Nie musi się rozpaść

Przewodnik Katolicki 27/2015

Mamy coraz większą świadomość negatywnych skutków rozwodu. Wiemy jak budować satysfakcjonujące związki. Mimo to małżeństwa rozpadają się częściej i szybciej niż kiedykolwiek.

 

Dzieci wychowywane w pełnej rodzinie sześciokrotnie częściej czują emocjonalną bliskość z rodzicami niż dzieci rozwiedzionych rodziców (58, 1 proc. do 9, 4 proc. ). Trzykrotnie częściej – mają poczucie wewnętrznego pokoju (35, 3 proc. do 12, 2 proc.) i poczucie pewności siebie (33, 6 proc. do 12,5 proc.). To dane, pochodzące z jednych z najpełniejszych badań dzieci z rodzin rozwiedzionych, które przeprowadził w Polsce prof. Henryk Cudak. Wykonano je dwukrotnie na grupie reprezentacyjnej prawie 600 osób.

Co zamiast porażki?

Niestety, coraz mniejsza liczba dzieci ma szansę takich możliwości rozwojowych doświadczyć. – W ciągu niecałej pół minuty w Europie dochodzi do rozpadu jednego małżeństwa – informuje hiszpański Instytut Polityki Rodzinnej w „Sprawozdaniu z ewolucji rodziny w Europie na rok 2014”, złożonym w Parlamencie Unii Europejskiej. To daje 2650 rozwodów dziennie, czyli prawie milion rocznie. Polska jest w statystykach na piątym miejscu: zaraz za Niemcami, Wielką Brytanią, Francją i Hiszpanią. Według danych GUS tylko w 2013 r. rozwiodło się u nas ponad 66 tys. par (to o 1600 więcej niż w roku poprzednim).

Wśród przyczyn rozwodów – według badań GUS – na pierwsze miejsce wysuwa się niezgodność charakterów (45 proc.), potem: alkoholizm (21 proc.), zdrada (17 proc.), problemy finansowe (5 proc.), przemoc (5 proc.), różnica wieku (1 proc.). Jak wynika z tych danych, gros małżeństw rozstaje się nie z powodu patologii, lecz z powodu problemów, które są rozwiązywalne.

– Każdy rozwód, bez względu na to, co było jego przyczyną, jest porażką życiową – mówi Bożena Wach, psycholog kliniczny, wieloletnia koordynator Ośrodka Interwencji Kryzysowej we Wrocławiu. – Jest to strata, która musi mieć wpływ na funkcjonowanie małżonków i ich potomstwa. Jeśli nie potrafimy budować relacji, nie będziemy umieli nauczyć tego naszych dzieci (które powtórzą nasze wzorce), będziemy mieli trudności z zawieraniem przyjaźni, bliskich znajomości.

Są w małżeństwie szczęśliwi

Poparcie tej tezy można odnaleźć m.in. w doświadczeniu, którego efekty opublikowano w kwietniu 2010 r. w czasopiśmie naukowym „Journal of Consulting and Clinical Psychology”. Objęto nim 134 pary, które czuły się „trwale nieszczęśliwe w związku”, nie potrafiły samodzielnie rozwiązać problemów małżeńskich i były uznawane za „przypadki beznadziejne”. Pary wzięły udział w – obejmującej 26 sesji – integracyjnej terapii par, pracując nad umiejętnością komunikacji, umiejętnością rozumienia potrzeb emocjonalnych drugiej osoby i nad codziennymi zachowaniami. Efekt był zdumiewający: po pięciu latach od zakończenia terapii jedna trzecia par czuła się całkowicie szczęśliwa w małżeństwie, kilkanaście procent doświadczyło znaczącej poprawy relacji, kolejne kilkanaście – zdecydowało się pozostać w małżeństwie mimo braku poprawy. Rozwiodły się te pary, w których jedna z osób wchodziła w terapię „żeby mieć czyste sumienie, że zrobiła wszystko, w rzeczywistości będąc przekonana o konieczności rozwodu”.

Niestety, badań statystycznych na temat ocalonych przed rozwodem niemal nie ma. Jakby badacze skupiali się przede wszystkim na negatywach dotyczących małżeństw. Podobnie jest w mediach: ujęcie tematu w perspektywie pozbawiającej odbiorcy nadziei jest tu bardzo silne. Z badań zleconych przez Fundację Mamy i Taty wynika, że tylko w okresie 1 grudnia 2010 r. – 28 lutego 2011 r. liczba artykułów popularyzujących rozwody w czternastu najbardziej popularnych gazetach polskojęzycznych wyniosła 245. W tym – w „Wyborczej” aż 90 artykułów, a w „Fakcie” – 45 artykułów.

Kochaj działaniem

Każdego roku, według danych GUS, ponad 60 tys. dzieci doświadcza w Polsce rozwodu swoich rodziców. „Gdyby mnie naprawdę kochał/a, nigdy by mnie nie zostawił/a”. „Na pewno jest w tym moja wina” – dzieci rodziców po rozwodzie są o tych dwóch rzeczach przekonane nawet wówczas, gdy rodzice zapewniają ich o swojej miłości, a także wtedy, gdy uznają rozwód rodziców za najlepszą w ich sytuacji decyzję.

– Przez rozwód dzieci zostają pozbawione możliwości spełnienia ich podstawowej potrzeby: poczucia miłości i  bezpieczeństwa – podkreśla Elżbieta Łozińska, terapeutka nurtu NEST – nastawionego na leczenie skutków sytuacji traumatycznych i przemocowych. Brak poczucia sensu życia, niska samoocena, lęk, poczucie osamotnienia i zagubienia, w niektórych przypadkach myśli i próby samobójcze – to niektóre spośród stanów, towarzyszących dzieciom rozwiedzionych rodziców. Te i inne skutki szeroko opisuje m.in. wielostronny raport Fundacji Mamy i Taty „Rozwód? Przemyśl to. Rozwody w Polsce i na świecie”. Poświadczają to liczne badania zagraniczne i polskie.

„Boję się wziąć ślub – bo nie wierzę, że uda mi się utrzymać związek. Zresztą: po co? Skoro za dwa, trzy lata moje małżeństwo się rozpadnie” – przekonania o nieuchronności są nieraz tak silne, że dorośli z rozwiedzionych rodzin podświadomie doprowadzają do osłabiających związek sytuacji – niczym do samospełniającej się przepowiedni. „On/ona na pewno mnie zostawi, zdradza, robi mi na złość, nienawidzi mnie”. Małżonek robi co może, by zaświadczyć o swojej miłości, jednak przekonanie skutecznie blokuje na przyjęcie miłości.

– Po rozwodzie dzieci zazwyczaj szybko odkrywają, iż wszechogarniający ból udaje się zneutralizować poprzez emocjonalne, psychiczne i fizyczne wycofanie z życia – wyjaśniają John Trent i Larry K. Weeden w praktycznej, nastawionej na rozwiązania książce Błędne koło rozwodów. Do tego stopnia, że jako dorośli potrafią dystansować się uczuciowo nawet do współmałżonków i dzieci.

Dopóki osoby, które doświadczyły rozwodu rodziców nie zdemaskują i nie zmienią mechanizmów, według których budują relacje (zwanych syndromami Dorosłych Dzieci Rozwiedziony Rodziców) prawdopodobieństwo, że się rozwiodą, jest – w zależności od badań – od dwóch o czterech razy większe od prawdopodobieństwa u dzieci wychowanych w pełnej rodzinie.

Społeczeństwo zyska lub straci

Negatywne skutki rozwodu dosięgają nie tylko dzieci. Rozwód jest na drugi na liście 44 najbardziej stresujących sytuacji życiowych, opracowanej przez psychiatrów – Thomasa Holmesa i Richarda Rahe. Wyprzedza go jedynie śmierć współmałżonka. Z sondaży Instytutu Gallupa, najstarszej organizacji, badającej opinię społeczną, wynika, że 74 proc. rozwiedzionych kobiet i 60 proc. rozwiedzionych mężczyzn żałuje po latach, że nie walczyło o utrzymanie swojego pierwszego małżeństwa. Potwierdzają to osoby z duszpasterstw małżeństw niesakramentalnych. Wśród osób bardzo szczęśliwych z obecnego życia jest sześciokrotnie mniej osób rozwiedzionych (5,3 proc.) niż małżonków (24,0 proc.) – to raport Fundacji Mamy i Taty. – Rozwód to wyraźny przejaw braku sukcesu w tak ważnej sprawie, w którą małżonkowie zainwestowali część swojego życia, a potwierdzili słowem i przyrzeczeniem – podkreślają autorzy, wskazując w badaniach, że trwałe małżeństwo w dużej części powoduje pozytywny stan psychiczny u badanych.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama