Przedsiębiorcza wiara

Czas serca 129/2/2014

Przedsiębiorca nie musi być krwiopijcą uciskającym swoich pracowników. Wręcz przeciwnie – może mieć wartości i w dodatku być wierzącym! Co zadziwiające, przedsiębiorcą może być także pracownik, np. wyjeżdżający za pracą poza granice kraju. Dla jednego i drugiego są otwarte drzwi Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”, do którego należą Krystyna i Maciej Kaniewscy, rozmówcy ks. Radosława Warendy SCJ.

 

Czym zajmujecie się na co dzień?

Maciej: Prowadzę działalność, która ma dwie odnogi: programowanie i zarządzanie projektami informatycznymi, obie głównie w dziedzinie związanej z motoryzacją. Moim głównym klientem i obszarem wiedzy jest przemysł samochodowy – od strony logistyki, importu, sprzedaży, magazynowania i innych kwestii związanych z samochodem, a także finansowania samochodów, czyli leasingu i kredytu. Projekty dotyczą głównie tych zagadnień. To, co robię w pracy, przekładam też na warsztaty dla studentów.

A z tej programistycznej dziedziny – co robisz?

Maciej: Można właściwie powiedzieć, że to jest taki relikt. Dla polskiego przedstawicielstwa koncernu motoryzacyjnego opracowałem wraz z zespołem programistów system obsługi całego procesu zarządzania pojazdem od zamówienia w fabryce aż do sprzedaży u dealera. Użytkownikiem tego systemu jest główny importer, sieć dealerska, magazyny i firmy spedycyjne. Obecnie rozwój systemu przejął w większości mój wspólnik.

Krystyna: Ja natomiast zajmuję się doradztwem personalnym, prowadzeniem szkoleń i udzielaniem konsultacji psychologicznych.

Co daje prowadzenie własnej działalności?

Krystyna: Można w ten sposób zachować pewną niezależność: prowadzić firmę, rozwijać swoje kompetencje. Natomiast potrzebna jest umiejętność oddzielenia dwóch sfer: tu jesteśmy razem i to jest nasz dom, a jednocześnie jesteśmy w pracy przez ileś godzin.

Same korzyści?

Maciej: Niekoniecznie. Byłoby wspaniale, gdyby te zlecenia pojawiały się w pewnym stałym rytmie. A tymczasem zdarzają się okresy, kiedy klienci nie zlecają prawie nic, albo takie, kiedy zlecają więcej, niż można przerobić.

A czy zatem korporacja zabija przedsiębiorczość?

Maciej: W moim odczuciu w Polsce często można spotkać patologie wynikające z faktu, że jesteśmy krajem o bardzo silnym poczuciu hierarchii i autorytarnym stylu zarządzania. Generalizując, można powiedzieć, że w Polsce przeciętny pracownik nie zaryzykuje publicznego wyrażenia odrębnego zdania niż szef. W tym przypadku nie ma mowy o przedsiębiorczości, chyba że samemu jest się tym szefem.

Krystyna: Jest jeszcze pozorna przedsiębiorczość polegająca na kombinowaniu, jak to zrobić, żeby mieć jeszcze większe zyski poza pensją. W różnych instytucjach, jak się ogląda telewizję, to kombinowanie jest takie z założenia: umieszczamy cię na tym stanowisku, żebyś był częścią układu, który wkręca pieniądze państwowe. Ponadto są firmy, które powstają tylko po to, by brać pieniądze z funduszy unijnych, i mają układy z tymi, którzy te pieniądze dają.

Maciej: To jest już patologia wyższego rzędu. A patologia niższego rzędu, o której wspomniałem, polega na tym, że pracownik czeka na polecenia szefa. W nowoczesnej firmie pracownik zna swój zakres obowiązków i w ramach tego powinien twórczo działać, optymalizować swoje stanowisko i metody pracy, proponować różne zmiany. A w Polsce często zdarza się, że pracownik nic nie proponuje, tylko czeka na to, co mu szef każe zrobić. Więc ten szef jest mentalnie przeciążony, bo musi tak naprawdę za wszystkich myśleć i wszystkim układać pracę. To jest jedna rzecz, a druga – to, że z trudem tworzą się zespoły, zwłaszcza obejmujące różne komórki organizacyjne. Z tym nie mają z kolei żadnego problemu Niemcy. U nich pozioma komunikacja i samorzutne tworzenie się zespołów jest możliwe, gdyż są tego uczeni od szkoły średniej czy nawet podstawowej. Nie mają problemu, żeby jeden pracownik skontaktował się z drugim, nawet jeśli są z różnych departamentów. Przedsiębiorczości nie zabija bowiem sam fakt istnienia struktury, tylko taki sposób jej skonstruowania, według którego wszystko idzie z góry na dół. A nawet najmądrzejszy szef ma ograniczoną ilość genialnych pomysłów. W ten sposób marnuje się potencjał ludzi. Cała energia wykorzystywana jest do tego, by odgadnąć życzenie szefa.

Krystyna: Jest jeszcze jedna rzecz. To, czy się pracuje na etacie, czy się prowadzi firmę, to w sumie jest też kwestia wartości życiowych, samodzielności, podejmowania ryzyka, kreatywności i niezależności. Kierowanie własną firmą daje poczucie wpływu. Natomiast w korporacji ten wpływ jest o wiele mniejszy, właściwie może być żaden. Są oczywiście zalety i wady. Mam jednak wrażenie, że jak się prowadzi własną firmę, to ma się to poczucie sprawstwa, tworzenia i wolności, chociaż ta wolność jest bardzo droga i niepewna.

Kto może być przedsiębiorcą?

Krystyna: Osoba, która ma bardzo dobre wyczucie tego, czego będą potrzebowali inni ludzie. Z tego powodu, jak wskazują badania, praca naukowa i przedsiębiorczość są od siebie najbardziej odległe. Jednocześnie to właśnie znajomość najnowszych trendów i odkryć naukowych umożliwiają rozwój firmy i dystansowanie konkurencji. Otwartość, kreatywność i niewątpliwie odporność na stres to cechy, które ułatwiają prowadzenie własnej firmy. Przedsiębiorczość to raczej postawa wobec świata, styl życia.

Maciej: Nie można być przedsiębiorcą, nie potrafiąc znaleźć klienta.

A jak to właściwie jest? To ja zaczynam od swojej wizji i próbuję znaleźć klienta, który ją kupi, czy może mam klientów i próbuję odgadnąć, czego oni potrzebują? To są przecież dwie różne drogi.

Maciej: Marks uważał, że popyt poprzedza podaż. Z czasem okazało się, że jest odwrotnie, czyli najpierw pojawia się podaż – ktoś coś wymyśla, a potem ludzie zauważają, że tego potrzebują. Można powiedzieć, że spotykają się w połowie drogi.

Krystyna: Pomyślałam sobie o naszym Duszpasterstwie Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”. Dzięki temu, że ktoś je wymyślił, zaczęli przychodzić ludzie, którym ono dużo dało. Nasze duszpasterstwo jest takim mostem. Gdyby nie istniał program duszpasterski, który nam zaproponowali nasi duszpasterze, nie mielibyśmy możliwości, żeby się rozwinąć. A teraz możemy zachęcać innych.

Długo jesteście w „Talencie”?

Maciej: Będzie już pięć lat.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...