Refleksje o śmierci

Współczesne czasy usiłują usunąć świadomość śmierci. A chodzi właśnie o to, aby chwila śmierci była wielkim przeżyciem dla całej rodziny, dla dzieci i młodzieży, bo właśnie świadomość, że człowiek na pewno umrze jest właściwym ukazaniem celu życia ludzkiego. Żyjesz żeby umrzeć i od Twojego życia zależy, jaka ta śmierć będzie. Apostolstwo Chorych, 3/2007




Zadania wobec śmierci

Śmierć, jak wszystkie etapy życia ludzkiego, domaga się poznania i podjęcia odpowiedzialności, a co za tym idzie, przygotowania do niej. Przygotowanie to powinno właściwie trwać przez całe życie, przechodząc przez szereg faz i nabierając coraz większej treści. Tak jak do życie rodzinnego, w którym powstaje nowe życie, trzeba się przygotować i wychować, aby realizować życie i rodzenie według planu Boga, tak samo katolik nie może nie zauważyć w śmierci zadania dla siebie, to znaczy odczytania w niej woli Boga. Brak zrozumienia tego powoduje często kryzys wiary właśnie w obliczu śmierci, zwłaszcza nieoczekiwanej śmierci młodego człowieka lub dziecka.

W świetle wiary jest to osiągnięcie pełni radości i spokoju. Żywi, którzy pozostają, mają się jeszcze trudzić, szarpać, trwać w bólu, a ten, kto umarł, jest wolny od wszelkich trosk. Przygotowaniem do śmierci jest ciągłe, świadome dążenie do świętości, jako do jedynego pewnego sposobu zjednoczenia się z Bogiem. Każdy dobry czyn jest przygotowaniem do dobrej śmierci, każdy grzech grozi wiecznym dramatem. To też wcale nie chodzi o roztaczanie obrazu grozy śmierci i sądu oraz kary za grzechy, ale o ukazanie i tej perspektywy, która z życia robi autentyczną drogę do nieba dla mnie samego, ale także dla tych, których kocham, dla całej ludzkości.

Jakże nieliczni rodzice dbają o to, aby ich dzieci miały po śmierci zapewnioną drogę do nieba, jak niewielu małżonków zabiega o to wzajemnie dla siebie, a przecież realizm wiary każe szukać dla kochanego człowieka właśnie najwyższego dobra – „przychylić nieba kochanej dziewczynie” to nie tylko slogan z piosenki, ale to jest właściwe pragnienie prawdziwej miłości.

Pragnienie nieba jest ściśle związane z rzeczywistością śmierci, bo śmierć przecież warunkuje niebo. Dlatego katecheza o śmierci powinna być zarazem programem życia. Nie chodzi o informację, w jaki drastyczny sposób człowiek może umrzeć. Tak samo jak w „uświadomieniu” seksualnym nie chodzi o to, żeby dziecku pokazać scenę porodu, ale o to, aby mu przekazać prawdę o tym, że dziecko jest darem Boga dla kochających się rodziców, że jest owocem ich miłości – tak nie chodzi tu o to, żeby dziecko stało się świadkiem konania, ale żeby się dowiedziało, że śmierć jest początkiem innego życia, powrotem do Boga i oczekiwaniem na bliskich, którzy niewątpliwie tam dojdą.

W książce „Stare rachunki” zacytowałam wypowiedź chłopca, który jako małe dziecko był w Oświęcimiu i tam widział wiele razy śmierć zadawaną przez ludzi. Po wyzwoleniu i ewakuacji Oświęcimia chłopiec ten został uratowany dzięki temu, że pielęgniarki przerzuciły go wraz z innymi dziećmi przez mur, a okoliczni mieszkańcy rozebrali te dzieci pomiędzy siebie. Niezauważony przez starszych wślizgnął się on do pokoju, gdzie umierał dziadek i nagle widząc śmierć, zaczął się śmiać. Przybrana matka zaniepokoiła się w obawie, że dziecko jest nienormalne, a chłopiec zapytał: „To człowiek może tak zwyczajnie, spokojnie umrzeć, nie trzeba go zabijać?”

Człowiek może tak zwyczajnie, spokojnie umrzeć, przejść w Boże ręce, ale na to trzeba go przygotować - do tego zaś potrzebna jest odpowiednia świadomość otoczenia, które widzi w śmierci znak Bożej miłości i miłosierdzia.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama