Czy katolik może wziąć ślub z ateistą?

Droga 18/2014

Mówi się, że miłość nie wybiera, czasem zdarza się, że strzała Amora trafia zupełnie przypadkowo. Co wtedy, jeśli zakochani różnią się w kwestiach fundamentalnych dotyczących wiary i religii? Czy związek ateisty i osoby wierzącej ma rację bytu i czy można się jednak porozumieć ponad podziałami?

 

Kościół katolicki dopuszcza możliwość małżeństw mieszanych religijnie lub wyznaniowo. W tym celu katolik musi uzyskać dyspensę od swojego biskupa. Warunkiem przyjęcia takiego ślubu jest również oświadczenie katolika, że nie przejdzie na inną wiarę i przyrzeka, że po katolicku wychowa i ochrzci swoje dzieci. Strona niewierząca zaś oświadcza, że nie będzie w tym przeszkadzać swojemu współmałżonkowi.

Skoro Kościół pozwala na takie małżeństwa, wiążąc je sakramentem i czyniąc w pełni wartościowymi – czyli błogosławionymi przez Boga – to na pewno są do zaakceptowania. Jednak trzeba być świadomym trudności, jakie łączą się z takim wyborem. Katolik, który wchodzi w związek z osobą niewierzącą, musi samodzielnie troszczyć się o wiarę swoją i dzieci. Brakuje wówczas wspólnej modlitwy, celebracji chrześcijańskich tradycji, a przede wszystkim uczestniczenia w niedzielnej Mszy Świętej. Dla zaangażowanych katolików istnieje wówczas ryzyko niedosytu czy tęsknoty za głębszym przeżywaniem wiary. Może pojawić się mur i ograniczenie, że jako rodzina nie będą mogli stworzyć wspólnoty.

Pomyśl, jak będziesz się czuła, gdy mąż, którego bardzo kochasz, nie będzie chciał iść z tobą do kościoła. Wyobraź sobie, że twoja żona lekceważy wiarę lub wyśmiewa praktyki religijne. Dlatego Kościół raczej odradza zawieranie takich małżeństw. Chodzi tu głównie o to, że strona wierząca w takim związku jest narażona na zniechęcenie i zobojętnienie. Zwłaszcza, jeśli wiara jest letnia, może dojść do odstąpienia od jej praktykowania. A nawet jeśli tak się nie stanie, to najprawdopodobniej dzieciom trudniej będzie osiągnąć głęboką wiarę, zabraknie im atmosfery religijnej domu rodzinnego.

Jeśli jednak katolik zdecydował się na takie małżeństwo, Kościół pragnie, aby było ono zawarte sakramentalnie. Ślub osoby wierzącej z niewierzącą odbywa się poza Mszą Świętą i jest tylko krótką ceremonią. Księża często odradzają zawieranie takich ślubów, zalecając odroczenie do nawrócenia osoby niewierzącej.

Jeśli on i ona bardzo się kochają i świetnie rozumieją, a przy tym mają świadomość wszystkich odrębności i pragną wspólnie im podołać – mają prawo do takiej decyzji. Jednak zanim ją podejmą, warto porozmawiać z doświadczonym kapłanem, poczytać świadectwa osób, które są w takich związkach, wyciągnąć wnioski i ustalić zasady. Związek między katoliczką i ateistą będzie z pewnością trudniejszy. Dwoje ludzi dzieli bowiem różnica poglądów i zasad, a to z kolei wpływa na ich zachowania i podejmowane decyzje. Ma to przełożenie na codzienność, na wyznawane na co dzień wartości. Dobrze zawczasu omówić zagadnienia dotyczące obchodzenia świąt czy chodzenia do kościoła. Problemy mogą okazać się jednak bardziej fundamentalne. Opinie dotyczące wierności, antykoncepcji czy in vitro mogą poróżnić małżonków. Dlatego tak ważna jest szczera rozmowa przed ślubem. Problemy pojawiają się w każdym związku; ważne, by je rozwiązywać wspólnie i umiejętnie. Przecież „miłość cierpliwa jest, łaskawa jest (…)”. Wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość
    27.06.2017 12:31
    Jestem bardzo wierzaca katoliczka, moj przyszly maz to ateista. Zastanawialam sie 5 lat czy to dobra decyzja, i wiem ze nie znajde lepszego czlowieka dla mnie, jest czuly, opiekunczy, moge na niego liczyc w kazdej sytuacji, jest obok kiedy go potrzebuje. Kocham go takiego jakim jest i wiem ze lepszego ojca dla moich przyszlych dzieci nie moge sobie wymarzyc. Lepszy ateista ktory wypelnia 7 ostatnich przykaz Bozych niz katolik, ktory wypelnia tylko pierwsze 3.
  • Gość
    27.06.2017 12:38
    Katolicy, oboje wierzacy wspolmalzonkowie takze sie rozstaja... takze sie rozwodza... znam miliony takich przypadkow
  • Emilia
    11.11.2017 21:42
    Przede wszystkim ten temat powinien rozpocząć sie od czytania pisma. Osoba prawdziwie wierzaca, która chce postępować według pisma powinna wiedzieć, że ono zakazuje małżeństwa osobie wierzącej z osobą niewierzącą. Ja dowiedziałam się o tym dzisiaj w przykry sposób (chcąc uzgodnić terminy nauk przedmałżeńskich i daty ślubu). To bardzo bolesne, gdy staje sie przed wyborem czy czekać na nawrócenie ukochanej osoby, które może nigdy nie nastąpić, czy odejście by nie zgrzeszyć samemu. Życzę wytrwałości i wzrostu w wierze.
  • mi
    24.11.2017 22:40
    jeżeli partner jest niewierzący to jego prywatna sprawa....wystarczy, że jest dobrym człowiekiem. Jeżeli sie kocha kogoś naprawdę to nie wiara jest ważna tylko czyny...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama