznać ludzką nędzę. Dlatego święci są ludźmi modlitwy. Kontemplują historię i z niej czerpią pociechę i moc przemieniania siebie i świata. W niej też słuchają Słowa Bożego i są posłuszni woli Ojca, odpowiadając „tak” na każde wezwanie. Bo droga świętości pewnego dnia prowadzi do zmagania, jak w Ogrodzie Oliwnym. Wtedy odsłania się trud zaparcia się siebie samego: „Nie to, co ja, lecz to, co Ty chcesz” (Mk 14,36).


Gdy łaska Boża spotyka się w człowieku z trudem pełnego wyrzeczenia i głębokiego zaparcia się siebie, rodzi się święty... Bo święty „to człowiek, który pozwala Bogu stać się jedyną racją życia, jest zdolny hojnie i w sposób wolny odpowiedzieć na potrzeby Miłości i gotowy jest skierować i zaangażować każdą chwilę swego życia dla dobra bliźnich” (von Balthasar).

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama