Miłość matki

Przewodnik Katolicki 17/2016

Minka jako 16-latka została zgwałcona. Urodziła córkę, ale musiała oddać ją do adopcji. Jednak nie zapomniała o dziecku. W dniu 77. urodzin swojej córki, Bethy Jane, poprosiła Boga, by przed śmiercią mogła choć raz ją zobaczyć. Oto ich niezwykła historia.

 

Po 77 latach spotkała Pani swoją biologiczną matkę – Minkę Disbrow. Jakie to uczucie?

– To było naprawdę niesamowite. Byłam zaskoczona, że ona wciąż żyje. Niecierpliwie czekałam na nasze spotkanie, ale równocześnie byłam bardzo zaniepokojona. Czytałam kiedyś część dokumentów adopcyjnych, wśród nich były też listy, które pisała Minka. Wiedziałam więc, że będę przez nią mile widziana.

Czy nigdy nie miała Pani żalu do matki za oddanie do adopcji? Może dorastałaby Pani w gorszych warunkach, ale u boku prawdziwej mamy?

– Nie, nigdy nie czułam do niej żalu. Myślę, że postąpiła słusznie, oddając mnie do adopcji – miała zaledwie 16 lat, kiedy została zgwałcona, nie była nawet świadoma tego, co się z nią stało.

Dlaczego dopiero po 77 latach zdecydowała się Pani skontaktować z matką? Przecież wiedziała Pani znacznie wcześniej o tym, że została adoptowana.

– Kiedy zaczęłam się starzeć, coraz częściej musiałam odwiedzać lekarzy. Ci nieraz pytali mnie o historię chorób w mojej rodzinie, ale zawsze odpowiadałam, że byłam adoptowana i nie znam biologicznych rodziców. To też stało się głównym powodem, dla którego zdecydowałem się znaleźć odpowiednie informacje w dokumentach adopcyjnych. Jak już powiedziałam, kiedy zaczynałam poszukiwania w 2006 r., byłam przekonana, że moja, mająca 94 lata, biologiczna matka najprawdopodobniej nie żyje. Wcześniej z kolei nie czułam potrzeby dowiedzenia się, kim są moi biologiczni rodzice – miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Mój starszy brat również był adoptowany, więc było to dla mnie normalne. Mam z tego okresu jedynie dobre wspomnienia.

Co Pani pomyślała, kiedy dowiedziała się, że została poczęta w wyniku gwałtu, jakiego na Pani matce dokonał nieznajomy mężczyzna?

– Początkowo poczułam gniew na tego człowieka. Potem moje myśli skupiły się na Mince, mojej biologicznej matce, i tym co przez musiała przejść w tym okresie na przełomie 1928 i 1929 r.

Po latach dowiedziała się Pani również, że ma przyrodnie rodzeństwo…

– Tak, brata i siostrę. Od mojej rodzonej matki dowiedziałam się, że mój przyrodni brat zmarł w 2000 r., więc nigdy go nie poznałam. Moja przyrodnia siostra mieszka niedaleko swoich dzieci w Portland w Oregon i mogłam się z nią spotkać tylko raz. Kontaktujemy się jednak przez e-maile i inne komunikatory.

Spędziła Pani z biologiczną mamą zaledwie osiem lat. Co to dla Pani oznaczało? Czy udało się choć w minimalny sposób nadrobić stracony czas?

– Dla nas obu możliwość spędzenia ze sobą czasu, telefonowania do siebie, pisania listów i komunikowania się była niezwykle ważna. Niesamowite było odkrycie, jak wiele cech nas łączy. Na przykład obie ubieramy się w podobny sposób i obie lubimy podobną biżuterię. Obie jesteśmy bardzo pracowite (Minka pracowała do 87. roku życia, ja do 80.). Przez te osiem lat mogłam poznać ją i zobaczyć wiele jej cech w moich dzieciach. Ciągle lubię zajmować się pracami ogrodniczymi czy rolniczymi, a to była rzecz, którą bardzo lubiła Minka. Czuję, że w ciągu tych ośmiu lat nadrobiłyśmy stracony czas najlepiej jak tylko mogłyśmy.

Czy Minka odchodziła w spokoju, pogodzona ze sobą, ze swoim życiem? I szczęśliwa, że przed śmiercią udało się jej Panią zobaczyć?

– Minka była szczęśliwa, że mogła poznać mnie i moją rodzinę. W modlitwie wypowiedzianej w moje 77. urodziny prosiła, by mogła zobaczyć mnie tylko raz. Ta modlitwa została wysłuchana z nawiązką. Wierzę w to, że Minka była pogodzona ze swoim życiem, z Bogiem i sytuacją, która spotkała ją w życiu. Zawsze powtarzała mojemu synowi, Brianowi, że znalezienie mnie dało jej nowe życie.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama