Apostolstwo ofiarowania cierpienia

Wstań luty-marzec 2016

Z panią Wiesławą Kowalską, inicjatorką apostolstwa ofiarowania cierpienia, rozmawia Dorota Mazur.

 

Pani Wiesławo, jak zrodziła się modlitwa ofiarowania cierpienia?

Modlitwa ofiarowania cierpienia została napisana podczas bolesnych zmagań z chorobą ojca świętego Jana Pawła II w pamiętnym 2005 roku. Zrodziła się z cierpienia w duchowej łączności z papieżem i z tymi, którzy wtedy mu współczuli. Od tego roku stała się jedną z nowych inicjatyw apostolskich obrońców życia skupionych przy Centralnym Ośrodku Duchowej Adopcji na Jasnej Górze. Była przeznaczona dla ludzi obarczonych chorobą, którzy nie mieli możliwości, by czynnie włączyć się w dzieło obrony życia. Chcieli pomóc, ofiarowując swoje cierpienia w tej intencji. Wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie miał być dla nich umocnieniem w chwilach udręki. Poruszająca historia Chrystusa i to niezwykłe, emanujące pięknem oblicze kryją w sobie jakąś tajemnicę, przyciągają ku sobie, poruszają serca, zapalając je do działania. W chwili obecnej modlitwę ofiarowania cierpienia podejmują tysiące ludzi w kraju i za granicą: w parafiach i wspólnotach, szpitalach i hospicjach, podczas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Towarzyszą jej piękne świadectwa ludzi i widome znaki Bożej opatrzności.

Co spowodowało, że postanowiła Pani „ruszyć” z modlitwą w świat?

Jak już wspomniałam, modlitwa była przeznaczona dla wąskiej grupy obrońców życia skupionych w naszym apostolstwie i nie miałam zamiaru „ruszać” z nią w świat. Moja postawa polega na zawierzeniu Bożej opatrzności i gotowości pójścia tam, gdzie posyła mnie Bóg. Jestem dyspozycyjna, ale nie chcę wyprzedzać Jezusa i korygować Jego planów, których tak naprawdę do końca nie znam. Mogłoby się bowiem okazać, że wcale nie pełnię Jego woli, lecz realizuję własny plan. Tak więc pewnego dnia zostałam zaproszona do sanktuarium Matki Bożej Patronki Młodzieży w Siekierkach w Warszawie, gdzie przez wiele miesięcy głosiłam katechezy dla chorych, przybywających na Msze Święte z prośbą o umocnienie w cierpieniu. Od tego czasu modlitwa zaczęła się rozprzestrzeniać.

Na czym polega apostolstwo ofiarowania cierpienia?

Idea dotyczy przyjęcia codziennego krzyża i ofiarowania cierpienia w intencjach Kościoła świętego i Apostolstwa Życia. Modlimy się o pełnię życia wiecznego dla dzieci, którym nie pozwolono się urodzić. Za rodziny, aby przyjęły każde życie i chroniły je od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Za osoby starsze, aby otoczone miłością najbliższych mogły godnie odchodzić z tego świata. Za dusze naszych zmarłych, by jak najszybciej doznały szczęścia wiecznego. Prosimy o nową jakość życia dla nas w wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii. Za umierających grzeszników, aby pojednali się z Bogiem i mogli otrzymać łaskę życia wiecznego. Apostolstwo polega na ofiarowaniu Panu Bogu wszelkich cierpień, których doświadczamy w codziennym życiu. Może to być choroba i związany z nią ból fizyczny, duchowa udręka, upokorzenie, dotkliwa samotność, utrata pracy, zdrada, złośliwa krytyka, krzywda moralna, śmierć bliskiej osoby lub inne bolesne doświadczenia.

Przyjęcie cierpienia może więc zaowocować konkretną łaską…

Jezus powiedział do Rozalii Celakówny: „Cierpienie jest tak wielką łaską, że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza mi oddaje, co ma najdroższego – swą wolę”. Nasze cierpienie, jakiekolwiek by ono nie było, wielkie czy małe, złączone z cierpieniem Boga ma wartość nadprzyrodzoną. Krzyż promieniuje na odległość i ma nieograniczony zasięg. Łaska Boża może dotknąć człowieka w każdym czasie i miejscu. Ofiarowane przez nas cierpienie, mocą Chrystusowego Krzyża może zniewolonemu nałogiem człowiekowi przynieść wyzwolenie, umierającemu grzesznikowi pojednanie z Bogiem, zrozpaczonemu nadzieję, biednemu pomocną dłoń.

Ale cierpienie, mające nas otworzyć na działanie Trójcy, może też być próbą wiary…

Cierpienie może być zaproszeniem do głębokiego spojrzenia na swoje życie. Okazją do sprawdzenia naszej miłości, ponieważ nie dotyka ono tylko osoby doświadczającej w swoim życiu krzyża, ale i jej najbliższych. Cierpienie jest swego rodzaju upokorzeniem – dlaczego to ja muszę znosić ból, dlaczego to ja muszę być zależny od innych… Ciężar przeżyć napawa też lękiem najbliższych, którzy często są bezradni wobec zaistniałej sytuacji i sami potrzebują umocnienia w Bogu. Jest to próba wiary, ale i umocnienie w wierze – jeśli mam świadomość, że Bóg jest ze mną („On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” – Iz 53,4).

Wspomniała Pani o obrazku Jezusa w cierniowej koronie, z modlitwą ofiarowania cierpienia. Czy ten wizerunek jest namalowany przez konkretnego malarza?

Cudowny wizerunek Jezusa w cierniowej koronie został znaleziony 19 marca 1983 roku we Francji. Wydarzenie miało miejsce w Marsylii, nieopodal domu pani Syssel Cymer, która modliła się przed ukrytą w kamiennej niszy figurą Matki Bożej. Padał ulewny deszcz. W pewnym momencie kobieta zauważyła leżący w kałuży wizerunek Jezusa w cierniowej koronie. Deptali po nim ludzie w obłoconych butach, jeździły samochody. Kiedy go podniosła, była zdumiona. Na pięknym i całkowicie suchym obliczu Jezusa nie było śladu zabrudzeń. Pani Syssel powiedziała o tym znajomemu księdzu, który zamówił u fotografa M. Vaissiera wykonanie kilku kopii wizerunku. Reprodukcje te zostały następnie rozdane znajomym. Jedną z nich otrzymał mieszkający w Tuluzie Paul Soos, który postawił oblicze Pana Jezusa w kąciku modlitwy, obok ikony Matki Bożej. 6 grudnia 1991 roku w oczach Jezusa pojawiły się krwawe łzy, wydzielające szlachetną woń, natomiast 2 lutego 1994 roku spod cierniowej korony zaczęły wypływać liczne stróżki krwi. Niezwykle piękne oblicze Chrystusa kryje w sobie jakąś tajemnicę, porusza serca, skłania do zadumy nad miłością Boga do człowieka, a modlący się przed nim ludzie do tej pory otrzymują wiele łask.

Czy obrazek ten powinien zawsze towarzyszyć osobom włączającym się w apostolstwo ofiarowania cierpienia?

Dobrze byłoby, aby wizerunek był w widocznym miejscu, przypominając nam o możliwości ofiarowania swojego cierpienia Bogu. Ofiarować, to znaczy zgodzić się na krzyż. W chwili cierpienia powiedzieć: „Panie Jezu, łączę moje cierpienie z Twoim cierpieniem, wszystko, co jest we mnie bólem fizycznym czy udręką duchową składam w Twoich ranach, bo w Twoich ranach jest moje uzdrowienie”. Można też posłużyć się modlitwą ofiarowania z obrazka z cierpiącym obliczem Jezusa. Jeżeli okoliczności nie pozwalają na odmówienie modlitwy, wystarczy spojrzeć na wizerunek Chrystusa i połączyć się z Nim duchowo.

Dziękuję za rozmowę.

Modlitwa ofiarowania cierpienia

Jezu, Boski Zbawicielu, przez Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Ci moje cierpienia fizyczne i udręki duchowe, w intencjach Kościoła świętego i Apostolstwa Życia.

Proszę, obdarz pełnią życia wiecznego dzieci, którym nie pozwolono się urodzić, otaczaj opieką rodziny, by mocą Twej łaski skutecznie oparły się zasadzkom złego ducha, z miłością przyjmując każde życie i chroniąc je od momentu poczęcia, aż do naturalnej śmierci.

Spraw, aby krzyż, który dźwigam, stał się dla mnie źródłem odwagi, wyzwolenia i mocy, by cierpienie nie odebrało mi nadziei, aby wiara moja nie gasła, a miłość nie ustawała. A kiedy nadejdzie kres mego życia, przybądź po mnie i zaprowadź do Twego królestwa. Amen.

Obrazki z modlitwą można otrzymać kontaktując się z Centralnym Ośrodkiem Duchowej Adopcji na Jasnej Górze: tel.: 34 377 74 15

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama