Nie ma jak u mamy

Tak Rodzinie 12/2014

Mój syn ma już 36 lat i nadal nie myśli o małżeństwie. Martwimy się z mężem o niego. Czy powinniśmy „wypchnąć” go na siłę z domu? Czy pozwolić mieszkać z nami? Czy małżeństwo jest przywilejem czy obowiązkiem człowieka?

 

Niestety, opisana sytuacja należy do coraz częstszych. W społeczeństwach w miarę rozwiniętych, bogatych spotykamy się ze zjawiskiem, które Włosi nazywają mammonizmem (od słowa mamma – matka). Polega ono na nadmiernym przywiązaniu do rodziców, zwłaszcza matki. Młodzi mężczyźni żyją „na garnuszku” troskliwej matki, nie planując rozpoczęcia samodzielnego życia.

Powodem pozostawania w domu rodzinnym jest niestabilność ekonomiczna: kontynuowanie nauki, niemożność znalezienia stałej pracy lub brak własnego mieszkania. Ale bywa, że pretekstem braku samodzielności jest strach przed dorosłością i podjęciem odpowiedzialności za siebie, zwykłe wygodnictwo lub przyzwyczajenie. Młodzi ludzie często odczuwają lęk przed podejmowaniem zobowiązań (stąd niechęć do zawierania związku małżeńskiego, stałej pracy). Czasami chodzi o wyuczoną bezradność: po co zmieniać cokolwiek, gdy rodzice biorą na siebie ciężar utrzymania dorosłego dziecka i wszystkie inne, nieraz przykre obowiązki? Przecież można prowadzić w miarę wygodne życie.

Wielu młodych nie planuje swej przyszłości, wybiera tymczasowe rozwiązania. Ten brak ambicji zawodowych, społecznych czy kulturowych, podszyty niewiarą we własne możliwości, owocuje biernością i zrzucaniem odpowiedzialności na innych. Być może, jest to próba przedłużenia beztroskiej młodości, w której można czerpać korzyści bez własnego zaangażowania.

Jak winni zareagować kochający rodzice, widząc, że syn lub córka lękają się dorosłości? Czy pozwolić im mieszkać razem i ponosić koszty ich utrzymania? Odpowiedź nie jest łatwa. Trzeba przede wszystkim rozeznać przyczyny takiego braku odwagi. Jeśli istnieją rzeczywiste obiektywne przeszkody, rodzice nie powinni naciskać na podjęcie decyzji o wyjściu z domu rodzinnego i rozpoczęciu życia na własny rachunek. Ale i wtedy trzeba wymagać od dorosłego syna lub córki zaangażowania w życie rodziny i nie wyręczać ich w obowiązkach domowych. Jeśli natomiast rodzice widzą, że ich dorosłe dzieci infantylnie podchodzą do życia i egoistycznie myślą, winni pomóc im w usamodzielnieniu się, żądając większej aktywności. W żadnym wypadku nie powinni brać na siebie ciężaru ich utrzymania. Nie chodzi o zawstydzanie lub wypominanie próżnowania i życia na koszt innych, ale o budzenie ambicji i motywowanie planowania życia. Czasami wystarczy szczera rozmowa, która uświadomi dorosłej córce lub synowi, że czas beztroskiego dzieciństwa i dorastania minął.

Zasada generalna, jaką winni kierować się kochający rodzice, brzmi: „Wspierać dorosłe dzieci i pomagać im, ale nie zastępować ich w podejmowaniu decyzji życiowych”. Rodzice i dorosłe dzieci mają prawo żyć swoim życiem. Nie można przerzucać na kogoś bliskiego odpowiedzialności za nie.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • samotny
    03.01.2015 12:17
    Obawiam się, że niedługo każdy samotny człowiek będzie uznany za chorego w społeczeństwie. Gdzie Pismo Świete, najdoskonalszy wzór Jezus i prawdziwi Pasterze, którzy powinni uznać również stan bezżennych i nie zmieniać Ewangelii. Nie mogę zrozumieć obecnej tendencji Kościoła do wykluczenia i krytykowania ludzi bezżennych, nie będących w zakonach. Kościół ma krytykować występnych, a nie niewinnych, których sytuacja zmusza do szukania pomocy u rodziców. Św Jan Paweł II był papieżem nie tylko rodziny, zauważał i rozumiał każdy stan...Modle się za papieży nie tylko rodzin, którzy własciwie pokierują mysleniem koscioła
  • KNNST
    03.01.2015 12:53
    Ten artykuł został napisany o wiele lat za późno. W świecie gdzie modny jest model wyemancypowanej singiel-ki a rozwody są na początku dziennym i tak samo zawodzą panowie w życiu rodzinnym jak i panie. Trzeba się zastanowić czy lepiej być kawalerem czy rozwodnikiem z dzieckiem i alimentami. Aktualnie w Polsce co trzecie małżeństwo się rozwodzi zaś w 2004 roku tylko co ósme. I nie ma znaczenia czy biedniejsi czy bogatsi. Z własnego doświadczenia powiem, że kobiety mają oczekiwania księżniczek chociaż księżniczkami nie są. Być może są to własnie skutki kreowania przez tabloidy życia szczęśliwego przy kasie tzw na poziomie a tak serio na pewne sprawy trzeba po prostu przymknąć oko. Mężczyźni są egoistami ale jak wiele teraz jest leniwych, egocentrycznych kobiet niezdolnych do służby mężowi i rodzinie. Mają po 30, 36 lat i ciągną w swoją stronę tzw. kobiety niezależne. Niestety ten trend jest widoczny także w kościołach w duszpasterstwach i we wspólnotach. Po za tym innym poważnym problemem jest pornografia internetowa, która rujnuje obraz kobiety w sercu mężczyzny. Wulgarna i ogólnodostępna pornografia internetowa jest główną przyczyną dezintegracji rodziny oraz w ogóle człowieka - uzależnia pozbawia szacunku i upadla często jest przyczyną rozdrażnienia i kłótni w rodzinie. A oglądają ją nawet dzieci drodzy rodzicie. Jeśli więc wasze dziecko nagle zaczęło się inaczej zachowywać pogorszyło się zachowanie i wyniki w nauce zbadajcie przyczynę. Pornografia najczęściej nie ma nić wspólnego z normalnym aktem seksualnym. www.twojaspraw.org.pl Jedyna strona w Polsce która próbuje przywrócić porządek z przed 2004 roku. Wtedy internet nie był takim medium mogącym uzależnić a czas spędzony w internecie przeliczało się na złotówki. Strony pornograficzne były płatne co odstraszało wielu internautów. O ekonomicznych czynnikach zniechęcających do zakładania rodziny w Polsce nie będę pisał.
  • KNNSTie
    03.01.2015 15:00
    Ładne zdjęcie przy artykule.. Jak w rodzinie po niżej na tej fotce temat za kim tęsknią kobiety.. A wiecie za kim tęsknią mężczyźni? Te tematy są całkowicie pomijane w życiu kościoła i małżeńskim. Mało się piszę o kobietach, które uwielbiają mężczyźni. Te, które wiedzą jak być kochaną już dawno wyszły za mąż... Parafrazując artykuł mając niestety 36 lat ciężko znaleźć wolną osobę nawet po trzydziestce jest coraz mniej prawdopodobne na znalezienie tej właściwej. Po za tym trzeba żyć w zgodzie ze swoją wiarą albo niekiedy złamać VI i IX wynika z artykułu. Czasem wystarczy zrobić jeden krok żeby stworzyć nowy związek ale czy o to chodzi piszącemu artykuł?. Młode pokolenie zostało stracone. Mamienie studiami i świetlaną po nich przyszłością. Brak stałej pracy. A jeśli już jest to jedno z pierwszych pytań podczas rozmowy kwalifikacyjnej czy chce mieć pani dziecko?. Wiadomo trzeba kłamać bo nie zatrudnią a jeśli za trudnią to na takiej umowie żeby jak najmniej mieć problemów z pracownikiem w ciąży. Na trzy miesiące na rok później znowu na rok później na dwa lata. Tak było do niedawna. I śmieszne wynagrodzenie. Na Wyspach Brytyjskich nie ma takich problemów. Polki rodzą bo warto mieć dzieci. Jest w co je ubrać i za co wykarmić i niespecjalnie trzeba zaciskać pasa. W Polsce jest jeszcze post-komuna. Już nie komuna ale jeszcze nie zachodnia demokracja.
  • alenka
    04.01.2015 09:16
    Rodzice powinni pomóc dorosłemu dziecku w osiągnięciu samodzielności, ale nie naciskać na małżeństwo. Barierą mogą być względy finansowe, brak pracy, środków na zakup mieszkania, choć dorosły syn chciałby żyć już na własny rachunek. W pytaniu nie widać natomiast tu rodzicielskiej troski, jak dorosły syn poradzi sobie w życiu tylko niepokój że nie chce się ożenić. To jest niewłaściwa postawa rodziców. Ma on prawo taką decyzję podjąć że nie chce żony i małżeństwa. Małżeństwo zawarte pod naciskiem rodziców, by się z domu wyprowadzić może z góry być skazane na nieszczęśliwe, a nawet może być to podstawa do stwierdzenia jego nieważności.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama