Szczególne powołanie

La Salette. Posłaniec MB Saletyńskiej 4/2014

Męczennik to przede wszystkim świadek, chociaż w naszej wyobraźni to człowiek cierpiący, torturowany, zakrwawiony, odrzucony, zabity. Słowo „męczennik” to polskie tłumaczenie greckiego „mártys”, które znaczy po prostu „świadek”, zarówno na płaszczyźnie prawnej, jak i religijnej.

 

Kto to jest męczennik?

Męczennik to przede wszystkim świadek, chociaż w naszej wyobraźni to człowiek cierpiący, torturowany, zakrwawiony, odrzucony, zabity. Słowo „męczennik” to polskie tłumaczenie greckiego „mártys”, które znaczy po prostu „świadek”, zarówno na płaszczyźnie prawnej, jak i religijnej. W takim sensie słowo to występuje w Nowym Testamencie, a zwłaszcza w pismach Janowych. Jezus stojący przed Piłatem wyznaje, że najgłębszym sensem Jego misji było dawanie świadectwa: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37). W Apokalipsie natomiast jest napisane, że Jezus to „świadek wierny” (Ap 1,5). Do swoich uczniów Zmartwychwstały powiedział: „wy będziecie moimi świadkami” (Dz 1,8), wskazując w ten sposób na istotę ich posłannictwa.

W pierwotnym chrześcijaństwie „mártys” to przede wszystkim świadek zmartwychwstania Chrystusa. To świadectwo było tak trudne do przyjęcia, że często opłacano je śmiercią, cierpieniem, niezrozumieniem, odrzuceniem. Sam aspekt cierpienia jest zatem konsekwencją dawania świadectwa do końca. Męczennik to chrześcijanin, który oddaje swoje życie za Chrystusa dlatego, że publicznie wyznał wiarę w Niego i przyjął wszelkie konsekwencje tego wyznania wiary. W tradycji chrześcijańskiej pierwszym świadkiem – męczennikiem był św. Szczepan.

Są takie obrazy męczenników, na których mają oni wzniosłe, nieobecne spojrzenie, jakby tortury i cierpienie ich nie dotyczyły. Czy to jest prawdziwy przekaz męczeństwa?

Myślę, że tu trzeba by zrobić dobrą hermeneutykę źródeł, którymi się posługujemy, zajmując się męczennikami chrześcijańskimi. Na męczeństwo należy popatrzeć z dwóch stron: po pierwsze jako na wydarzenie historyczne, po drugie jako na heroiczną formę wyznania wiary. Te dwa różne spojrzenia dały początek dwóm typom dokumentów o męczeństwie: historycznym i hagiograficznym. Te pierwsze, historyczne, w sposób mniej lub bardziej obiektywny przekazują informacje na temat okoliczności męczeństwa. Te drugie, hagiograficzne, bardziej skupiają się na ukazaniu męczeństwa jako szczególnego i heroicznego wyznania wiary. Dlatego też zwracają mniejszą uwagę na historyczną dokładność i mają tendencje do fantazjowania, uwznioślania, upiększania, a niekiedy nawet do odzierania męczeństwa z czysto ludzkiego wymiaru, jakim jest ból, lęk, wątpliwości itp. Wielu męczenników to ludzie, którzy bronili się przed męczeństwem, uciekali przed nim. Oni byli przerażeni tym, co ich czeka. Ale w tej słabości ukazywało się właśnie coś niezwykłego: Boża moc, która daje człowiekowi łaskę wytrwania, łaskę cierpliwości, łaskę znoszenia bólu dla Chrystusa. Myślę, że najbardziej spektakularne w męczeństwie jest to, że – jak pisał św. Paweł – „moc w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9). Podobnie zresztą modlimy się w liturgicznej Prefacji o męczennikach: „Ty umacniasz słabych ludzi do złożenia świadectwa wierze”.

Często opisy męczeństwa były redagowane na wzór wojskowych epopei: męczennik to wojownik, który walczy z demonem, znosząc cierpienia. Demon zaś jest bezradny wobec wytrwałości. Niekiedy opisy męczeństwa przypominają relację z igrzysk: tu męczennik występuje jako boski atleta, walczący z przeciwnikiem (cierpienie i lęk) na arenie, którą jest miejsce jego egzekucji. Gladiatorów i atletów walczących z dzikimi zwierzętami przed rzymską publicznością zastępują duchowi atleci: kobiety, starsi, nieraz dzieci, którzy znoszą straszne cierpienia dla Chrystusa i demon wobec nich jest bezradny, nie jest w stanie ich pokonać.

Więc lęk, strach, pragnienie ucieczki, pragnienie odrzucenia męczeństwa nie zaprzeczają męczeństwu?

Absolutnie nie, męczennik pozostaje człowiekiem do końca. Zresztą, zachowane opisy męczeństwa pokazują zwykle kontekst prześladowania i z bólem podkreślają fakt, że obok bohaterskich męczenników było bardzo wielu chrześcijan, którzy porzucali wiarę, gdyż nie mieli na tyle siły, by znieść cierpienia fizyczne, zgodzić się na konfiskatę mienia i złamanie kariery czy przyjąć śmierć. Męczeństwo nie było nigdy zjawiskiem powszechnym. Nie wszyscy prześladowani stawali się męczennikami.

Z drugiej strony, czy można pragnąć męczeństwa? Czy nie zaprzecza idei męczeństwa fakt, że ktoś szuka takiej śmierci?

Można pragnąć męczeństwa, ale tylko w tym sensie, że chce się pozostać wiernym Chrystusowi do końca i bezwarunkowo. Nikt z nas nie wie, do jakiej formy świadectwa zostaniemy powołani. Uważam, że to powinno być wpisane w samo chrześcijańskie powołanie i każdy powinien się modlić, by Pan Bóg dał mu wiarę i łaskę wytrwania przy Chrystusie bez względu na okoliczności, jakie nas w życiu spotkają. Chrześcijański męczennik nie jest jakimś niezdrowym masochistą, lubującym się w cierpieniu i bólu albo samobójcą pogardzającym swym życiem, ale człowiekiem, który wierzy, że wierność Chrystusowi jest wartością większą niż życie fizyczne.

W starożytności ucieczkę od męczeństwa uważano za postawę dopuszczalną. Chrześcijanie nie szukają męczeństwa. Jeśli można go uniknąć, należy tak zrobić. Chociażby dlatego, że nikt z nas nie wie, czy mu wystarczy sił w czasie prześladowań, w czasie cierpienia. Natomiast w sytuacji, kiedy człowiek staje przed koniecznością wyznania wiary, trzeba tę wiarę wyznać do końca. Nie należy zaś spontanicznie poszukiwać cierpienia i męczeństwa.

Czy Panu Bogu jest w ogóle męczeństwo potrzebne?

Czy Panu Bogu cokolwiek jest potrzebne? Jeśli czegoś potrzebuje i czegoś oczekuje, to przede wszystkim naszej miłości. I tak jak Jego miłość była miłością do końca („do końca ich umiłował”), podobnie nasza miłość ma być miłością do końca, a więc miłością zakładającą możliwość oddania życia czyli męczeństwa. W chrześcijaństwie istnieje etos męczeństwa dlatego, że ono ukazuje dwie rzeczy. Pierwsza rzecz to śmierć świadka, czyli świadectwo tak czytelne i tak nieodwracalne, że jest ono najdoskonalszą formą naśladowania Chrystusa. W duchowości męczenników dominuje pragnienie naśladowania Chrystusa, a trudno Go naśladować, omijając aspekt dawania świadectwa aż do śmierci.

Druga sprawa – męczeństwo to najwyższa forma utożsamiania się z Chrystusem, ale także zjednoczenia z Nim. W niektórych opisach męczeństwa pojawia się przekonanie, że w słabym ciele męczennika tym, który naprawdę cierpi, jest Chrystus. Są pewne wizje, które pokazują, że ci, którzy patrzą na płonącego na stosie chrześcijanina, w tym ogniu widzą Chrystusa. Istnieje przekonanie, że męczennik jest jakby sakramentalną obecnością Chrystusa. U św. Cypriana z Kartaginy, wielkiego teologa męczeństwa z III wieku, znajdziemy teksty, w których porównuje on męczeństwo do Eucharystii, gdyż ten sam Chrystus, który jest obecny w Eucharystii, jest również obecny w cierpiącym męczenniku. Męczennik jest tak głęboko zjednoczony z Chrystusem, że się z Nim utożsamia. Pisał o tym św. Paweł: „teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| MĘCZENNIK

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama