Wojna z Kościołem w Portugalii

Niedziela 30/2017

Żeby lepiej pojąć kontekst objawień fatimskich, należy poznać sytuację polityczną, która panowała w Portugalii na początku XX wieku. Dopiero wówczas staje się zrozumiałe, dlaczego trójka małych pastuszków została porwana przez szefa miejscowej administracji i zamknięta w więzieniu razem z kryminalistami, a podczas przesłuchań grożono im śmiercią. Przestaje również dziwić fakt, dlaczego pierwsza kaplica na miejscu objawień została wysadzona przez nieznanych sprawców. Wyjaśnia się też zagadka, dlaczego w Portugalii prawo zabraniało wstępowania do zakonów żeńskich, więc mała Łucja musiała szukać nowicjatu w Hiszpanii

 

Jeszcze w XVIII wieku ojczyzna Vasco da Gamy uchodziła za jeden z najbardziej gorliwych religijnie krajów Europy. Według spisu powszechnego z 1750 r., na 3 mln mieszkańców Portugalii przypadało ponad 200 tys. zakonników i zakonnic żyjących w 538 klasztorach. W tym samym stuleciu zaczęły się jednak procesy laicyzacyjne, których twarzą stał się oświeceniowy premier – markiz de Pombal. W XIX wieku katolicki charakter państwa podważony został głównie za sprawą lóż wolnomularskich. Masoneria dążyła do obalenia starego porządku społecznego, którego głównym filarem był dla niej katolicyzm.

3 października 1910 r. do portu w Lizbonie wpłynął brazylijski pancernik „São Paulo”, na którego pokładzie przybywał do Portugalii z oficjalną wizytą prezydent Hermes Rodrigues de Fonseca. Opozycja zorganizowała na ulicach stolicy manifestację na cześć gościa, który reprezentował republikę – w odróżnieniu od miejscowej monarchii. Demonstracje przerodziły się w zamieszki, a te w rewolucję. Organizatorami przewrotu byli członkowie Partii Republikańskiej oraz wolnomularze. Szalę zwycięstwa na korzyść rebelii przechylili marynarze floty kolonialnej. Król Manuel II, 21-letni młodzieniec, uciekł jachtem na Gibraltar. 5 października 1910 r. zwycięzcy proklamowali powstanie Pierwszej Republiki.

Antyklerykalizm

Masoneria zyskała wielki wpływ na kształtowanie państwa. Jej członkami była ponad połowa ministrów, a także trzech kolejnych prezydentów: Bernardino Machado, Sidónio Pais i António José de Almeida. To właśnie członkowie tajnych lóż nadali rewolucji antyklerykalny charakter. Jeszcze w trakcie walk kilkunastu kapłanów zostało zamordowanych, a ponad stu pobitych. Wkrótce zaczęły się represje wymierzone w Kościół. Minister sprawiedliwości i członek masonerii Alfonso Costa wprowadził antyklerykalne prawo: odebrał szkołom katolickim możliwość nauczania, usunął symbole religijne z miejsc publicznych, zlikwidował święta kościelne (np. Boże Narodzenie zamienione zostało na Święto Rodziny), wyrzucił kapelanów z armii, zerwał stosunki dyplomatyczne z Watykanem, skonfiskował majątek Kościoła. Gdy biskupi zaprotestowali przeciw temu, zostali wygnani z kraju.

Bojówki antychrześcijańskie

W styczniu 1913 r. Alfonso Costa został premierem. Wojna z chrześcijaństwem przybrała na sile. Szef rządu postanowił wysłać do kolonii „misje laickie”, by zastąpiły katolickich misjonarzy roztaczając przed tubylcami obraz dobrodziejstw ateizmu. W atmosferze „zimnej wojny religijnej” dochodziło do bestialskich czynów. 10 czerwca 1913 r. procesja ku czci św. Antoniego w centrum Lizbony obrzucona została bombami – zginęło kilkanaście osób, w tym kilkoro dzieci. Sprawcami mordu były bojówki zwane „białymi mrówkami”, cieszące się poparciem premiera.

Walka z religią

W 1914 r. w obozie republikanów doszło do rozłamu. W dużej mierze pokrywał się on ze sporem wewnątrz masonerii. Po jednej stronie znajdowała się Najwyższa Rada Trzydziestego Trzeciego Stopnia na czele z gen. Ferreirą de Castro, po drugiej – Wielki Zjednoczony Wschód Portugalski, kierowany przez wielkiego mistrza Magalhãesa Limę. Część stronnictwa rządowego uważała, że radykalna polityka antykatolicka groziła zbyt wielkimi napięciami społecznymi i wybuchem wojny domowej. W styczniu 1914 r. premier Costa zmuszony został więc do dymisji i zastąpiony przez Bernardina Machado, który złagodził nieco politykę wobec Kościoła.

Nie na długo jednak – 14 maja 1915 r. radykałowie przeprowadzili pucz, w wyniku którego zginęło ok. 300 osób. Niedługo potem Alfonso Costa powrócił do władzy. Walka z religią rozkręciła się na nowo. Nowy rząd zamknął seminaria duchowne i redakcje katolickie. „Białe mrówki” bez przeszkód mordowały wierzących – zarówno duchownych, jak i świeckich. Setki ofiar zginęły w zamachach i egzekucjach. Ponad 100 kościołów zostało podpalonych, a kilkaset ograbionych i sprofanowanych. Premier doczekał się przydomka „Mata-Frades” (Zabójca zakonników).

Większości Portugalczyków nie podobała się antyklerykalna polityka władz, ale była to głównie ludność wiejska, w przeważającej mierze pasywna i niezdolna do samoorganizacji. Rewolucję popierały natomiast najbardziej aktywne środowiska wielkomiejskie, zwłaszcza w Lizbonie.

W marcu 1916 r. neutralna do tamtej pory Portugalia – za namową Brytyjczyków – zarekwirowała niemieckie statki cumujące w jej portach. W odpowiedzi Rzesza wypowiedziała jej wojnę.

Pastuszkowie nie wiedzieli nic o masonerii, ale słyszeli wciąż o toczącej się gdzieś daleko wojnie. Z okolicznych wiosek mobilizowani byli do armii młodzi mężczyźni. Niektórzy wracali w trumnach. Wtedy właśnie, w Cova da Iria, obok Fatimy doszło do najbardziej doniosłych objawień prywatnych w XX wieku. Ciąg dalszy znamy...

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama